Budujące lekcje z izraelskiego Przybytku
Wygłoszono w studiu br. Mitchella w pon. wieczorem, 26 listopada 1906.
Brama przedstawiała śmierć Jezusa, podobnie jak drzwi i zasłona. Biały len obrazował czystość i sprawiedliwość Jezusowego charakteru. Kolor niebieski wyobraża Jego wierność, szkarłat – Jego krew przelaną za wszystkich, fiolet reprezentuje Jego królewskość, jako że wywodził się On z królewskiej linii Dawida – Pan ziemi i dziedzic wszystkich obietnic Boga (2 Kor. 1:20).
W bramie znajdowało się pięć słupów. Powszechny przekład podaje, że cztery, ale skoro brama miała dwadzieścia łokci (2Moj. 27:13-15), to znaczy, że były cztery odcinki składające się na zasłonę, po pięć łokci każdy, i stąd potrzeba było pięć słupów dla podtrzymania zasłony, bo inaczej zewnętrzny kraniec ostatniego fragmentu nie miałby podparcia.
Hebrajskie „cztery” pisze się bardzo podobnie jak „pięć”, stąd też mógł zaistnieć dokładnie taki sam błąd w pisowni jak ten wspomniany w „Wykładach Pisma Świętego” (t. II, str. 53). Owe słupy mogą przedstawiać pięciu usprawiedliwionych wierzących, którzy w sposób najbardziej wyrazisty prezentują światu postać Chrystusa: Mateusz, Marek, Łukasz, Jan i Paweł.
Słupy dziedzińca wyobrażają usprawiedliwionych wierzących, okrytych sprawiedliwością Chrystusa (biała zasłona). Sznury wokół dziedzińca, którymi słupy były przywiązane do podłoża, wyobrażają rzeczy, jakie przywiązują usprawiedliwionych wierzących do ziemi; były dwa zestawy sznurów i klamry, jeden wewnątrz dziedzińca, a drugi na zewnątrz. Zestaw na zewnątrz dziedzińca, poza stanem usprawiedliwienia, przedstawiał grzech w ciele, który przywiązuje wierzącego do ziemi; zestaw wewnątrz dziedzińca ukazywał rzeczy ziemskie, takie jak przyjemności, studia, muzyka itp. – same w sobie prawe, ale przywiązujące wierzącego do świata. Są to ciężary (Hebr. 12:1).
Srebrne haczyki na dziedzińcu, które służyły do zawieszenia zasłony na wierzchołku słupów, obrazowały Boską Prawdę, dzięki poznaniu której usprawiedliwiony wierzący trzyma się sprawiedliwości Chrystusa. To, że haczyki były małego rozmiaru, pokazuje, iż do usprawiedliwienia wystarcza niewielka znajomość Prawdy.
Ołtarz poświęcał ofiarę
Umywalnia jako całość przedstawiała Słowo Boże, Jezus był Słowem; oczyszcza On wierzącego poprzez obmycie wodą Słowa (Efezj. 5:26). Była ona zrobiona z wypolerowanej miedzi (2Moj. 38:8), co pokazuje blask doskonałości Jezusa. Jak kapłani, zaglądając do umywalni, mogli widzieć odbicia swych twarzy w jej wypolerowanej powierzchni, tak też poświęceni widzą niedoskonałości i braki swych własnych charakterów, gdy porównają je ze wspaniałą doskonałością Jezusa, spoglądając na Niego.
Kapłani nie kąpali się w umywalni, lecz obmywali w niej swoje ręce i nogi (2Moj. 40:31-32). Tak i my oczyszczamy nasze ręce, żeby mogły one czynić wolę Boga, oraz nasze nogi, żeby mogły chodzić śladami Jezusa po prostej i wąskiej drodze.
Miedziany dzban przy umywalni stanowił wielką pomoc i udogodnienie. Kapłani nie mogli się w nim myć, ale przy jego pomocy czerpali wodę. Tak i my mamy wielką pomoc w postaci konkordancji, słowników itp. Nie możemy się w nich obmywać, ale pomagają nam one dostać się do prawdy.
Obłok nad Przybytkiem jest przedstawiony jako słup (2Moj. 40:34-38) i miał swoją podstawę tuż nad zasłoną do Miejsca Najświętszego, co zdaje się mówić, że istniał bezpośredni związek między prawdziwym niebem w górze, gdzie jest Boski tron, a jego figurą poniżej.
Świecznik jako całość przedstawia Chrystusa i Kościół, którzy udzielają światła. Jego środkowa część obrazowała Jezusa Chrystusa; miała ona swoją własną podstawę, skąd wznosił się on prosto w górę. Natomiast ramiona, wyobrażające prawdziwy, poświęcony Kościół, nie miały oddzielnych podstaw, oparcie dla nich stanowił główny świecznik; nie były też skierowane prosto w górę, lecz na początku przebiegały prawie równolegle do ziemi, ale stopniowo ich kierunek się zmieniał, wznosząc coraz bardziej w górę, aż w końcu biegł równolegle do głównego świecznika. Tak też jest z poświęconymi: Nie mamy oparcia w sobie samych, On jest naszą podporą, naszym gruntem. Na początku naszego poświęcenia nasz kierunek nie różnił się zanadto od poprzedniego; wciąż podążaliśmy za wieloma ziemskimi rzeczami. Jednak w miarę wzrostu w łasce i znajomości Prawdy nasz kierunek wiódł coraz bardziej w górę, aż wreszcie, przy końcu naszego biegu, idziemy w tym samym kierunku co nasz błogosławiony Mistrz. Niektóre ramiona były dłuższe niż inne, ale wszystkie mieściły tę samą ilość oleju w swych lampach i wszystkie dawały tę samą ilość światła. Tak samo też wielu jest takich, których bieg jest dłuższy niż innych, ale krótszy może świecić tak samo jasno jak ten dłuższy i może posiadać równie wiele Pańskiego ducha. Na dziedzińcu Słowo Boże pokazane jest w srebrnych haczykach (ta część Słowa, która usprawiedliwia) oraz w umywalni (ta część Słowa, która oczyszcza). W Miejscu Świętym Słowo przedstawione jest w chlebach po-kładnych. Dwa ich stosy wskazują na Stary i Nowy Testament.
Ci, co znajdowali się na zewnątrz, mogli widzieć srebrne haczyki (nie-usprawiedliwieni mogą dostrzegać pewne prawdy Słowa, nawołujące do pokuty), zaś ci na dziedzińcu mogli się myć w umywalni (usprawiedliwieni obmywają się w Słowie Bożym). Jednak tylko kapłani mieli przywilej oglądania chlebów pokładnych i tylko oni mogli je jeść. Tak też jedynie prawdziwie poświęceni mogą dostrzegać głębokie, ukryte sprawy Słowa Bożego i karmić się nimi.
Ołtarz kadzenia obrazuje uwielbiający Kościół. Kadzidło to modlitwy świętych. I tak jak kapłan przy ołtarzu kadzenia znajdował się blisko Świąt -nicy Najświętszej, tak i my, będąc w modlitwie i łączności z naszym Ojcem i z Jezusem, znajdujemy się najbliżej nieba.
Pochylanie się kapłana przed drugą zasłoną obrazuje nasze uniżenie się aż na śmierć, gdy przechodzimy pod zasłoną. Gdy Jezus był ukrzyżowany, zasłona w Świątyni rozdarła się na dwoje od góry aż do dołu (Mar. 15:38; Mat. 27:51). To, że rozdarcie zaczęło się od góry i biegło ku dołowi, pokazuje, iż rozdarcie zasłony zaczęło się dawno temu w umyśle Boga, a osiągając spód, zakończyło się na Kalwarii (Hebr. 9:7-8). Nikt nie mógł dostać się przed oblicze Boga, zanim zasłona się całkowicie nie rozdarła, ponieważ droga do Miejsca Najświętszego nie była jeszcze wszystkim objawiona.
Naśladowcy Jezusa pokazani zostali w stanie dziedzińca przez trzy rzeczy: słupy, ołtarz z miedzi i umywalnię; w stanie Miejsca Świętego przez trzy rzeczy: świecznik, stół z chlebami pokładnymi i złoty ołtarz, a w stanie Miejsca Najświętszego również przez trzy rzeczy: trzy przedmioty z arki. Manna, którą jedzono w obozie izraelskim, niszczała w pewnych okolicznościach i dobrze może wyobrażać śmiertelność; gdy była przechowywana w naczyniu w arce, nie psuła się i dobrze może przedstawiać nieśmiertelność, jaką Kościół ze swym Panem będzie posiadać po wzbudzeniu do chwały. Laska Aarona, która zakwitła, wskazuje, że Kościół jest klasą wybieraną. Tablice Prawa pokazywałyby jej doskonałość. Wybrani będą w stanie w sposób doskonały zachowywać Prawo.
Deski Przybytku były ułożone tak blisko siebie, jak to tylko było możliwe, i trudno je było rozdzielić. Podczas gdy na dziedzińcu usprawiedliwiony wierzący przywiązany jest do ziemskich rzeczy przez sznury, to gdy się poświęca, odcina te sznury i staje się wolny. Deski nie były w żaden sposób przytwierdzone do ziemi. Wkładane były w czopy i wilgotność powodowała ich pęcznienie i łączenie. Fakt, że deski były w ten sam sposób połączone w Świątnicy Najświętszej i w Świątnicy Świętej, pokazuje, że wspólnota i społeczność, jaką się teraz cieszymy, są wzorem i przedsmakiem tego, co będzie naszym udziałem, gdy połączymy się z naszym Panem.
Pierścienie były przymocowane z tyłu desek, a przez nie przeciągano poprzeczki powleczone złotem, tak samo jak deski, przy czym środkowa poprzeczka biegła od jednego końca do drugiego. Krótsze poprzeczki znajdowały się tylko na części długości, były pomiędzy nimi przerwy. Poprzeczki te mogą wyobrażać: 1) jedną nadzieję; 2) jednego ducha; 3) jednego Pana; 4) jedno doświadczenie; 5) jedno Słowo. Więzy nadziei, ducha, doświadczeń i słowa mogą się czasem w prawdziwym Kościele zrywać, ale przywództwo Pana nigdy w prawdziwym Kościele nie zostało przerwane.
Przybytek był przykryty czterema okryciami: 1) białym jedwabiem; 2) kozią skórą; 3) skórami baranimi, barwionymi na czerwono; 4) skórami delfinów. Przedstawiają one cztery rzeczy, które uniemożliwiają światu zobaczenie ukrytych warunków ukazanych wewnątrz Przybytku. Nie wiadomo, czy zewnętrzne okrycie stanowiły skóry delfinów, borsuków czy jeszcze innego zwierzęcia. Była to szczególna skóra i obrazuje ona osobliwość Bożego ludu. Światu nie podoba się owa specyficzność i uważa nas on za nieco dziwacznych.
Skóry baranie farbowane na czerwono wskazują na ofiarę, a świat nie lubi ofiar. Okrycie z koziej sierści wyobrażałoby pozostałości starej natury w nas. Ludzie często nie chcą przestawać z poświęconymi z powodu pozostałości natury kozła. Owo przykrycie było w części frontalnej Przybytku podwójne, co może oznaczać, że gdy rozpoczynamy swoje poświęcenie, mamy podwójną miarę natury kozła, ale później już mniej.
Wierzchnie okrycia były przytwierdzone do ziemi sznurami i kołkami, co pokazuje, że nasze właściwości, z którymi się nie możemy pogodzić, są częścią ziemskiej, a nie nowej natury, przedstawionej w deskach, okryciu lnianym itd., które są wolne od tego, co ziemskie.
Przybytek był prawdopodobnie bardzo brzydki, jak pudło, a ludzie mogli się dziwić, dlaczego nie był uczyniony tak atrakcyjnym i pięknym jak inne świątynie. Józefus zdawał się uważać, że było to niemożliwe, żeby Przybytek był tak brzydki, jak został opisany, i opisał go inaczej – z ozdobami, wysokim dachem i dekoracjami na wzór namiotu cyrkowego. Obecnie świat widzi tylko tę brzydką, nieatrakcyjną stronę Kościoła, ale w Tysiącleciu ujrzy go bez tego wszystkiego, co czyni go mało pociągającym, a wówczas Kościół będzie postrzegany w swojej chwale i wspaniałości; właśnie tak jak świątynia, wzorzec uwielbionego Kościoła, była pokryta złotymi płytami, a nie brzydkimi skórami.
Brama do Przybytku oraz wszystkie inne wejścia były skierowane na wschód. Ofiarujący kapłani zwracali się na zachód, w kierunku przeciwnym do kierunku, w jakim Ziemia obraca się w ciągu dnia (z zachodu na wschód, tak że Słońce pojawia się na wschodzie). Tak i obecnie bieg Kościoła w ciele jest przeciwny do kierunku, w jakim zdąża świat, ku górze zamiast ku dołowi. Wracając, kapłan idący, by błogosławić lud, szedł z kierunku zachodniego ku wschodowi, w tym samym, w jakim krąży Ziemia. Tak i w nowym świecie kierunek podążania Kościoła i świata będzie ten sam, ponieważ wtedy świat tworzyć będą nowe niebiosa i nowa ziemia, a stary świat przeminie.
Ze zbioru notatek br. J. A. Meggisona z Bostonu