Bogacz i Łazarz
Łuk. 16:19-31
Wygłoszono w Bostonie 25 listopada 1906 oraz w Wakefield, Mass.
W Objawieniu 17 i 18 czytamy o pewnej bardzo niegodziwej kobiecie zwanej „Wielkim Babilonem”. W kościołach protestanckich wierzy się zasadniczo, że chodzi tu o wielkie odstępstwo. Prawdziwy Kościół jest również porównany do kobiety, do czystej, cnotliwej panny, ale Wielki Babilon to kobieta nikczemna, zepsuta. Tak jak, zapewne słusznie, kobieta przedstawia odstępstwo, tak kubek wyobraża zapewne Biblię zawierającą wodę życia, Boską prawdę. Przeciwko temu kubkowi nie jest nic powiedziane, nie było w związku z nim nic złego, ale obrzydliwe rzeczy, jakimi został napełniony, nie posiadały Boskiego przyzwolenia. Kobieta wyobraża odrażający pogląd, że Bóg ustanowił człowieka, papieża, głową Bożego Kościoła, że ludzie powinni czcić dziewicę Maryję oraz wyznawać swoje grzechy przed księżmi. Nie ma najmniejszego poparcia Pisma Świętego dla żadnego z tych twierdzeń. Martin Luter zauważył, że tak było i rozpoczął pracę oczyszczania złotego kubka z błędów, jakie dostały się do niego w „ciemnych wiekach”. Przestał, zanim to się dokonało, więc inni podjęli dzieło wznowienia tej pracy i oczyszczanie jest kontynuowane do obecnego czasu. Nazywamy ich naszymi braćmi, choć nie jesteśmy ani luteranami, ani baptystami, ale dlatego, że posiadali oni cechy, które spodziewalibyśmy się znaleźć u prawdziwych dzieci Bożych. Również my mamy to pragnienie, by ujrzeć złoty kubek oczyszczonym, lecz jak dotąd to oczyszczenie się jeszcze nie dokonało.
Jedna z największych obrzydliwości włożonych do złotego kubka nie została jeszcze usunięta, a mianowicie to, że nasz Ojciec Niebieski obiecał męczyć prawie wszystkich spośród miliardów ludzi żyjących na ziemi przez całą wieczność. Było to włożone po to, żeby narody bały się kościoła. Nikt nie mógł być tak pełen grzechu, aby zasługiwać na taką karę. Pogląd ten, znacznie bardziej niż każdy inny, zrodził wielu niewierzących. Na dziesięcioro niewierzących dziewięcioro stało się nimi w sposób bezpośredni lub pośredni z powodu tej przerażającej doktryny, a każdy, kto wierzy w tę doktrynę, bliski jest niewiary. Nie jest ona częścią złotego kubka, lecz została do niego włożona. Nikt, kto naprawdę wierzy w Chrystusa jako ofiarę za grzechy, nie może wierzyć w tę doktrynę. Jeśli karą za grzech były wieczne męki, wówczas Chrystus musiałby je cierpieć w celu zapłacenia tej kary. Nie ma życia wiecznego dla niepobożnych (Psalm 145:20), więc nie mogą oni cierpieć wiecznych mąk. Wszyscy mający życie wieczne będą w zgodzie /. Bogiem (1 Kor. 15:28; Rzym. 6:23). Biblia wszędzie pokazuje, że Bóg jest miłością. Nie dopuściłby On wiecznych mąk na żadne ze swych stworzeń. Moloch, bóstwo pogańskie, miał wielkie ręce, które były rozpalane i wkładano w nie dzieci jako ofiary. Bóg oznajmia (Jer. 32:35), że coś takiego nigdy nie powstałoby w Jego umyśle. Jeśli ktoś miałby być wiecznie męczony, to będą wszyscy, bo świadomość tego, co cierpią źli, będzie męką także dla sprawiedliwych. Boska zniewaga i gniew skończą się wraz ze zniszczeniem niepobożnych (Izaj. 10:25), gdyż wszyscy niepobożni mają być zgładzeni i nikt więcej nie będzie powodował jego gniewu. Ból spełni swoją misję i już go więcej nie będzie (Obj. 21:4,8).
Bardzo łatwo jest powiedzieć, że piekło to miejsce wiecznych mąk, ale nie tak łatwo jest to udowodnić. Człowiek, który umiera, idzie do piekła, do grobu, do mogiły. Gdy nasz Pan umarł, poszedł do piekła (Dzieje Ap. 2:27), ale Bóg wzbudził Go z piekła trzeciego dnia. Nikt nie idzie do piekła żywy. Wszyscy niepoprawni powrócą do piekła. Chociaż Bożym zamiarem jest wywieść wszystkich z piekła, to jednak dobrowolni bezbożnicy wrócą do powtórnego piekła, [pójdą] na wtóra śmierć.
Istnieje podobieństwo między pierwszą a drugą śmiercią, czy piekłem, ale jest też pewna różnica, ponieważ o ile z pierwszej będzie zmartwychwstanie, z drugiej – nigdy. Istnieje podobieństwo między ogniem i siarką, ponieważ są one tak niszczące, że żadna forma życia nie oprze się ich niszczycielskiej sile. Ci, którzy umrą śmiercią wtóra, umrą jak zwierzęta, które ulegają rozkładowi. Wierzymy w piekło, ale nie w wieczne męki. Wielu Żydów odrzuciło Jezusa, ponieważ nie mogli uwierzyć, że jest On sprawiedliwy, a ich uczeni w Piśmie i faryzeusze – źli. Odrzucili również apostołów. To samo było z Martinem Lutrem – ludzie nie mogli uwierzyć, że katoliccy księża są źli. Wierzymy w piekło nie dlatego, że wierzyli weń wielcy ludzie, lecz dlatego, że uczy o nim Biblia.
Ci, którzy wierzą w wieczne męki, mają tylko osiem zapisów, w których Biblia zdaje się o tym nauczać. Z tych ośmiu każdy jeden jest wysoce obrazowy; żaden z nich nie jest stwierdzeniem wprost. Dwa pochodzą z Objawienia, księgi, co do której nie roszczą sobie oni pretensji, że ją rozumieją (Obj. 14:10-11, 20:10). Adwentyści są przekonani, że w Biblii w ogóle nie występuje nauka o wiecznych mękach, a zatem rozumieją oni więcej z tej księgi niż ci, którzy wierzą w ową doktrynę. Z pozostałych miejsc dwa znajdują się w przypowieściach naszego Pana, inne dwa są Jego stwierdzeniami (Mar. 9:42-49), jedno jest w Izaj. 66:24 i jedno w Judy 1:7 (zob. Izaj. 30:33). Paweł powiedział, że nie wstydzi się obwieszczać całą radę Bożą, a we wszystkim, co napisał, nie wspomniał o wiecznych mękach, choć dotyka każdej innej doktryny teologicznej. Z pewnością nie zapomniałby powiedzieć o niej, gdyby była prawdziwa. Rzekł: „Bóg nasz jest ogniem trawiącym” (Hebr. 12:29), ale nie ogniem zachowującym.
Łuk. 16:19-31 – jest to przypowieść, chociaż nie jest tak nazwana; nie jest to bowiem wypowiedź dosłowna. W przypowieści rzecz, o której się mówi, nie ma być rozumiana jako ta, o której się myśli. Bogaty człowiek wyobraża jedną klasę, zaś biedak inną. Bogacz wyobraża klasę, do której zwracał się Jezus – naród żydowski. Przyjęło się porównywać naród do człowieka, i tak – Stany Zjednoczone określamy mianem „Wujek Sam”, Anglię – „John Buli”, a Turcję – „Chory człowiek Wschodu”. Naród żydowski porównany jest natomiast do bogacza, gdyż cieszył się on znacznie większą łaską i błogosławieństwem Boga niż jakikolwiek inny naród; im dane były Boże obietnice i sprawiedliwe prawa, które postawiły go na wyższym poziomie społecznym w porównaniu do każdego narodu tamtych dni, a ponadto dostali patriarchów i proroków (Rzym. 3:1-2; Dzieje Ap. 3:25-26). Czy był gdzieś jakiś inny naród, któremu Bóg okazałby tak wiele dobroci? Bogacz ubrany był w szkarłat i bisior. Szkarłat wyobraża królewskość, królewski ród, z jakiego pochodził król; Izrael był królewskim narodem (2 Mojż. 19:5-6). Bisior obrazuje ich sprawiedliwość; nie byli oni rzeczywiście sprawiedliwi, lecz figuralnie uważani za takich na mocy składanych ofiar za grzech (3 Mojż. 16:29-31). Gdzie szukać takiego narodu, co miałby się tak wspaniale jak ten, do którego skierowane zostały Boże poselstwa? (5 Mojż. 4:6-8, 32-34) Z tego punktu zapatrywania cała przypowieść jest łatwa do wyjaśnienia. W Mat. 12:36 czytamy, że z każdego próżnego słowa, jakie ludzie wypowiedzą, będą musieli zdać rachunek w dniu sądu. Jeśli ta przypowieść podpiera doktrynę o wiecznych mękach, wtedy ponad połowa jej słów to słowa próżne, ale nasz Pan takowych nie wypowiadał. Powyższe objaśnienie jest jedynym, które robi użytek z każdego słowa. Pies był dla Żydów zwierzęciem nieczystym (3 Mojż. 11:27), a często określali oni tym epitetem pogan. Żebrak obrazowałby tych spośród pogan, którzy potem przyjęli Chrystusa. Mur wyobrażałby Przymierze Zakonu (Efezj. 2:14); wrota – obrzezanie; ci za wrotami to nieobrzezani, poganie; żebrak – to ci, którzy później przyjęli Chrystusa; psy to poganie, którzy Chrystusa nigdy nie zaakceptowali. (Zob. Mar. 7:25-28.) Żebrak jest cały owrzodziały; nie chodzi o dosłowne wrzody, lecz o obawy i wątpliwości napełniające umysły tych, którzy szczerze szukają Prawdy, niepokoje o przyszłe życie, którym się kłopoczą i martwią – wrzody umysłu. Psy lizały jego wrzody; pogańscy filozofowie przychodzili i próbowali pocieszać tych stroskanych oraz okazywali im współczucie, dostarczając swych teorii na temat przyszłego życia, ale one nie mogły wyleczyć ich ze zmartwień.
Bogaty człowiek umarł. Czy naród żydowski umarł? Z całą pewnością. Gdzie jest naród żydowski dzisiaj? Nie istnieje. Przez ostatnie blisko tysiąc dziewięćset lat, od roku 70 n.e., Żydzi są rozproszeni, pogrzebani pomiędzy wszystkimi narodami, będąc bądź co bądź ofiarami najgorszych prześladowań, jakie ludzie mogli wymyślić, pogardzani, znienawidzeni, zdeptani przez wszystkich, najgorzej potraktowani przez tych, których wiara powinna uczyć miłosierdzia – przez nominalnych chrześcijan; to pewne, że naród ten jest umarły, a jego członkowie są na mękach.
Abraham jest tutaj wyobrażeniem Pana Boga, tak jak w obrazie, gdy ofiarował Izaaka, wyobrażając Boga ofiarującego swego jedynego Syna, Jezusa, za nasze grzechy. Od śmierci narodu żydowskiego Bóg był daleko od nich, odjąwszy od nich swą łaskę.
Łazarz także umarł i został zabrany na łono Abrahama: Żydzi zostali odrzuceni, a pogańska klasa żebraka również umarła dla swego dawnego stanu. Wcześniej byli oni bez Boga i bez nadziei na świecie, nie mieli działu w obietnicach i byli obcymi względem Boga (Efezj. 2:12). Jednak te stare warunki przeminęły, nadeszła zmiana. Nie była to indywidualna śmierć, ale śmierć względem dawnego stanu. Być przyjętym na czyjeś łono oznacza bycie zaadoptowanym do jakiejś rodziny (zob. 4 Mojż. 11:12). Tak więc poganie zostali przyjęci do Bożej rodziny w miejsce odrzuconych Żydów. Bogacz błagał, aby Łazarz mógł przyjść i uśmierzyć jego boleści. Aniołowie’ są posłańcami, czasem niebiańskimi, czasem ziemskimi. Piotr był aniołem posłanym, by nawrócić Korneliusza; apostołowie byli aniołami, którzy przywiedli pogan do Bożej rodziny. W ten sposób Żydzi ujrzeli pogan podniesionych, a samych siebie poniżonych. Przez stulecia błagali chrześcijan o uwolnienie z cierpień, ale nikt nie przyszedł, ich niebiosa były jak żelazo (3 Mojż. 26:19). Była to wielka przepaść, religijna i społeczna, której nikt nie mógł pokonać. W Stanach Zjednoczonych nie jest ona tak szeroka jak w Rosji, ani tak rozległa jak w „ciemnych wiekach”, ale nikt jej nie może przekroczyć; nawet Żydzi, którzy stali się chrześcijanami, nie mogą pokonać tej społecznej przepaści. Żydzi zdają sobie sprawę, że jeśli miałaby przyjść jakakolwiek pomoc, musi ona przyjść przez chrześcijan. Pięciu braci również było Żydami, chrześcijanie mają bowiem więcej niż Mojżesza i Proroków – mają Nowy Testament. Naród żydowski składał się z dwunastu pokoleń, z których dwa pokolenia, Judy i Benjamina, stanowiły Królestwo Judy, a pozostałe dziesięć pokoleń – Królestwo Izraela. Zostały one wzięte do niewoli w Asyrii lub Babilonie, a następnie Cyrus dał wszystkim Żydom ze swego królestwa prawo powrotu do Jerozolimy. Niektórzy spośród tych wszystkich pokoleń wrócili, większość z Judy i Benjamina. Jeśli bogaty człowiek wyobraża dwa pokolenia, Judy i Benjamina (składające się głównie z tych, co powrócili), wówczas pięciu braci wyobrażałoby dziesięć pokoleń. I tak, Żydzi modlili się, aby ich bracia mogli uniknąć takich męczarni, jakie oni sami cierpieli.
Nie było to ostrzeżenie przed wiecznymi mękami, gdyż o takowych nic nie znaleźli w swoich Pismach. Gdyby to było prawdą, powinien był ich On odesłać do określonych dzieł teologicznych, które omawiałaby ten temat. Żydzi mieli być prześladowani do końca czasów pogan. Poganie są teraz pocieszeni, jako że posiadają wiarę w Chrystusa. Żydzi, zamiast uznać posłannictwo Jezusa, odrzucili i Jego, i Jego poselstwo. Nie wynika z tego, że w nowym wieku będą w równym stopniu błogosławieni, jak byli w dawnym. Gdyby Izraelici nie uwierzyli Mojżeszowi i Prorokom, nie uwierzyliby również nikomu z tych umarłych dla świata i dla grzechu. Przypowieść ta pokazuje nieszczęście Izraela.
Zniszczenie niepobożnych będzie zupełne. Jako kara, wieczne męki przypisywane są Bogu, ale nie ma On takiej kary dla żadnego ze swych stworzeń. Karą jest wieczna śmierć, bez zmartwychwstania. Wszyscy sprawiedliwi będą żyć wiecznie. Każde miejsce we wszechświecie będzie miejscem szczęśliwym (Psalm 37:10). Ale czy głoszenie tego nie byłoby niebezpieczne? Czy ludzie nie staliby się gorsi, gdyby $ię ich pozbawiło tego strachu? Jak dotychczas nie słyszeliśmy o żadnych osobach, które stały się gorsze, wiedząc, że Bóg jest bardziej miłujący, niż wierzyły. Większość naszych przestępców wywodzi się spośród tych, którzy najwidoczniej wierzą w doktrynę o wiecznych mękach.
Ze zbioru notatek br. J. A. Meggisona z Bostonu