Pieśń Salomona
Wygłoszono przy Newcomb Avenue 41, Lynnhurst, Mass., 8 grudnia 1906.
W Izaj. 58:11 lud Pański porównany jest do kwiecistego ogrodu. Nasz Ojciec Niebieski umożliwia nam usunięcie chwastów błędu z naszego kwiatowego ogrodu. Nasz Pan miał ogród doskonały, ale Szatan usiłował zasiać w nim chwasty. Kościół porównany jest do ogrodu, a każdy z nas do kwiatu w nim, który Pan stara się hodować. Przez tysiąc dziewięćset lat Pan szuka roślin, aby przeszczepić je do swojego ogrodu kwiatów i znajduje je pośród wszystkich klas.
Pieśń 1:1 – „Pieśń nad pieśniami.” To hebrajski sposób używania stopnia najwyższego. Jest to najwspanialsza ze wszystkich pieśni, pieśń o Chrystusie i Jego miłości do Kościoła oraz o miłości Kościoła do Niego. Również w Obj. 14:3 wspomniana jest pieśń. Nic nie może być tak znakomite i wspaniałe jak ta nowa pieśń, której nie może śpiewać nikt oprócz 144 tysięcy. Wielu może śpiewać słowa, ale tylko oni potrafią zaśpiewać ją z serca.
Pieśń 1:4 – „Pociągnijże mię, a pobieżymy za tobą.” Pan nie pociąga klasy, lecz tylko jednostki, tych, co są chętni pobiec za Nim. Niektórzy biegną przed Nim, ale nie tą samą drogą. Tylko ci mogą iść Jego śladami, którzy miłują Go bardziej niż cokolwiek na ziemi. Kościół Chrystusa nie powinien pamiętać ponad wszystko o nagrodzie czy o chwale, lecz o Jego miłości i aprobacie. Nie mamy myśleć o nagrodzie jako o sprawie zasadniczej, lecz mieć takie nastawienie serca, które wyznaje: »Kocham Boga i Chrystusa tak bardzo, że nawet gdyby nie było żadnej nagrody, cieszyłbym się tylko z przywileju oddawania życia dla Niego«. Jeśli możemy być samolubni w innych sprawach, możemy też być samolubni w podążaniu wąską drogą, myśląc sobie, że idziemy, aby dostać nagrodę wyższą, niż będą mieć inni ludzie. My pragniemy boskiej natury nie z powodu jej chwały i zaszczytów lub też mocy, jaką będziemy mieć, lecz dlatego, że jest to nagroda, jakiej Pan nam chce udzielić i że będziemy Go mogli wówczas wielbić, jak nie możemy teraz, oraz kochać Go i służyć Mu tak, jak nie moglibyśmy na żadnym innym poziomie.
Pieśń 1:5 – „Czarnamci, alem wdzięczna.” Dopóki jesteśmy niepokojeni przez starą naturę, jesteśmy czarni; wdzięk jest w nowej naturze, ale jest ona skryta, tak że tylko Pan może ją widzieć. Pan może dostrzec to, że ci, którzy chcą się pokazać zewnętrznie, są gorsi w sercu, a ci, którzy na zewnątrz są niezbyt urodziwi, są piękni wewnętrznie. „Namioty Kedaru.” Kedar to nazwa wielkiego plemienia Arabów, potomków Ismaela (1 Mojż. 25:13, 16:12, 21:20). Ich namioty były zrobione z koziej sierści lub skór (zob. Smiths Biblie Dictionary: 'kedar’ i 'tents’); te były z kozich skór, zaś zasłony Salomonowe były z delikatnego białego płótna. Stara natura jest jak skóry kozłów, natomiast nowa natura – jak zasłony Salomona.
Pieśń 1:6 – „Nie patrzcie na mię, żem jest śniada; bo mię opaliło słońce.” Byliśmy wystawieni na słońce i utraciliśmy delikatność naszej skóry. Kościół musi uznać, że był w świecie, że został skażony grzechem i nie ma się czym szczycić.
Pieśń 1:7 – Wołały one: „Przeczżebym miała być jako obłąkana przy trzodach towarzyszów twoich?”. Inni mogą podążać za fałszywymi pasterzami, którzy poprowadzą ich do nauki czy filozofii, ale Pan jest takim pasterzem, jakiego chcemy mieć.
Pieśń 1:8 – Różne organizacje porównywane są do kobiet (Izaj. 4:1). Pan zdaje sobie sprawę, że ci, którzy idą Jego śladami, są najbardziej zadowalający. On nie powie: Jeśli chcecie być ze mną, musicie zrobić coś wielkiego, zaniechać wszystkich swoich spraw lub spędzać cały swój czas na głoszeniu. Nie. On powie: Czyńcie swoją powinność, wielkie czyny się u mnie nie liczą, ale to, w jaki sposób o mnie myślicie i jak mnie kochacie – to mnie zadowala (1 Kor. 7:24; 1 Piotra 3:4).
Pieśń 2:1 – Kościół jest tu przedstawiony jako ten, który mówi. Różą nie jest Jezus Chrystus, lecz Jego naśladowcy. On jest wzmiankowany jako coś w znacznej mierze wspanialszego. Owa róża nie jest takiego rodzaju, jakie znamy obecnie, lecz jest to jakiś czerwony kwiat. Czerwona róża przedstawia starą naturę: winną, potępioną, skazaną z powodu grzechu, czerwoną (Izaj. 1:18). Lilia z wersetu drugiego przedstawia nową naturę: czystą, niewinną, doskonałą, bez czegokolwiek, co oszpecałoby jej piękno. Z wyjątkiem naszego Zbawiciela nigdy nie było człowieka w tym życiu, który by całkowicie uniknął grzechu i nie popełnił żadnego błędu. Gdyby coś takiego się kiedykolwiek zdarzyło, to jakiż błąd Pan by popełnił, zapewniając nam szatę dla przykrycia naszych niedoskonałości! Nowa natura jest spłodzona z Boga – nasz nowy umysł, nowa wola. Ona nie czyni grzechu, bowiem to ciało popełnia wszelki grzech (1 Jana 3:9; 1 Kor. 6:18). „Nowe stworzenie” może stanąć na sądzie przed Bogiem, ale nie ciało; ono jest już uznane za martwe (Gal. 5:24; Rzym. 8:8-10).
Pieśń 2:1 – Od tej chwili róża znika z widoku, ale lilia jest często wspominana. Jesteśmy uznawani za martwych dla grzechu oraz dla wszystkiego, co przynależy do ciała; musimy zważać na jego potrzeby, dostarczać mu pożywienia, ale nie to powinno znajdować się na pierwszym miejscu, lecz wola Pana (Mat. 6:31-34; Rzym. 6:11, 8:1,2,8-10). „Wy” – tożsamość nie tkwi w ciele, lecz w duchu. To ducha Pan nazywa „wy”, a my powinniśmy go rozeznawać jedni w drugich. Jest to odniesienie do nowej natury, do jej piękna na kształt lilii w dolinie. Dolina to nisko położone miejsce i dopóki nie dotrzemy do niskiej doliny upokorzenia się, nie będziemy gotowi uczynić poświęcenia i nie zostaniemy uznani przez Niego za lilie. Tylko nieliczni pragną dojść do tej doliny, nieliczni też są w stanie mieć udział w jej błogosławieństwach (Izaj. 66:2).
Pieśń 2:2 – W pierwszym wersecie mówił Kościół, a teraz odpowiada Chrystus, jak w dialogu. Przez tysiąc dziewięćset lat Kościół znajdował się między cierniami. Nasze ludzkie słabości są cierniami dla naszej nowej natury, ale i to, gdy widzimy, jak wielu ludzi nie chce ani nawet nie jest skłonnych myśleć o Bogu i Go kochać, jest dla nas cierniem. Nasz Pan chce, abyśmy wiedzieli, że On nas rozumie. Cieszymy się, że mamy miejsce w Jego ogrodzie, pomiędzy Jego kwiatami. On wie, czym są ciernie i dlatego nam współczuje.
Pieśń 2:3 – Mówi Kościół i porównuje Go nie do lilii, lecz do drzewa, bardzo cennego drzewa owocowego, z owocami cytrusowymi, ale nie jabłkami, jakie znamy. Lud Pański przebywał w Jego cieniu, a później zaczął korzystać z owoców. Zaczęliśmy smakować Jego miłość i przyswoiliśmy ją sobie.
Pieśń 2:4 – Lud Pański jest teraz w domu wina, jedząc to, co jest na stole. Uczta niedługo się skończy i odbędą się zaślubiny. Zwykle było tak, że jedna uczta odbywała się przed zawarciem małżeństwa, a potem miała miejsce jeszcze wspanialsza.
Pieśń 2:5 – Pan udziela nam siły, aby znieść trudy, jakie nadejdą, i wytrwać we wszystkim. Kościół omdlewa z miłości i poświęcenia dla Niego. To nie tylko powoduje jego chorobę, ale i śmierć, i tylko tych, którzy gotowi są pójść tak daleko, Pan zechce mieć jako swoją Oblubienicę.
Pieśń 2:6 – Pan podtrzymywał swój lud w tych wszystkich próbach. Stara wola nie może rozkazywać, ale musi ustąpić miejsca woli Bożej.
Pieśń 2:7-8 – W rzeczywistości Kościół nie był z Panem, ale widział Go oczyma wiary.
Pieśń 2:9 – Nasze ciało było jak mur, przesłaniając nam widok na Pana, tak że nie mogliśmy widzieć wyraźnie. Ten mur to samolubstwo, niecierpliwość i inne nasze słabości cielesne; pomiędzy nimi widzieliśmy Pana, ale jakże niedoskonale.
Pieśń 2:10 – Nadszedł Pański czas wezwania Jego ludu, by się przebudził. Zaprasza nas On, żebyśmy wyszli z Babilonu, gdyż otaczają nas oznaki restytucji i wkrótce nadejdzie dzień Tysiąclecia.
Pieśń 2:13 – Drzewo figowe przedstawia naród żydowski. Pan przyszedł do tego narodu, który został przeklęty, bo nie przyniósł owocu (Mat. 21:19,43). Teraz czas jego przekleństwa minął, skończył się jego „dwójnasób” – naród żydowski przejawia znaki powracającego życia i wypuszcza liście.
Pieśń 2:14 – Lud Pański jest jak ptaki w skalnej szczelinie, w Chrystusie. Ukryte schody u szczytu wąskiej ścieżki – ukryte, jeśli chodzi o świat.
Pieśń 2:16 – Pan pasł między liliami i nie było Go pośród świata. W zestawieniu z rozdziałem 6:2-3 doprowadza nas to do wtórego przyjścia i wskazuje na Jego dzieła w czasie powrotu. Nie jest to zbieranie róż, gdyż one umarły: ciało nie będzie odkupione, jest to zbawienie nowej natury, którego wyczekujemy.
Pieśń 4:10 – Kościół, Jego miłość, jest Jego siostrą, ponieważ Jego Ojciec jest jej Ojcem. O, jak piękna jest spodziewana miłość Kościoła w porównaniu do miłości świata. On nie powie: jak piękne są jej [Oblubienicy, siostry] słowa, jej uczynki lub jej myśli, lecz jak piękna jest jej miłość.
Pieśń 4:11 – On jest jedynym, który wkłada słodkie rzeczy w nasze usta i umożliwia nam ich wypowiadanie. Jest różnica między miodem a plastrem miodu, ten ostatni nie jest formą wydobytą. Pragnęlibyśmy móc powiedzieć, że jesteśmy taką formą wydobytą, uwolnioną od wosku, ale w tym, co mówimy, zawsze jest domieszka ciała.
Pieśń 4:12 – Jego siostra jest zamknięta za sprawą Boskiej opatrzności. Nie zawsze będzie ona zamkniętym źródłem, lecz zostanie otworzona i dla świata popłyną wody życia, gdy złamie On pieczęć. U stóp Libanu znajdowały się ogrody ożywiane strumieniami z gór. My jesteśmy przedstawieni jako ci, co są w dolinie, zaś Chrystus jest w górach, w niebie, i od Niego otrzymujemy strumienie łaski. Teraz otrzymujemy więcej niż kiedykolwiek, gdyż świeci nam słońce, a śniegi topnieją i na nas spływają.
Pieśń 4:16 – Przybądźcie gorzkie doświadczenia i przewiejcie ten ogród, przybądźcie, przyjemne doświadczenia i przewiejcie ten ogród. Potrzebujemy tych wszystkich doświadczeń, zarówno wiatrów z północy, jak i z południa.
Pieśń 5:1 – Teraz On przybył i jeszcze tylko kilka lat, a zostaną zebrane i uwielbione wszystkie lilie, a wtedy źródła Prawdy zostaną otwarte i cała ziemia będzie orzeźwiona.
Pieśń 5:7 – Niektórzy chcieliby uzyskać to, żebyśmy nie potrzebowali szaty Chrystusowej ani ofiary za grzechy.
Pieśń 5:9 – Niektórzy uważają, że nie był On lepszy od innych.
Pieśń 5:10 – Biały, czysty: czerstwy, silny. On jest czystszy niż wszyscy inni, gdyż oni są niedoskonali, upadli, grzeszni. On był cały święty, niewinny i niepokalany (Hebr. 7:26). On jest silny, a wszyscy inni stracili swoją siłę. On jest najgłówniejszy pośród tych, z których ma wziąć swoją Oblubienicę. Wielu zwie się chrześcijanami, ale jest tylko jedna klasa, którą On uzna za swą Oblubienicę, żeby byli współdziedzicami Jego tronu i chwały. Jest naszym przywilejem być z tej jedynej klasy Oblubienicy Chrystusa, Jego Kościoła, i ostatecznie być uznanymi za godnych podnoszenia mieszkańców ziemi, zaś w przyszłych wiekach – ukazywania bogactw Jego łaski.
Ze zbioru notatek br. J. A. Meggisona z Bostonu