Zabawa w Królestwo

      Konwencja Badaczy Pisma Świętego w Toronto, Ontario, Kanada, 20-27 lipca 1913.

      Werset na dzisiejszy poranek to słowa naszego Zbawiciela zapisane w Mat. 18:3: „Jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebios” (NB).

      Uważam, drodzy przyjaciele, że Królestwo naszego Ojca jest bardzo, bardzo stare. Był czas, gdy Bóg nie miał królestwa. Bóg był Panem wszechświata, ale nie było istoty, która mogłaby Go szanować jako podwładna królowi. Gdy Ojciec stworzył swoje pierwsze stworzenie, stworzył swoje Królestwo. Pierwszym stworzeniem, pierwszym wiernym podwładnym Boga był nasz drogi Odkupiciel. Każde dodatkowe stworzenie oznaczało dodatek do Boskiego Królestwa; każda istota powołana do życia stanowiła nowego poddanego, który miałby poważać swego wielkiego Władcę. Gdy Bóg stworzył naszą Ziemię, była ona częścią Jego Królestwa. Gdy uczynił człowieka i umieścił go na Ziemi, było to dodatkiem do Jego wielkiego zastępu poddanych.

      Zgodnie z Psalmem 145:13 rozumiemy, że „Królestwo twoje jest królestwo wszystkich wieków, a panowanie twoje nie ustaje nad wszystkimi narodami”. Od dnia stworzenia owego pierwszego wspaniałego Jedynego, przez tysiące lat, aż do stworzenia człowieka, nie było po stronie poddanych żadnego aktu buntu w Boskim uniwersalnym dominium. Gdy jednak Szatan podjął ideę grzechu, a następnie podsunął pokusę matce Ewie, wówczas z chwilą usłuchania kusiciela zapanował bunt w Bożym Królestwie. Niektórzy z podwładnych obrócili się przeciwko swemu chwalebnemu i wspaniałemu Królowi. Wiemy, z jaką łatwością nasz Ojciec Niebieski mógł stłumić tego powstańczego ducha już na samym początku. Jesteśmy pewni, że mógł całkowicie wymazać zło, zanim Szatan skusił naszych pierwszych rodziców, ale dla pewnej dobrej i mądrej przyczyny zezwolił na trwanie rebelii. Bóg zarządził po prostu blokadę wszystkich portów niebieskich w stronę ziemi; poddał naszą ziemię kwarantannie i ograniczył Szatana, jak oznajmione jest w Izaj. 14:12: „Jakoż to, żeś spadł z nieba, o jutrzenko! która wschodzisz rano? powabnyś aż na ziemię, któryś wątlił narody!”. Szatan został pozbawiony przywileju, jaki posiadał wcześniej, czyli przechadzania się po innych częściach wielkiego Boskiego uniwersum, jak wciąż mogą to robić święci aniołowie.

      Widzimy, że Szatan, uzurpator, jest bogiem tej ziemi. Znamy niektóre przerażające strony jego panowania i złe skutki jego niegodziwej władzy. Ale nie zawsze tak będzie; któregoś dnia Bóg zamierza odzyskać ziemię jako część swego Królestwa i człowieka przywróconego do grona Jego błogosławionych poddanych.

      W ciągu ostatnich dziewiętnastu stuleci Bóg wybierał klasę, która wraz z Jezusem ma stanowić klasę specjalnych przedstawicieli i „narzędzi” do ustanowienia w odpowiednim czasie Królestwa. Mają oni być wielkimi rządcami w tym wspanialym Królestwie. Pamiętamy, że była to jedna z najbardziej inspirujących idei dla naśladowców Jezusa, jak czytamy w 2 Tym. 2:11-12: „Jeśli cierpimy, z nim też królować będziemy”: Zbawiciel powiedział, jak czytamy w Obj. 3:21, że „kto zwycięży, dam mu siedzieć z sobą na stolicy mojej, jakom i ja zwyciężył i usiadłem z Ojcem moim na stolicy jego”: I znowu w Obj. 20:4 — „I ożyli, i królowali z Chrystusem tysiąc lat”:

      Teraz, drodzy przyjaciele, wy i ja jesteśmy między tymi, którzy zostali zaproszeni do współdziedzictwa w tym Królestwie i chcemy być w Królestwie. W popularnym znaczeniu termin „królestwo” określa terytorium ze wszystkimi poddanymi, ale również panowanie arystokracji, lecz w bardziej właściwym sensie „królestwo” nie wiąże się z podwładnymi ani z obszarem, tylko z tymi, którzy zajmują autorytatywną pozycję, kierując sprawami rządu. W wyższym znaczeniu tego pojęcia, Chrystus i Kościół będą w Królestwie, żeby panować nad światem i mu błogosławić. W drugorzędnym znaczeniu moglibyśmy powiedzieć, że ci, którzy będą książętami na ziemi, mogą być zaliczeni do Królestwa, a ostatecznie wszyscy, którzy zechcą dojść do harmonii z Panem, będą w Królestwie.

      W Słowie Bożym znajdujemy wiele sugestii dotyczących oczekiwań z mojej i waszej strony, jeśli mamy kiedyś należeć do tej królewskiej klasy i uczestniczyć z Jezusem w rozsiewaniu błogosławieństw, jakich Bóg zamierza udzielić światu. Nasz tekst pozwala nam nieco zrozumieć, co jest od nas wymagane. „Jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebios:”

      Podobieństwo do dzieci przywołuje na myśl przede wszystkim pokorę. Jest to bardzo ważne, bo ani wy, ani ja nigdy nie dostaniemy miejsca w Królestwie, jeśli nie rozwiniemy tej łaski pokory. „Bóg pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje” [1 Piotra 5:5]. „Kto się poniża, wywyższony będzie” [Łuk. 14:11]. „Uniżajcież się tedy pod mocną ręką Bożą, aby was wywyższył czasu swego” [1 Piotra 2:6]. Nie możemy mieć udziału w Królestwie, dopóki nie staniemy się podobni do dzieci pod względem pokory.

      Na drugim miejscu postawilibyśmy w dziecku ufność. Zwróćcie uwagę na stopień ufności, jaką dziecko pokłada w ojcu czy matce. Dopóki nie rozwiniemy w sobie takiego zaufania do Pana, które opiera się na Nim i na Jego Słowie, nie możemy być w Królestwie.

      Można by też wziąć pod uwagę niewinność małego dziecka. W swoim sercu dziecko nie ma złych zamiarów. Gdy dziecku przytrafi się sprzeczka, jak łatwo urnie się pogodzić i nie chowa urazy. My też musimy posiadać takie usposobienie, jeśli mamy być w Królestwie.

      Jest pewna bardzo ważna kwestia związana z tym tematem i chciałbym, żebyście pomyśleli nad nią tego ranka. Jedną z właściwości dziecka jest jego zamiłowanie do zabawy Jak wiele zabawa znaczy dla jego małego serca. Małe dziewczynki bawią się w prowadzenie domu. Przytulają swe małe niemowlęce lalki tak czule, jak prawdziwa matka tuli własne dziecko. Mali chłopcy bawią się w kaznodzieję. Stają na krześle i wygłaszają kazanie do widowni na niby. Drodzy przyjaciele, dopóki nie staniecie się jak dzieci w bawieniu się w Królestwo, nigdy się w Królestwie Niebios nie znajdziecie.

      Wiem, że myślicie, iż jest to dość mocne wyrażenie. Zapytacie: »Czy nie robisz sobie żartów z Królestwa; traktujesz je jak coś błahego, naigrywasz się z niego?«. Nie, w tym by nie było podobieństwa do zachowań dzieci. Dziecko nie traktuje swej zabawy pobłażliwie. Traktuje ją niezwykle poważnie. Wiele małych dziewczynek z większym przejęciem troszczy się o swoje dzieci-lalki, niż niektóre matki o swoje prawdziwe niemowlęta. Małe dziecko odgrywa różne role, co w późniejszym życiu pomaga mu uczestniczyć w autentycznych zadaniach. Wy i ja oczekujemy udziału w Królestwie i już teraz musimy się w nie bawić; chcemy pokazać, że nasze serca są naprawdę przejęte tą sprawą. Mamy na ten temat słowo Pańskie w 1 Kor. 6. Apostoł zwraca uwagę na fakt, że jeden brat miał zamiar sądzić się z drugim bratem. Wyraża zdumienie, mówiąc: »Czy nie wiecie, że święci będą sędziami tego świata? A jeśli świat ma być przez was sądzony, to czyż nie powinniście być zdolni do tego, by wyrokować w tak błahych sprawach i uregulować niektóre z tych nieporozumień? Dlaczego nawet najbardziej niepozorny brat w zborze nie miałby sobie poradzić z tego typu sprawami?«. Tę samą myśl przedstawił apostoł Paweł w Hebr. 6:4-5 (NB): „Jest bowiem rzeczą niemożliwą, żeby tych, którzy raz zostali oświeceni i zakosztowali daru niebiańskiego, i stali się uczestnikami Ducha Świętego, i zakosztowali Słowa Bożego, że jest dobre, oraz cudownych mocy wieku przyszłego, gdy odpadli, powtórnie odnowić i przywieść do pokuty” Odnosząc się do stwierdzenia: „zakosztowali (…) mocy wieku przyszłego”, zwracamy uwagę, że po grecku zamiast „świata” [KJV „world”] jest „wieku” Chodzi o Wiek Tysiąclecia. Co oznacza wyrażenie „moce przyszłego wieku”? Jakie moce sprawiedliwości i szczęścia zostaną wówczas objawione światu? Odpowiadamy, że mocami tymi będą Chrystus i Kościół. Chodzi o to, że wy i ja, mówiąc symbolicznie, przenosimy się pod pewnymi względami do Tysiąclecia. Stwierdzamy: »Jeśli Chrystus zamierza wtedy królować, ja chcę królować z Nim już teraz. Jeśli wolą Bożą jest, by Kościół miał udział wraz z Jezusem w tym wspaniałym dziele królowania, aby błogosławić świat, z radością usłużę moim braciom i mojemu Mistrzowi już teraz, skoro naówczas będą oni usługiwać światu«. To jest kosztowanie mocy przyszłego wieku, jak oznajmia Piotr w 1 Piotra 5:5: „Wszyscy jedni drugim bądźcie poddani”

      Jeśli powiemy: »Nie zamierzam mieć Jezusa jako swojego króla« albo: »Nie chcę, żeby ten brat dyktował mi, jak mam postępować w życiu« lub też: »Mówią, że nie chcą mnie za starszego zboru na następny sezon, ale ja nie mam zamiaru uznać tych wyborów i znajdę jakiś sposób, by na nowo zaistnieć w zborze« — może to wskazywać na zły stan serca; jest to oznaką, że nie jesteśmy skłonni bawić się w Królestwo, a dopóki nie będziemy na to gotowi, nie dostaniemy się do Królestwa Boga w tym większym wymiarze. Chcemy, jak dzieci, bawić się w Królestwo Boże, bawić się w to, że już jesteśmy w Tysiącleciu. Innymi słowy, jako ochotnicy chcemy czynić Jego wolę już teraz, tak jak świat będzie ją musiał wykonywać, gdy Chrystus rozpocznie sprawiedliwe panowanie.

      Przypominamy, że Królestwo to będzie uniwersalne. Byłoby to straszne, gdyby tak nie było, gdyby Królestwo zapanowało, ale Pan objąłby władzę w Chile, lecz nie w Patagonii albo miałby ją w Nowym Jorku, lecz nie w Missouri. Pismo Święte mówi nam, że panowanie Chrystusa będzie od morza do morza i od rzeki po krańce ziemi. Uważamy, że chodzi tu o rzekę Jordan, ponieważ dzieło przyszłego wieku tam się rozpocznie i rozszerzy aż po krańce ziemi. Ostatecznie nie będzie nikogo, kto nie uzna Jego zwierzchnictwa; nie będzie ani jednego zakątka na ziemi, który nie uzna Jego najwyższej władzy.

      A zatem, jeśli zamierzamy bawić się w Królestwo, powiemy: »Chcę podporządkować Jezusowi każdą część siebie, każdą z moich sił, każdy zakątek mojego jestestwa, tak jak w następnym wieku podporządkuje Mu się każdy kraniec ziemi«. W następnym wieku nie wszystko przejdzie w Jego władanie wszędzie w tym samym czasie. Praca ta będzie miała swój początek i rozciągać się będzie na świat, aż podporządkuje Mu się każdy kraj, każde miejsce. Gdy czynimy poświęcenie swojej woli, Królestwo Chrystusa zostaje założone w naszym sercu, w Jeruzalem naszego ciała. Oddajemy Mu swoje serce i oczekujemy, że za sercem pójdzie wszystko inne, ale pełne urzeczywistnienie i całkowite podporządkowanie wszystkiego Panu to proces stopniowy. Duch poświęcenia obejmuje nasze dłonie, stopy i język, nasze uszy i oczy i stwierdzamy: »Chcę, aby każda poszczególna część mojej istoty, każdy element mojej egzystencji zostały doprowadzone do poddaństwa względem woli Chrystusa«. Czyż nie byłoby straszną rzeczą, gdyby Pan Jezus królował nad uszami, ale nie nad językiem; gdyby panował nad dłońmi, ale nie nad portfelem? Jakże byłoby to straszne, jeśliby Pan władał nami, gdy spotykamy się z Pańskim ludem, ale już nie w naszych domach. Uznajemy, że to królowanie Chrystusa w przyszłym wieku będzie uniwersalne, tak że jeśli jesteśmy poprawnymi dziećmi, zechcemy, aby było ono uniwersalne w nas już teraz. Sądzę, że jednym z powodów duchowego osłabienia i niemocy ludu Pana jest to, że przywiązuje on zbyt wiele uwagi do jednej rzeczy, a zaniedbuje inne.

      Czy nie byłoby straszne, gdyby się okazało, że w jednej z części tego chwalebnego, przyszłego Królestwa doszło do niepowodzenia? (Oczywiście wiemy, że tak nie będzie.) Czy nie tak samo jest z nami? Jeśli jesteśmy we władaniu Chrystusa, a okazuje się, że o jedne rzeczy dbamy, zaś o inne nie za bardzo, to coś jest nie tak. Rozmyślałem o tym pewnego dnia w trakcie konwencji. Jeśli siostra, o której chcę powiedzieć, zauważy, że o niej mówimy, z pewnością się ucieszy, że właśnie jej doświadczenie może przynieść komuś błogosławieństwo. W środku jednego wykładu ta dobrotliwa siostra wyszła. Zapomniała, że inni słuchają, a każdy jej krok było dobrze słychać nawet z oddalenia. Jestem pewien, że każdy w pobliżu nie dosłyszał kilku słów. Nie mogłem nic na to poradzić, ale pomyślałem: »W przypadku tej dobrej siostry (na pewno jest to dobra, szlachetna siostra) Chrystus może panować nad jej językiem, jej oczami i uszami, ale wyraźnie nie panuje nad jej stopami«. Panowanie Chrystusa w nas powinno kontrolować każdy nasz uczynek, we wszystkim — czy jest to ważna, czy błaha sprawa; w kwestiach związanych z wydawaniem naszych pieniędzy, jak i ze słowami, które wypowiadamy; w tym, do czego przykładamy nasze dłonie, jak i w tym, dokąd chodzimy; wszystko chcemy czynić, mając wyłącznie na uwadze oddanie Mu czci i chwały. Jeśli towarzyszy nam takie poczucie, to bawimy się w Królestwo bardzo dobrze.

      Zauważamy jeszcze jedną wspaniałą rzecz w związku z tym Królestwem — że na ile to tylko możliwe, liczyć się będzie każda chwila. Chrystus ani Kościół nie będą w ciągu pierwszych stu lat mówić: »Zostało jeszcze kilkaset lat, to całe mnóstwo czasu, żeby podnieść świat«. Jestem przekonany, że ani jedna chwila nie będzie stracona w ciągu tego tysiąca lat. Jeśli wy czy ja lekceważymy godziny i minuty tutaj, nie znajdziemy się w tym gronie, gdyż tam również nie chcielibyśmy marnować czasu. Jeśli to sobie dobrze utrwalimy w naszych umysłach, znacznie nam to pomoże do tego, by uczynić nasze powołanie i wybranie pewnym.

      Czasami popełniamy błąd lekceważenia chwil, ale błędem jest również stłaczanie przeżyć kilku dni do jednego momentu. Pewien brat opowiadał swoje doświadczenie w uczeniu się lekcji „krok po kroku” Dużo podróżował i pomyślał, że powinien rozdawać literaturę, przechodząc przez pociąg. Stwierdził, że było to poniżające, gdy idąc wzdłuż pociągu, widział spojrzenia ludzi, którzy patrzyli na niego py[ająco albo uśmiechali się tak, jakby chcieli powiedzieć: »Jesteś głupcem, skoro angażujesz się w taką działalność«. Doszedł już naprawdę do takiego stanu, że myślał, iż załamie się psychicznie albo stanie się coś jeszcze gorszego. Rzekł: »To jest coś okropnego; staram się przejść cały pociąg i sądzę, że Pan oczekuje ode mnie, żebym rozdawał te broszury. Muszę to robić i w tym tygodniu, i w następnym miesiącu — o, jakże bym pragnął nie odczuwać tego w taki sposób; chciałbym umieć to robić z taką łatwością jak inni braterstwo«. Stawał się coraz bardziej roztargniony, a Pan dawał mu jasno do zrozumienia, że mógłby tę pracę wykonywać stopniowo. A u niego wyglądało to tak: Gdy się pakował przed jedną ze swoich podróży, rozmyślał: »Przypuszczam, iż Pan oczekuje ode mnie, że zabiorę trochę tych broszurek; Pan chce, żebyś rozdał je w pociągu«. Potem pomyślał: »Nie, Pan chce, żebyś wziął do walizki tylko kilka sztuk. Cóż, sądzę, że to mogę zrobić«. Pan mówi: »To wszystko, czego od ciebie chcę; po prostu weź ze sobą te broszurki«. »Czy tyle wystarczy, Panie?« »Nie, lepiej weź więcej; moja zasada polega na tym, żeby wycisnąć, ile się da.« »Ale chcesz, żebym je wyłożył w pociągu, Panie?« »Nie, tylko je włóż do walizki.« »I co dalej?« »Zamknij walizkę; czas udać się na stację.« »Chcesz, żebym rozdał te broszurki w pociągu.« »Nie, po prostu weź je na stację.« Po sprawdzeniu biletu przez konduktora Pan mówi mu: »Teraz otwórz walizkę«. »A, chcesz, żebym wręczył broszurki pasażerom?« »Nie, tylko otwórz walizkę.« »A teraz weź pełne naręcze broszur.« »Ale chcesz, żebym je rozdał?« »Nie, weź je po prostu do ręki; jeszcze parę. Tak, teraz dobrze; idź na koniec wagonu.« »Chcesz, żebym dał broszurkę każdemu w tym składzie?« »Nie, po prostu idź na koniec wagonu. Teraz wręcz broszurkę tej pani.« »Ale Ty oczekujesz ode mnie, że przejdę wzdłuż cały pociąg i dam jedną każdej osobie?« »Nie, daj broszurę tej kobiecie. Teraz podaj jedną tamtemu mężczyźnie; teraz temu po drugiej stronie.« Ten drogi brat powiedział mi, że nie miał już dłużej problemów z wręczaniem broszurek jak kiedyś, gdyż robił to krok po kroku. Myślę, że w taki właśnie sposób Królestwo będzie działać w przyszłym wieku. Myślę, że ten, co jest w Chrystusie, będzie się starał każdy moment uczynić najlepszym z całego Tysiąclecia i postąpi tak z każdym kolejnym. Tylko pomyślcie o tysiącu lat takich momentów. To jest droga do bawienia się w Tysiąclecie — czego Pan w danym momencie ode mnie oczekuje. Potraktujcie to tak, jakby była to jedyna rzecz, którą macie okazję zrobić dla Pana. Nie znaczy to, że mamy się zachowywać niemądrze. Bądźmy wierni w danej chwili, a będzie nam łatwiej dochować wierności w następnej. Jest to najlepszy sposób zabawy w Królestwo Boże, jaki znam.

      Jeśli zamierzamy bawić się w Królestwo, to nie po to, żeby spowodowało to w nas zniechęcenie. Zauważyłem, że gdy mały chłopiec czy dziewczynka się bawią i jest coś, czego nie potrafią zrobić, to stale próbują od nowa. W Izaj. 42:4 czytamy: „Nie zniechęci się ani nie załamie, aż utrwali Prawo na ziemi” (BT), aż przyjazne sposobności Bożej łaski dotrą wszędzie. Powinniśmy rozwijać takiego samego ducha. Powiecie: »Nic nie mogę poradzić na uczucie zniechęcenia«. Jeśli czujecie się zniechęceni, to może oczekiwaliście od siebie zbyt wiele. Cieszymy się, że Ojciec i Syn mają wzgląd na nasze słabości, ale czasem my sami nie czynimy tego względem siebie. Nie chodzi o to, żeby mieć wzgląd w sensie bycia beztroskim czy obojętnym, lecz powinniśmy mieć na uwadze fakt, że jesteśmy niedoskonali. Zawodzimy i będziemy zawodzić aż do końca swoich dni. Codziennie doznaję niepowodzenia i spodziewam się, że tak już będzie aż do śmierci. Zdaję sobie sprawę, że nie potrafimy wieść doskonałego życia ani nie oczekujemy, że choć jeden dzień przeżyjemy w sposób doskonały. Spodziewamy się, że popełnimy błąd, ale to nie znaczy, że będziemy próbować popełniać błędy. Musimy mówić: »Mam zamiar się z tym uporać; jeśli doznam niepowodzenia, spróbuję znowu. Mam zamiar stale próbować; chodzi mi o zwycięstwo w tym wyścigu i nic mnie nie zawróci. Przy łasce Bożej jestem zdecydowany dochować wierności, mając świadomość Pańskiej pomocy«.

      Jeśli powiecie: »Nie mogę być zwycięzcą; nie wierzę, że mogę należeć do tej klasy«, znaczy to tyle, co stwierdzić: »Nie wierzę, że Bóg jest wszechmogący; wierzę, że może On uczynić wszystko, ale nie potrafi zrobić ze mnie zwycięzcy«. Mamy pomocnika, żeby nam błogosławił, wspierał nas i podtrzymywał, i wiem, że On może uczynić ze mnie zwycięzcę. Jeśli stanę się zwycięzcą, będzie tak dzięki temu, co On dla mnie uczynił; jeśli będę zwycięzcą, stanie się tak dlatego, że bardzo chciałem, żeby On go ze mnie zrobił.

      Słyszy się, jak ludzie mówią: »Czas jest taki krótki; nie byłbym zniechęcony, gdyby nie było tak mało czasu«. Moi drodzy przyjaciele, wierzę, że gdy Kościół będzie wywyższony, przekonamy się, iż niektórzy z tych, co uczynili swoje powołanie i wybranie pewnym, doszli do poznania woli Bożej, poświęcili się i wiernie dobiegli do końca oraz znaleźli się w tym chwalebnym gronie prawdopodobnie w ciągu zaledwie kilku tygodni. Zapytacie: »Czy jest na to jakiś biblijny dowód?«. Nie, ale to tak bardzo pasuje do Pana, że sądzę, iż tak właśnie będzie. Tak wspaniale by to okazało znamienitość tej mocy, która jest z Boga, a nie z nas; że to Jego moc sprawiała ich chcenie i działanie według Jego upodobania.

      Wiem, że jest mało czasu. Jeszcze niewiele lat temu wznoszenie kamiennych budowli było żmudnym procesem formowania i dopasowywania kamieni. Obecnie używa się pneumatycznego dłuta, które uderza około tysiąc pięćset razy na minutę i z jego pomocą można w ciągu godziny zrobić więcej niż kiedyś w ciągu dnia. Czy nie sądzicie, że Bóg również posiada „pneumatyczne narzędzia”? Skoro czas jest krótki, a praca musi zostać ukończona, Pan może zastosować pneumatyczne dłuto i praca szybko się zakończy. Pan jest mocen uczynić z nas pełnych zwycięzców.

      Przejdziemy do innej kwestii. Zdajemy sobie sprawę, że dzieło przyszłego wieku zostanie przeprowadzone w taki sposób, by przede wszystkim uwielbić Boga. Nic nie dokona się mechanicznie czy powierzchownie. Ludzie będą pytać: »jak możemy wykonać tę pracę, żeby przynieść jak najwięcej chwały imieniu Ojca?«. Uważam, że takiego też ducha powinniśmy posiadać i dzisiaj; nie żeby tylko coś zrobić, ale żeby było to ku Jego czci i chwale. Widzimy, że duch chętny do zrobienia czegokolwiek prowadzi do fanatyzmu. Nie tak dawno czytaliśmy o człowieku, który uciął sobie dłoń, bo chciał się podobać Bogu. Usposobienie chrześcijanina polega na tym, żeby robić użytek ze swych dłoni ku chwale Bożej. Mamy wielbić Boga nie jakimś pojedynczym aktem pobożności, lecz pod każdym względem.

      Przypuśćmy, że brat jest chory — czy powinienem iść go odwiedzić, czy raczej poświęcić czas na przeczytanie czegoś o duchowym charakterze? Czego Pan by ode mnie oczekiwał? Pomyślałbym nad tym. Gdybym uważał, że chory brat nie ma tylu odwiedzin, ile według mnie powinien mieć i gdybym uznał, iż odwiedzenie go byłoby ku chwale Bożej, poszedłbym z wizytą. Wydaje mi się, że jest tylko jeden sposób, za pomocą którego możemy sprawdzić i zdecydować dla samych siebie, co Pan chce, abyśmy zrobili. Jeśli pragniesz wielbić Boga, robiąc przy użyciu swoich rąk, swoich nóg, swojego języka i swojego portfela oraz ze wszystkich swoich sił to, co będzie ku Jego chwale, wtedy Pan będzie wiedział, że uwielbisz Go, gdy otrzymasz boskie ciało. Jeśli starasz się już teraz podporządkować Mu wszystkie swoje sprawy, zechcesz doprowadzić do poddaństwa względem Bożej woli całą ludzkość, gdy nadejdzie czas ustanowienia Królestwa i Jego wola będzie wykonywana na ziemi tak, jak jest wykonywana w niebie.

      W obrazie tym kryje się wielka ilość pokarmu. Możecie zauważyć, że rozliczne sposoby działania, jakie będą właściwe w następnym wieku, odpowiadają tym, przez które my musimy przejść już w obecnym czasie. Zapamiętajmy: „Jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebios” [Mat. 18:3 NR]. Jeśli nie będziecie bawić się w Królestwo w sobie, podporządkowując własną wolę, członki, siły i mienie Panu, swojemu Bogu, nie będziecie gotowi na to, by powierzono wam odpowiedzialne zadania nadchodzącego Królestwa.

      Convention Report