Boska opatrzność w Psalmie 91
Wykład opublikowany w New Era Enterprise (wcześniej St. Paul Enterprise), 10 sierpnia 1920.
Jakiś czas temu, drodzy przyjaciele, wychodząc po nabożeństwie w jednym z naszych większych miast, usłyszałem dobiegające z opodal dźwięki – zespół muzyczny grał ładne utwory, a mi przyszła wtedy do głowy myśl, że istnieje piękne powiązanie między tym zespołem muzycznym a Słowem Bożym; bo o ile muzycy grali dla nas rzeczywistą muzykę, ze Słowa możemy zaczerpnąć muzykę duchową; oni odtwarzali ziemskie melodie, a w Biblii możemy znaleźć melodie niebiańskie.
W zespole tym grało prawdopodobnie piętnastu czy dwudziestu różnych muzyków i jak zauważyłem, każdy z osobna przyczyniał się do powstania melodii. Czułem, że byłoby nie w porządku wskazać tylko na jednego człowieka i powiedzieć, że to on tworzy tę całą melodię albo na innego i powiedzieć mu, że to dzięki niemu słyszymy tę muzykę – bo, jak powiedziałem, zauważałem, że każdy z tych piętnastu czy dwudziestu miał w tym swój udział.
Gdy pomyślałem o Słowie Bożym, stwierdziłem, że w Biblii jest 66 różnych ksiąg i każda z nich tworzy ową duchową muzykę. Nie moglibyśmy wskazać na Izajasza i powiedzieć: »Oto księga, która przekazuje nam całą duchową muzykę« ani też nie moglibyśmy wskazać na List do Rzymian lub 1 Mojżeszową i stwierdzić to o nich, bo każda z 66 ksiąg bierze udział w powstawaniu duchowej muzyki dokładnie tak samo, jak wszystkich piętnastu czy dwudziestu muzyków brało udział w tworzeniu rzeczywistej muzyki.
Zwróciłem uwagę, że niektórzy z tych muzyków mieli bardzo duże trąby, a niektórzy bardzo małe; podsunęło mi to oczywiście myśl, że i w Biblii są bardzo obszerne księgi, jak i całkiem skromne, a mimo to zauważyłem, że niektórzy muzycy z tymi najmniejszymi instrumentami grali bardzo trudne partie. Tak samo jest w Biblii – niektóre z najmniejszych ksiąg zawierają pewne bardzo ważne lekcje.
Gdy przyglądałem się temu zespołowi, dostrzegłem, że chociaż były tam spore różnice między instrumentami i w charakterze muzyki granej indywidualnie przez każdy instrument, każdy zajmował swoje szczególne miejsce. Zauważyłem też, że było kilka instrumentów, które same z siebie nie mogą tworzyć muzyki. Mam na myśli na przykład muzyka z tubą. Przypuśćmy, że nie byłoby innych instrumentów oprócz tuby. W ogóle nie powstałaby muzyka, tylko straszny hałas. A jednak przy akompaniamencie innych instrumentów wypełniała ona odpowiednie miejsce i bez niej muzyka nie byłaby kompletna. Pomyślałem o Księdze Kapłańskiej i o tym, jak niewiele można by z niej zrozumieć bez innych ksiąg; wraz z pozostałymi księgami Biblii 3 Mojżeszowa wypełnia to miejsce, które ma wypełniać i bez niej nie moglibyśmy się obejść. Duchowa muzyka nie byłaby tak znakomita, gdyby nie było tej księgi.
Pomyślałem też o człowieku z kornetem. Przypuśćmy, że wszyscy inni muzycy, oprócz niego, przestaliby grać. Nadal słyszelibyśmy całkiem przyjemną muzykę, ale nie tak dobrą, jaka powstaje, gdy grają wszyscy. Pomyślałem o Ewangelii Jana i jak jest ona wspaniała sama w sobie, ale nie tak znakomita jak w towarzystwie wszystkich pozostałych cennych ksiąg, które Bóg dał nam w swoim Słowie. Pomyślałem wreszcie, jak ów zespół muzyczny był sam w sobie kompletny. Wyobraźmy sobie, że jakiś niezbyt obyty człowiek podchodzi i mówi: »Ta muzyka nie jest kompletna. Dołączmy do tych instrumentów gwizdek fabryczny«. Popsułoby to cały efekt. A jest to to samo, co niektórzy z naszych błądzących przyjaciół robią ze Słowem Bożym. Weźmy na przykład mormonizm i jego nauki. W żadnej mierze nie da się ich pogodzić ze świętym Słowem Bożym. Uznajemy, że jak powiedział nam Bóg – Jego Słowo zostało nam dane dla naszej nauki i napomnienia.
TRZEBA UWAŻAĆ NA CZAS
Potem zwróciłem uwagę na to, jak odtwarzają oni tę muzykę. Zauważyłem, że nie zaczynają i bezwiednie dmuchają i dmuchają. Powstałby straszliwy harmider, gdyby dmuchali nie zważając na nuty, czas i na inne rzeczy; ale widziałem, że każdy musiał trafiać w odpowiednią nutę i na czas, itak powstawała muzyka. Pomyślałem: jak bardzo podobnie jest ze Słowem Bożym. Jeśli podchodzimy do niego bez zwracania uwagi na czas i porę, nie wydobędziemy z niego żadnej muzyki. Jak mówi apostoł Paweł: „Staraj się, abyś się doświadczonym stawił Bogu robotnikiem, który by się nie zawstydził i który by dobrze rozbierał słowo prawdy” [2 Tym. 2:15]. Musimy odnosić każdy werset do właściwego czasu i właściwej klasy ludzi, a stosując poprawnie, będziemy w stanie uzyskać znakomitą muzykę z tej zacnej Starej Księgi.
Zwróciłem uwagę, że chwilami grało tylko dwóch lub trzech muzyków, innym razem czterech czy pięciu, a potem znów wszyscy grali równocześnie. Pomyślałem, że to również przypomina Słowo Boże. O niektórych szczegółach Jego wielkiego planu mowa jest w dwóch lub trzech księgach, gdy zaś o innych zarysach w czterech albo pięciu, a są i takie elementy Jego planu, które zobaczyć można w każdej księdze Biblii. Jakże powinniśmy się cieszyć, że bardziej jasno i wyraźnie niż kiedykolwiek rozpoznajemy, jak niezwykle mądry plan obmyślił nasz Ojciec Niebieski dla błogosławienia swoich stworzeń. Jak przy jednej okazji stwierdził nasz Mistrz: „Ale oczy wasze błogosławione, że widzą, i uszy wasze, że słyszą” [Mat. 13:16]; zaś psalmista napisał: „Błogosławiony lud, który zna dźwięk twój; Panie!” [Psalm 89:16].
Cóż, drodzy przyjaciele, wspaniale było słuchać gry całego zespołu, ale zauważyłem też, że kilka razy była gra solowa i pomyślałem, że dziś wieczorem moglibyśmy posłuchać takiego niewielkiego solo, rozważając niektóre przydatne myśli wyrażone przez psalmistę i starając się wydobyć stamtąd kwestie, które musiał tam zamieścić Pan dla naszej nauki i napomnienia. Mam zamiar przeczytać Psalm 91, prawdopodobnie mniej lub bardziej znany ludowi Bożemu. Chyba wszyscy czerpiemy z niego siłę i pociechę: „Ten, który mieszka w ochronie Najwyższego, i w cieniu Wszechmocnego przebywać będzie” itd. [Psalm 91:1].
Pod wieloma względami Biblia różni się od każdej innej książki, ale nic jej tak nie odróżnia jak wielość i rozmaitość jej obietnic. Nigdy nie napisano książki, która zawierałaby takie pocieszające, takie budujące, takie wspaniałe i takie pewne obietnice ani też w żadnej nie ma ich tyle, co w księdze Bożego Słowa. Są tam obietnice dla świętych i dla grzeszników, obietnice dla Kościoła i obietnice dla świata; obietnice dla poświęconych wierzących i dla usprawiedliwionych wierzących; obietnice na Wiek Żydowski, obietnice na Wiek Ewangelii i obietnice na Wiek Wieków, jaki nastanie.
Znajdujemy jednak w Słowie Bożym tylko kilka obietnic całkowicie bezwarunkowych – obietnic nie związanych z żadnymi warunkami; znaczna bowiem większość to obietnice warunkowe. W pierwszym wersecie tego psalmu mamy powiedziane, dla kogo są owe obietnice: „Ten, który mieszka w ochronie Najwyższego.. .„ a zatem pierwszą sprawą, którą musimy rozważyć dzisiejszego popołudnia, jest to, czy mieszkamy w ochronie Najwyższego. Jeśli tak, wówczas obietnice te są dla nas.
WIELKIE PRAWDY ZNAJDUJ4 SIĘ GŁĘBOKO
Słowo Boże opowiada nam bardzo wiele o tajemnicach, rzeczach sekretnych i ukrytych. W istocie jest ono zaskakujące dla kogoś, kto bierze swoją Biblię i przegląda ją pod kątem występujących w niej sekretów i tajemnic. Przypuszczam, że takie słowa jak: sekret, ukryty, schowany, tajemnica pojawiają się w Biblii około 400 razy. Przekonujemy się również, że Biblia jest w znacznej części księgą tajemniczą, ale widzimy też, że niektóre rzeczy nie są ukryte. Na przykład NIKT nie może czytać Słowa i nie odkryć, że Jezus Chrystus jest Zbawicielem ludzkości. Apostołowie jasno nauczają, że nasz Pan Jezus umarł, żeby zapłacić karę za grzeszników. To jeden z powodów, dla których dzisiaj milionowe rzesze uznają ten fakt, że Jezus Chrystus umarł za grzechy rodzaju ludzkiego. Wyjąwszy tę kwestię, stwierdzamy wszakże, iż większa część Słowa jest sekretna, tajemnicza i ukryta.
Ktoś mógłby chcieć spytać: »Dlaczego Bóg nie dał nam Słowa, które byłoby jasne i łatwe do zrozumienia?«. Gdy przeczytacie artykuł w gazecie i ja przeczytam ten sam artykuł w tej samej gazecie, nie wydobędziecie z niego innego znaczenia niż ja. Nie, i wy, i ja uzyskamy ten sam pogląd. A przecież artykuł ten napisał człowiek, a zatem, drodzy przyjaciele, jeśli człowiek potrafi przelać swe myśli na papier w taki sposób, że nikt nie może opatrznie zrozumieć jego opinii, to o ileż bardziej potrafi to Bóg? Bóg mógł dać nam tak jasne Słowo, że nie dałoby się go fałszywie pojąć – gdyby tylko chciał, ale On tego nie chciał. Dlaczego? Przyczyna jest wyrazista: On nie chciał, żeby zrozumieli je wszyscy – a przynajmniej nie teraz. Dokładnie tak się stało. Nasz Zbawiciel powiedział: „Wam dane jest znać tajemnice Królestwa Niebios, ale tamtym nie jest dane. Albowiem temu, kto ma, będzie dane i obfitować będzie: a temu kto nie ma i to, co ma, będzie odjęte. Dlatego w podobieństwach do nich mówię, bo, patrząc, nie widzą, i słuchając, nie słyszą ani nie rozumieją” [Mat. 13:11-13 NB]. Widać więc, że przyczyną, dla której Mistrz używał przypowieści, przyczyną występowania tak wielu dziwnych rzeczy w Bożym Słowie jest to, że Pan nie chciał, aby obecnie każdy Jego Słowo rozumiał.
Oczywiście powstaje pytanie, cóż to jest za klasa, która teraz rozumie. Ktoś odpowie: »To na pewno muszą być mądrzy ludzie«, my zaś powiemy: »Nie, nie oni«. Pamiętacie, że sam Mistrz rzekł: „Wysławiam cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi” [Mat. 11:25 NB]. Natomiast w 1 Kor. 1:26 apostoł Paweł napisał: „Niewiele mądrych według ciała, niewiele możnych, niewiele zacnego rodu (…) wybrał Bóg” Widzimy więc, że to nie mądrym tego świata miały zostać objawione owe tajemne rzeczy. Powiedzą inni, że prawdopodobnie chodzi o najbardziej moralnych. Nie, nie o nich. Pamiętacie, że za czasów naszego Zbawcy faryzeusze, jeśli wziąć pod uwagę moralność, zdawali się prowadzić życie bez zarzutu. Jednak stwierdzamy, że w rezultacie zrodziło to w nich ducha pychy. A Pismo Święte nam mówi: „Bóg pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje” [1 Piotra 5:5]. Widzimy więc, że niezależnie od tego, jak moralny byłby człowiek – jeśli wytwarza to w nim ducha pychy, Mistrz nie może się nim posłużyć i światło Prawdy nie jest dla takich.
Natomiast w Izaj. 61:1 czytamy: „Duch Panującego Pana jest nade mną; przeto mię pomazał Pan, abym opowiadał Ewangelię cichym. ..„ Oto klasa, jakiej szuka Bóg – cisi. Człowiek, który, przyjąwszy Jezusa Chrystusa za swojego Zbawiciela, przyjmuje również otwarte i jasne stwierdzenia, poczuje, że chce żyć dla Pana, który żył dla niego, że powinien też umrzeć dla tego Jedynego, który umarł za niego, oraz chętnie ofiarować każdą ziemską rzecz dla owego Jedynego, który dla niego tyle poświęcił. Jest to klasa, która – dowiedziawszy się, że Jezus jest ich Zbawicielem i że wszystko oddał dla nich – z radością odda wszystko dla Niego i pójdzie Jego śladami. Takim Bóg chętny jest udzielać więcej światła, więc mężczyzna lub kobieta, którzy chcą Mu się podobać we wszystkim, przekonają się, że Ojciec gotów jest udzielać im dalszego oświecenia.
BUDOWANIE CHARAKTERU
Pamiętacie, jak sprawa ta została nam przedstawiona w 2 Piotra 1:5: „Ku temu tedy samemu wszelkiej pilności przykładając, przydajcie do wiary waszej cnotę”. Zwróćcie uwagę na wyrażenie: „przydajcie do wiary”. Wiara musi być pierwszym krokiem w życiu chrześcijanina i, jak czytamy, „bez wiary nie można podobać się Bogu” [Hebr. 11:6]. Ale potem jest coś jeszcze prócz wiary, bo Apostoł oświadcza: „Choćbym miał pełnię wiary, tak żebym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym” [1 Kor. 13:3 NB]. Widzimy więc, że musimy kontynuować budowanie na fundamencie wiary, wznosząc budowlę coraz wyżej i wyżej, aż w końcu osiągniemy zwieńczenie – miłość. „Przydajcie do wiary waszej cnotę” albo męstwo. Innymi słowy, mając wiarę, miejcie też odwagę, by żyć zgodnie z nią. Dalej mamy powiedziane: „Przydajcie do wiary waszej cnotę, a do cnoty umiejętność”. Ktoś byłby skłonny powiedzieć: »0, Apostoł musiał się pomylić. Na pewno myślał, że umiejętność powinna przyjść najpierw. Musiał mieć na myśli: mając umiejętność, przydajcie do niej wiarę i cnotę«. Nie, Apostoł dobrze to przedstawił, gdyż tylko niewielkiej wiedzy wymaga od nas uznanie faktu, że jesteśmy grzesznikami, a potem nie potrzeba jej dużo więcej, żeby zdecydować, że zamierzamy żyć zgodnie z tą wiarą. Natomiast mając już wiarę i cnotę, potrzebujecie światła. Jaki byłby pożytek z tego, że Bóg dałby wam światło, jeślibyście nie mieli wiary, żeby w nie uwierzyć oraz odwagi, żeby w nim działać? Musimy zatem żyć na miarę tego światła, jakie już posiadamy, a Bóg udzieli nam go jeszcze więcej, bo Apostoł stwierdza również, że musimy chodzić w światłości.
Nasz Ojciec Niebieski nie daje nam światła, żebyśmy je lekceważyli, ale żebyśmy w nim działali i byli mu posłuszni. Gdy będziemy postępowali w światłości, uzyskamy świadomość tego, co wyraża Apostoł, mówiąc: „Każdy bowiem, który się karmi mlekiem, nie pojmuje jeszcze nauki o sprawiedliwości, bo jest niemowlęciem; pokarm zaś stały jest dla dorosłych” [Hebr. 5:13-14 NB]. Tak jak niemowlę potrzebuje mleka i nie może przyswajać mięsa, podobnie też chrześcijanin w stanie niemowlęcym potrzebuje „mleka” Słowa, podstawowych zasad; ale kto dorasta, powinien przyjmować „mięso” Słowa. Stąd też Apostoł stwierdza: „Przetoż zaniechawszy początkowych nauk o Chrystusie, miejmy się ku doskonałości” [Hebr. 6:1]. Bardzo wielu zdaje się uważać, że Apostoł miał dokładnie coś przeciwnego na myśli niż to, co powiedział. Wydaje się, jakby sądzili, że potrzebne jest ciągłe mówienie o pokucie od uczynków martwych, o wierze, o nauce na temat chrztu i o nakładaniu rąk, o zmartwychwstaniu umarłych i o sądzie wiecznym. Prawie każde kazanie wygłaszane dzisiaj w nominalnym chrześcijaństwie podpada pod jeden z tych sześciu nagłówków. Apostoł nie powiadamia nas, że mamy się tego wyprzeć albo nigdy o tym nie mówić, ale żeby nie przypominać sobie stale tych zagadnień, lecz mając wiarę w Boga – iść dalej i badać inne rzeczy, które za sprawą Boga zostały zapisane dla naszej nauki i napomnienia.
W Izaj. 28:9 czytamy: „Kogożby uczyć miał umiejętności? A komu da zrozumieć co słyszał? Izali odstawionym od mleka, a odsadzonym od piersi?” Tym, którzy nie są już niemowlętami. Zdajemy sobie z tego dzisiaj sprawę, drodzy przyjaciele, że są tysiące takich, którzy rozpoczęli swoje chrześcijańskie doświadczenia 50 lat temu, a wciąż karmią się mlekiem. Mamy też wszakże świadomość, że jeśli ktoś dorasta do wieku dorosłego, nie rezygnuje w zupełności z mleka, ale nie przyjmuje go już w tak dużych ilościach, jak czynił to, będąc niemowlęciem. Podobnie też, gdy stajemy się mocni w Panu, wciąż będziemy korzystać z podstawowych zasad, ale równocześnie nie chcemy zawsze słuchać kazań namawiających nas do pokuty i wiary w Boga, gdyż wolelibyśmy raczej przejść do głębszych rzeczy w świętym Słowie Bożym.
Mężczyzna lub kobieta, którzy wzrastają na drogach Pańskich – jakkolwiek on czy ona mogą nie być wysoko wykształceni w kierunkach światowych – zdobywają coraz więcej mądrości niebiańskiej natury i choć pozycja takiej osoby jest źle oceniana, a ona sama postrzegana jest jako ktoś niemądry ze światowego punktu widzenia, to jednak Apostoł wyjaśnia nam, dlaczego tak jest, mówiąc: „Gdy nie patrzymy na rzeczy widzialne, ale na niewidzialne; albowiem rzeczy widzialne są doczesne, ale niewidzialne są wieczne” [2 Kor. 4:18]. Apostoł mówi o rzeczach, które nie są doczesne, o rzeczach, które nie są widzialne dla naturalnego wzroku i ogólnie dla świata. Są to rzeczy, które Bóg objawia tym, co nie tylko są gotowi przyjąć światło, ale i żyć na miarę tego oświecenia, które otrzymali i przyjęli do swych dobrych i uczciwych serc.
Pamiętacie, jak dziwna w oczach świata była postawa apostołów Piotra i Jakuba oraz tych, którzy byli z nimi w czasie pierwszego przyjścia. Świat patrzył na nich i mówił: »Jak to możliwe, że ci nieświadomi i niewykształceni ludzie są w stanie rozumieć te rzeczy?«. Dla nich były one tajemnicą i nie mogli tego pojąć. Dla apostołów i dla innych poświęconych dzieci Bożych było to łatwe do zrozumienia. Moglibyśmy uzupełnić, że chrześcijańskie życie było przez całe wieki tajemnicą dla świata. Dla świata sekretem i tajemnicą było to, dlaczego apostoł Paweł skłonny był zająć taką specyficzną postawę. Nie mogli oni zrozumieć, dlaczego tak się stało, że nie dbał on o rzeczy, którymi zajmował się wcześniej i dlaczego wszystkim, czego pragnął, było głoszenie Chrystusa, i to ukrzyżowanego.
BADACZE BIBLII TAJEMNICĄ.
Dzisiaj tajemnicą dla świata jest nasza postawa. Ludzie nie mogą zrozumieć, dlaczego nabywamy lepszego religijnego doświadczenia niż inni, którzy są w wielkich organizacjach wyznaniowych. Nie mogą zrozumieć, dlaczego jesteśmy skłonni poświęcić tak dużo i poczytywać to za nic. Jest tak dlatego, że nie widzą tego, co my widzimy. Nie dostrzegają wielkiej nagrody, jaka oferowana jest tym, którzy idą śladami Mistrza aż do końca. Nie widzą obietnic, które nas stymulują, ani dobrych rzeczy, które są naszym udziałem już nawet w obecnym życiu. Zaprawdę jest tak, jak oznajmia Apostoł: „A bez wątpienia wielka jest tajemnica pobożności” [1 Tym. 3:16 BT]. I z pewnością nie ma wątpliwości, że istnieją kontrowersje odnośnie naszej postawy, jak i wielki spór co do tego, czy nasze poglądy są słuszne. Jak o Pawle ktoś powiedział: „Szalejesz!” W oczach świata nasze stanowisko jest uważane za głupie; niemniej jednak to tacy mieszkają w osłonie Najwyższego, żyją sekretnym, tajemniczym życiem, życiem, w którym zostały im objawione sekrety, jakich Bóg udziela swemu ludowi. Oni już teraz znajdują się w takim osłoniętym miejscu. Prowadzą nowe życie, życie, którego świat nie może ani zrozumieć, ani docenić.
Wyrażenie „pod osłoną” przekazuje ideę ukrytej pozycji. Rozumiemy to w takim sensie, jak przykładowo posłużylibyśmy się stwierdzeniem, że sędzia ten a ten zajmuje dziś eksponowane miejsce. Nie odnosiłoby się to do miasta, w którym on żyje, bo niewielu ludzi wie cokolwiek o tym mieście. Niemniej jednak jego pozycja byłaby wiadoma, gdyż znajdowałby się on na eksponowanym stanowisku publicznym. Mówi się też, że ten a ten zajmuje pozycję godną pozazdroszczenia. Gdy więc jest powiedziane: „Kto mieszka pod osłoną Najwyższego, kto przebywa w cieniu Wszechmocnego” rozumiemy, że chodzi o tę osłoniętą pozycję, o owo tajemnicze życie, jakie prowadzi lud Boży, życie, podczas którego biegną po nagrodę i starają się o chwałę, cześć, nieśmiertelność i koronę.
Według naszego zrozumienia zostało to bardzo pięknie zobrazowane i zilustrowane w żydowskim Przybytku. Jak pamiętacie, były tam dwa pomieszczenia. Swiątnica była obrazem tej ukrytej pozycji, stanu spłodzonych z ducha, tych, którzy poświęcili swoją wolę Panu. Im objawia On rzeczy, których nie objawia światu. A zatem to do tej poświęconej klasy odnosi się werset: „Kto mieszka pod osłoną, i w cieniu Wszechmocnego przebywać będzie” Zwracamy uwagę na słowo „przebywać” Oryginalnie znaczy ono „spędzić noc” A jak rozumiemy, drodzy przyjaciele, świat od ponad sześciu tysięcy lat przechodzi przez noc grzechu i śmierci. Pamiętacie, jak Pismo Swięte oznajmia: „I tak upłynął wieczór i poranek – dzień pierwszy” [1 Mojż. 1:5 RT]; wieczór i poranek – dzień drugi, wieczór i poranek – dzień trzeci, itak aż do teraz – byliśmy i jesteśmy od jakiegoś czasu w okresie wielkiej, siódmej nocy; przemija ona jednak i poranek siódmego dnia jest tuż przed nami i wkrótce dla nas nastanie – wielki poranek Tysiąclecia, które zamierza zaprowadzić sam Mistrz. Wiecie, że Pan powiedział: „Z wieczora bywa płacz, ale z poranku wesele” [Psalm 30:6].
Kiedy nadejdzie ów wspaniały poranek i Kościół zostanie podniesiony ze stanu prześladowań do stanu chwalebnego, jaki obiecał Ojciec, nie będzie dłużej potrzebna ochrona, o której jest mowa w pierwszym wersecie. Dzisiaj wszakże, w tym życiu, ponieważ przechodzimy przez dolinę cienia śmierci i ponieważ niesiemy krzyż, potrzebujemy Boskiej ochrony i mocy. Mamy świadomość, że nikomu z nas na nich nie zbywa. Jednak ten, kto jest chętny wieść chrześcijańskie życie, nawet będąc źle zrozumianym i prześladowanym, jest właśnie tym, kto będzie przebywać w cieniu Wszechmocnego.
„Rzecze Panu: Nadzieja moja i zamek mój, Bóg mój, w nim nadzieję mieć będę” [Psalm 91:2]. Uważamy, że tym, kto to wypowiada, jest Jezus Chrystus. Pamiętacie, iż Dawid bardzo często duchowo wyobraża naszego Pana. Tutaj znów Go symbolizuje, mówiąc: „Rzecze Panu: Nadzieja moja… itd
SAMI NIEWYSTARCZAJĄCY
Drodzy przyjaciele, nasz Pan Jezus był człowiekiem doskonałym, my natomiast jesteśmy niedoskonali. Zdajemy sobie sprawę, że On mógł robić to, czego my nie potrafimy, a mimo to domagał się i szukał specjalnej pomocy i Boskiej ochrony. Pamiętacie, że gdy miał stawić czoła wielu ciężkim próbom i pokusom, udawał się w góry i na pustynię, gdzie szukał siły i pomocy. A jeśli On potrzebował tej mocy i protekcji, to o ileż bardziej my tego potrzebujemy! Zwróćcie uwagę, że mówi: „Rzecze Panu: Nadzieja moja i zamek mój” Dzisiaj bardzo wielu spośród ludu Pana, zdając sobie sprawę z własnej niewystarczalności i niedostatków, chciałoby równocześnie wywierać na innych wrażenie, że sami sobie wystarczą w każdej ewentualności. No cóż, nie popełniajmy takiej omyłki i próbujmy biec naprzód, wzorując się na naszym Zbawcy. On był gotów powiedzieć: „Bóg jest moją twierdzą
Zwróćcie uwagę na te trzy elementy: „moja ucieczka, moja twierdza, mój Bóg” Ucieczka jest miejscem, do którego można uciec. Potrzebujemy kogoś, do kogo możemy uciec, by otrzymać pociechę, zachętę, doradę i pomoc. Zauważyliśmy, że niektórzy mężczyźni, popadając w kłopoty, znajdują ucieczkę w barze, inni uciekają się do przyjaciół i u nich szukają pomocy i wsparcia. Jednak nasz Zbawiciel chce, żebyśmy zrozumieli, iż ucieczką, której On szukał, był Pan Bóg. Jak doskonale i wy, i ja możemy brać z tego lekcję. Gdy przechodzimy jakąś szczególną próbę, to jeśli zawsze mamy takie nastawienie, by powiedzieć: »Teraz, Panie, wyglądam od Ciebie siły, pomocy i kierownictwa«, otrzymujemy bardzo wiele błogosławieństw, jakich nam brakuje, i dużo sił, jakich nam prawdopodobnie nie dostaje.
„Moja twierdza.” Twierdza jest miejscem, które naprawdę może ochronić i wybawić. Na przykład, jeśli Indianin zaatakowałby osadnika, ten schroniłby się w swoim domu. Dom był ucieczką, ale nie twierdzą, gdyż Indianin mógł spalić dom, a człowieka zabić. Gdy jednak udajemy się do naszego Niebieskiego Ojca, stwierdzamy, że jest On nie tylko ucieczką, ale również twierdzą i zawsze jest gotowy nieść rozmaite wsparcie, jakie jest konieczne. Być może jest jakiś słaby punkt w zamkowych murach. Wewnątrz przechowuje się zazwyczaj worki z piaskiem i trocinami oraz inne tego rodzaju rzeczy, tak by na wypadek szczególnie silnego ataku wroga i ewentualnego naruszenia tych słabszych miejsc, można w nich było ułożyć stosy z worków i uzyskać w ten sposób zabezpieczenie. Zdajemy sobie sprawę, że naszą twierdzą jest Ojciec Niebieski. Mamy świadomość, że Jego moc jest nieograniczona, a Jego siła nigdy się nie wyczerpuje ani nie będzie On obalony, dlatego możemy w Nim bezwarunkowo pokładać ufność, wiedząc, że nie ma takiej próby, w której Jego łaska by nie wystarczyła. „Po lwie i po bazyliszku deptać będziesz, lwię i smoka podepczesz” [Psalm 91:13]. Mamy świadomość, że jesteśmy bezpieczni tak długo, jak długo w Nim pokładamy naszą ufność i chodzimy ścieżkami, które On nam wyznaczył.
WIĘKSZA WOLNOŚĆ CHRZEŚCIJANINA
„Onci zaiste wybawi cię z sidła łowczego i z powietrza najjadowitszego” [Psalm 91:3] – to tyle, co stwierdzić: »Powiem wam, co mój Ojciec Niebieski dla mnie uczynił, a chcę wam też powiedzieć, że zrobi to także dla was«. „Zaiste” – niemożliwe, ale zaiste możliwe, jeśli ciągle będziemy trwać w owym ukrytym miejscu Świątnicy i nadal wieść owo tajemnicze życie. Zauważycie to w tym obrazie. Szatan porównany jest do ptasznika zakładającego sidła, zaś lud Pański do ptaków, które usiłuje on złapać do swoich sideł. To niezwykłe trafne zobrazowanie. Lud Pański jak najbardziej można porównać do ptaków, gdyż żyje on na wyższych miejscach niż reszta świata. To oni są „posadzeni na wyżynach niebieskich – w Chrystusie Jezusie” [Efezj. 2:6 BT]. Ptaki cieszą się również większą wolnością niż inne zwierzęta. Swoboda bydła ograniczona jest przez zagrody, zaś dzikich zwierząt przez samą dżunglę; w powietrzu nie ma jednak ogrodzeń, które mogłyby zatrzymać ptaki, stąd też ich całkowita swoboda. Jest to więc bardzo dobra ilustracja wolności ludu Bożego, wolności od niepokoju, trosk, obaw, wątpliwości i niepewności, które trapią ludzkość. Ptak cieszy się tym większą wolnością, im wyżej się wznosi. Nie dotyczy to swobody, gdy opada on w dół ku koronom drzew ani gdy zniża się ku dachom budynków, a jeszcze mniej, gdy siada na płotach, zaś już zupełnie żadnej swobody nie daje przysiadanie na ziemi. I tak jest też zludem Bożym. To, do jakiego stopnia jesteśmy wolni, zależy od duchowego poziomu, na którym żyjemy. Starajmy się żyć na wyższym poziomie chrześcijańskiego doświadczenia.
W rezultacie wysokich lotów ptaki mogą widzieć dalej niż zwierzęta. Jak wiadomo, psy czy konie widzą tylko na krótką odległość, ale ptaki – im wyżej się wznoszą, tym więcej widzą. Lud Pański może do pewnego stopnia spoglądać w przyszłość na piętnaście czy dwadzieścia lat, a nawet na tysiąc lat, i widzieć, co Bóg ma dla niego przygotowane. Do pewnego stopnia widzą też krainę, która jest w oddali. Pojmujemy więc teraz przyczynę, dla której ludzie tego świata nie mogą tej klasy zrozumieć. Nie mogą zrozumieć, dlaczego my widzimy tak dużo, a oni tego zupełnie nie dostrzegają. Dla zobrazowania wyobraźmy sobie, że zwierzęta potrafiłyby mówić. Wyobraźcie sobie ptaka w powietrzu i psa na ulicy. Ptak mówi do psa: »Widzę ogromnie wielką rzekę«. Pies rozgląda się i mówi: »Nie, nie widzisz żadnej rzeki«. Ptak stwierdza: »Ależ widzę«. »Cóż, pies na to, nie wierzę ci, ja nie widzę«. Ptak dodaje: »Oczywiście, że nie możesz jej zobaczyć, będąc tam nisko, na ulicy, ale ja ją widzę«. Pies odpowiada: »Nie widzę jej i nie wierzę, że ty widzisz, a jeśli nie przestaniesz mi opowiadać bajek, to cię capnę«. Dokładnie tak samo bywa z niektórymi ludźmi. Nie widzą, co Bóg ma przygotowane dla świata i oczywiście w to nie wierzą, ale też nie myślą, że my widzimy. Oni nie zostali posadzeni na „wyżynach niebieskich z Chrystusem Jezusem” jak wyjaśnia Apostoł w Liście do Efezjan, i nie są w stanie zobaczyć. Szatan jest zazdrosny o naszą wolność i chciałby nam ją odebrać. Jest jak wielki ptasznik, który na nas poluje. Jak wiadomo, ptasznik łapie ptaki w sidła. Dzisiaj Szatan tylko w niewielkiej mierze poluje na świat. Nie przeszkadza ludziom, bo oni i tak są jego; ściga on ludzi należących do Boga i pragnie ich pozbawić wolności, jaką posiadają, my jednak mamy obietnicę: „Zaiste wybawi cię z sidła łowczego i z powietrza najjadowitszego”
Na sidła składają się dwie części: sama właściwa pułapka i po drugie przynęta, która ma przyciągnąć ptaka. Powiedzielibyśmy, że licznymi pułapkami są rozmaite fałszywe poglądy i niebiblijne nauki, które mają na celu usidlenie Bożego ludu. Powiedzielibyśmy ponadto, że przynętę w przypadku tych różnych doktryn stanowi znajdująca się w nich prawda. Zauważyliśmy, na przykład, że „chrześcijańska nauka” powie: »Nie wiecie, że umysł posiada większą moc niż ciało?«. Oczywiście, że wiemy – i to jest ich przynęta. Ludzie robią sidła na ptaki z końskiego włosia, które jest dla ptaków niewidoczne. Tak samo jest z „chrześcijańską nauką Nie przyjdą oni do nas i nie powiedzą: »Nie ma Boga. Całym bogiem, jaki istnieje, jest dobro, które znajduje się w każdym«. O nie, nie robią tak, wiedzą, że ludzie by to odrzucili. Ma to być zasadzką i dlatego ukrywają to, jak tylko potrafią. Trzymają to w tle. Szatan wychodzi, by próbować i usidlać lud Boży. Jak możemy zachować naszą wolność? Idąc śladami Mistrza. „Pyszni zastawili na mnie sidła i sznury, rozciągają sieci, przy drodze nastawiają na mnie pułapkę” [Psalm 140:6 NB]. Oto znak – owe rzeczy są na skraju drogi, anie na niej. Na drodze znajdą się miejsca wyboiste, przeszkody, miejsca trudne, próby, ale nieliczne pułapki. W sidła wpadnie człowiek, który zbacza z wąskiej drogi. Gdy jednak wiernie robimy to, co do nas należy, wówczas „zaiste wybawi cię z sidła łowczego”
OSTRZEŻENIE PRZED SIDŁAMI
Co Szatan z nami zrobi, gdy schwyta nas w jedną ze swych pułapek? Postąpi z nami dokładnie tak, jak postępuje ptasznik z ptakami – włoży nas do jednej ze swoich klatek. Możemy zauważyć, że jeśli ktoś przyjmuje „chrześcijańską naukę” jest w sidłach, ale jeśli przyłączy się do tego kościoła – jest w klatce. Znamienne jest to, co czytamy w 18. rozdziale Księgi Objawienia na temat Babilonu – że „stał się siedliskiem demonów i kryjówką [KJV „cage”, klatką] wszelkiego ducha nieczystego, i kryjówką wszelkiego ptaka nieczystego” [Obj. 18:2 BT]. Mówimy, że Kościół rzymsko-katolicki jest klatką. Czy jest nią? Czym jest klatka? Jest to miejsce zamknięcia, miejsce, gdzie wolność jest bardzo ograniczona. Członkowie Kościoła rzymsko-katolickiego nie mają wolności jedzenia mięsa w piątek, jak i nie wolno im robić wielu rzeczy w związku z narzucanymi im wymogami; nie mogą też samodzielnie myśleć i przyjmować niczego prócz rzeczy, na które zezwolą ich księża. Zaiste znajdują się oni w więzieniu. „Stójcie tedy w tej wolności, którą nas Chrystus wolnymi uczynił” [Gal. 5:1]. Gdybyśmy byli pozbawieni wolności, jak moglibyśmy naśladować naszego Mistrza? Jakże powinniśmy się radować, że chociaż kiedyś byliśmy w zniewoleniu, teraz mamy wolność.
„Pierzem swym okryje cię, a pod skrzydłami jego bezpiecznym będziesz; prawda jego tarczą i puklerzem. Nie ulękniesz się strachu nocnego ani strzały latającej we dnie, ani zarazy morowej, która przechodzi w ciemności, ani powietrza morowego, które zatraca w południe” [Psalm 91:4-5]. Uważamy, że wspomniana tutaj „zaraza morowa” oznacza panującą dzisiaj powszechnie zarazę doktrynalną. Cieszymy się jednak, że jeśli zachowamy swoje serca w prawości, Ojciec Niebieski będzie nas trzymał z dala od zarażonych. „Prawda jego tarczą i puklerzem. Pierzem swym okryje cię.” Gdy patrzymy na ptaka, to w istocie nie widzimy ptaka, lecz pióra, gdyż pióra okrywają go tak, jak ubranie okrywa nasze ciało. My nie widzimy naszego Niebieskiego Ojca w sposób inny niż ptasią matkę. Widzimy okrycie, które ma On na sobie, jak czytamy: „Przyodziewasz się światłością jak szatą” [Psalm 104:2 NB].
Cudowne światło, jakie przyświeca z wielkiego planu, który obmyślił On dla błogosławienia swoich stworzeń, znalazło się na naszej drodze i teraz przyodziewa nas On swoją światłością. Samica ptaka może być dość daleko od swych piskląt, ale dzięki swym skrzydłom potrafi się bardzo szybko przy nich znaleźć, jeśli zobaczy, że coś im grozi; tak samo jest z Ojcem Niebieskim. Jest On zawsze obecną pomocą w razie potrzeby. Kiedyś byliśmy odłączeni od niego wskutek grzechu i złych uczynków. I co skierowało Go do nas? Jego miłość. Posłał swego Syna, żeby za nas umarł. Jednym z Jego skrzydeł jest miłość. „On to został wydany za nasze grzechy i wskrzeszony z martwych dla naszego usprawiedliwienia” [Rzym. 4:25 BT]. To miłość Boga posłała Syna, aby za nas umarł, a Jego moc wskrzesiła Go z martwych. Teraz to rozumiemy, że owymi skrzydłami, w których ufamy, jest Jego miłość i Jego moc. Rozumiemy też, że Ten, który nas tak umiłował, nie dozwoli, żeby coś nam się stało, z wyjątkiem tego, co będzie dla naszego najwyższego dobra. Mamy również świadomość, że tak jak nas miłuje, ma też moc pomagać nam, aż będziemy mogli uczynić nasze powołanie i wybranie pewnym.
„Prawda jego tarczą i puklerzem.” Uważamy, że tarcza wyraźnie odnosi się do Starego Testamentu, zaś puklerz do Nowego Testamentu. Tak jak tarczę trzyma się wysuniętą do przodu, tak i Stary Testament został nam dany na jakiś czas przed Nowym Testamentem. Puklerz przymocowany jest do ciała i był nam dany dokładnie w czasie zapoczątkowania Ciała Chrystusowego. Szatan, gdyby tylko mógł, chciałby, żebyśmy porzucili tarczę i pancerz, ale trzymajmy się ich, drodzy przyjaciele, wiedząc, że Bóg jest w stanie wybawić nas od podstępów Przeciwnika.
„Nie ulękniesz się strachu nocnego, ani strzały latającej we dnie; ani zarazy morowej, która przechodzi w ciemności, ani powietrza morowego, które zatraca w południe” Uważamy, że odnosi się to do czterech rodzajów prób. Wspomnimy krótko, że pierwsza z nich to wielka i straszna noc, jaka jest tuż przed nami. Możemy widzieć, i widzimy, jak serca ludzi słabną, a ich umysły ogarnia przerażenie, jakby sobie zdawali sprawę z tych niebezpiecznych dla nich czasów, ale ty „nie ulękniesz się strachu nocnego” gdy jak my uświadomisz sobie, że nasz Ojciec Niebieski sprawi, iż wszystkie rzeczy działać będą ku dobremu. „Nie ulękniesz się (…) strzały latającej we dnie” Strzała nie zabija całej armii, lecz w większości przypadków powoduje cierpienie i śmierć jednej osoby. Sądzimy, że trzeba to odnieść do indywidualnych prób. Mamy świadomość, że gdy wypowiadane są przeciwko nam gorzkie słowa i gdy mamy doświadczenia, jakich nie przechodzi żadna ziemska dusza, możemy je zanieść do naszego Niebieskiego Ojca, gdyż On wie wszystko o nich i może nam przyjść na odsiecz. „Nie ulękniesz się (…) zarazy morowej, która przechodzi w ciemności, ani powietrza morowego, które zatraca w południe:” Wiemy, że jeśli wiernie się staramy prowadzić takie życie, jakiego On od nas oczekuje, to jest bez znaczenia, jakie spotka nas doświadczenie – On zachowa nas od wspomnianej tu zarazy; nawet jeśli wiedza osiągnęła wysoki poziom, widzimy, że zepsucie postępuje dalej, nie w odniesieniu do ludzkich ciał, lecz względem szacunku, jaki kiedyś ludzie mieli dla Biblii i dla Boga. To trwa nadal, ale my mamy obietnicę, że nie musimy się bać żadnej z tych rzeczy. „Chociaż padnie u boku twego tysiąc, a dziesięć tysięcy po prawicy twojej, ciebie to jednak nie dotknie. Owszem, na własne oczy ujrzysz i będziesz oglądał odpłatę na bezbożnych” [Psalm 91:7-8 NB]. Nie myślę, że oznacza to ostateczną odpłatę dla bezbożnych, ale przekonamy się, że wkrótce otrzymają odpłatę, gdyż zostanie im zabrana wiara.
LUD PAŃSKI WYWYŻSZONY
„Nie dosięgnie cię nic złego i plaga nie zbliży się do namiotu twego” [Psalm 91:10 NBI. Nie da się powiedzieć, czym jest owo zło. My możemy uważać, że bieda jest złą rzeczą, ale Pan może uznać, iż jest to dla nas coś najlepszego. „I plaga nie zbliży się do namiotu twego, albowiem aniołom swoim polecił, aby cię strzegli na wszystkich drogach twoich. Na rękach nosić cię będą, byś nie uraził o kamień nogi swojej” [Psalm 91:11-12 NB]. Pamiętacie, że przy jednej okazji Szatan zacytował te słowa naszemu Zbawicielowi, biorąc Go w duchu na narożnik Świątyni. Chcę, żebyście zwrócili uwagę, że Szatan to źle zacytował. Pominął środkową część: „aby cię strzegli na wszystkich drogach twoich” Dlaczego to opuścił? Bez wątpienia dojrzał w tym warunek i pomyślał, że jeśli zacytuje ten fragment, Jezus to zauważy i pomoże Mu to wytrwać, dlatego wymyślił, że pominie tę część. Widzimy zatem, że niebezpieczną rzeczą jest pozwalanie Szatanowi na cytowanie nam Pisma Świętego.
„Po lwie i po bazyliszku deptać będziesz, lwię i smoka podepczesz” [Psalm 91:13]. Czasem się wydaje, że sam Szatan chodzi jak lew ryczący, stając na naszej drodze, żeby nas pożreć. Jednak nie cofajmy się, przyjaciele, tylko pamiętajmy, że Ten, który jest za nami, większy jest niż ci wszyscy, którzy mogą być przeciwko nam.
„Ponieważ mnie umiłował, wyratuję go, wywyższę go, bo zna imię moje” [Psalm 91:14 NB]. Zauważcie, co Pan mówi odnośnie swoich zamiarów względem nas. Po pierwsze mówi, że nas teraz wybawi od sideł przeciwnika, a następnie stwierdza, że stopniowo wybawi nas od smutku, cierpienia i wszelkiego prześladowania oraz wywyższy nas – jak wysoko, tego teraz nie wiemy, gdyż „jeszcze się nie objawiło, czym będziemy” ale skoro Bóg mówi, że wysoko, to z pewnością tak będzie. Co musimy zrobić, żeby osiągnąć tę pozycję? Posłuchajcie: „Ponieważ mnie umiłował (…)„ bo zna imię moje.” Innymi słowy, nie jest rzeczą niemożliwą to, czego Bóg wymaga od swego ludu. Pamiętacie wybór oblubienicy dla Izaaka. Jak wiadomo, sługa wybrał Rebekę. W obrazie tym Abraham wyobraża Boga, Izaak – Chrystusa, Rebeka – Kościół, a Eliezer – ducha świętego. Pamiętacie, w jaki sposób dokonał się wybór Rebeki. Sługa zapytał Pana, czy ta, która przyjdzie do studni i napoi jego samego i jego wielbłądy, ma być wybranką. Ukazywało to jej brak samolubstwa oraz czyniło z niej stosowny obraz Oblubienicy Chrystusa, gdyż Kościół nie będzie się składał z takich, którzy będą chcieli uczynić tylko tyle, żeby się ledwie dostać do nieba, lecz z takich, którzy zrobiliby o milion razy więcej, gdyby tylko mogli.
„Wzywać mnie będzie, a Ja go wysłucham, będę z nim w niedoli, wyrwę go i czcią obdarzę, długim życiem nasycę go i ukażę mu zbawienie moje” [Psalm 91:15-16 NB]. Nie tylko ukażę mu jakieś zbawienie, bo jak wiemy, było specjalne zbawienie przygotowane dla naszego Zbawcy, jak i to specjalne zbawienie ma być objawione Kościołowi i dane tym, którzy są wierni Panu. Pamiętacie, co czytamy o uczniach, którzy łowili ryby całą noc i nic nie złowili; gdy rankiem zjawił się Mistrz, kazał im zarzucić sieci po drugiej stronie łodzi i sieć tak się napełniła, że nie mogli jej wyciągnąć. Całe dobro owej nocy łowienia polega na pielęgnowaniu cierpliwości, wy- trwałości i odpowiedniego rodzaju ducha. Kościół chrześcijański łowi już od tysiąca ośmiuset lat, jak dotąd, a zasadniczą sprawą, jaka z tego wynika, jest uprawianie cierpliwości i innych owoców ducha oraz budowanie charakteru. Nadchodzi jednak poranek, chwalebny poranek Tysiąclecia, które On wkrótce zaprowadzi, a będzie to oznaczało błogosławieństwo nie tylko dla nas, ale dla całej ludzkości.