Grzech, za który nie ma odpuszczenia
Konwencja Badaczy Pisma Świętego w Celeron Park, N. Y Chautauqua Lake, niedziela, 31 lipca 1910.
Pośród słów naszego Zbawiciela zapisanych w Mat. 12:31-32 znajdujemy taki tekst: „Dlatego powiadam wam: Wszelki grzech i bluźnierstwo ludziom odpuszczone będzie; ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi Świętemu nie będzie odpuszczone ludziom. I ktobykolwiek rzekł słowo przeciwko Synowi człowieczemu, będzie mu odpuszczono; ale kto by mówił przeciwko Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczono, ani w tym wieku ani w przyszłym”.
Przede wszystkim można by powiedzieć, że angielskie wyrażenie „Holy Ghost” [„święty duch” w znaczeniu zjawy] brzmi nieco pospolicie. Nie ma ono uzasadnienia ze względów językowych. Chyba wszyscy mamy świadomość, że Pan i Jego apostołowie nigdy nie mówili po angielsku, a język ten nie był używany w czasach biblijnych. Stary Testament został spisany po hebrajsku, a Nowy Testament po grecku i Biblia została przełożona z tych dwóch języków. Pan i apostołowie nigdy by nie powiedzieli: „Holy Ghost”: Słowa greckie użyte w tym wyrażeniu pojawiają się bardzo często i zwykle tłumaczone są jako „holy spirit” [„duch święty”], dlatgo uważamy, że tak powinny zostać oddane i tutaj [w tłumacz. ang.]. Słowo „ghost” ma wydźwięk odarty nieco z powagi i niewłaściwie oddaje ideę „Bożego łaskawego ducha”: Reyised Version [wersja poprawiona] ma już „Duch Swięty” [tak jak wszystkie polskie przekłady — przyp. tłum.]. „Dlatego powiadam wam: Wszelki grzech i bluźnierstwo ludziom odpuszczone będzie; ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi Świętemu nie będzie odpuszczone ludziom” Rozróżniamy dwa pojęcia grzechu — pojęcie ludzkie i pojęcie Boże. Gdybym was zapytał, jaka jest wasza koncepcja grzechu, wielu odpowiedziałoby: »Grzech to coś sprzeciwiającego się prawom w naszym kraju: morderstwo, kradzież, jakaś nieuczciwość i wszystko, co z natury jest złamaniem prawa«. Gdy jednak udamy się do Słowa Bożego, znajdziemy znacznie dobitniejszą definicję grzechu. W 1 Jana 5:17 mamy powiedziane: „Wszelka nieprawość jest grzechem” (NB). Wszystko co nieprawe jest grzechem i wszystko co złe jest grzechem. Z Pańskiego punktu widzenia bardzo wiele rzeczy uważanych jest za grzech, choć w myśl prawa naszego kraju nie są postrzegane jako grzeszne. W Ew. Mateusza, w piątym rozdziale nasz Zbawiciel stwierdza: „Nie będziesz zabijał” a następnie idzie dalej, mówiąc: „Iż każdy, kto się gniewa na brata swego bez przyczyny, będzie winien sądu” [Mat. 5:21-22]. Oto mamy dwóch ludzi; obaj nienawidzą bliźniego tak bardzo, że najchętniej pozbawiliby go życia. Jeden z nich popełnia morderstwo, pozbawia swego bliźniego życia. Ten drugi też chciałby zabić swego bliźniego, ale boi się konsekwencji, zdając sobie sprawę, że wmyśl prawa groziłaby mu za to śmierć. Co różni tych dwóch ludzi? Według prawa pierwszy z nich jest mordercą, drugi nie, ale w oczach Boga obaj są zabójcami, gdyż obaj mieli w swych sercach ducha nienawiści. Z Boskiego punktu widzenia to nie wykonanie jest grzechem, lecz duch, który może doprowadzić do wykonania grzechu. Widzimy więc, drodzy przyjaciele, że z Bożego punktu widzenia mężczyzna lub kobieta, którzy przejawiają w swoich sercach nieprawe motywy i zasady, popełniają grzech. Tylko pomyślcie, ileż w myśl Boskiego sposobu patrzenia musiałoby być na świecie morderców, chociaż nie byliby za takich uznawani w myśl praw obowiązujących w naszym kraju.
W Przyp. 21:4 czytamy, że „wyniosłość oczu i nadętość serca, i oranie niepobożnych są grzechem”: Czy oranie jest grzechem? To nie sama czynność orki jest grzeszna, lecz człowiek, który orał swoje pole, posiadając złe usposobienie, złe myśli, złe nastawienie, samolubstwo, żądzę pieniądza itp., popełnił grzech. W rzeczywistości mógł wykonać lepszą orkę niż jego sąsiad, który orał, mając wszakże ducha, który był czymś więcej nawet niż duchem świętości. To nie czynność, lecz duch spowodował, że gdy poszedł orać, nadał temu zajęciu grzeszny charakter. Pan chciał nas pouczyć, że czyn może być religijny, może być pobożny itp., a jednak jeśli stoją za nim złe motywy wtedy jest to grzech.
W Izaj. 66:3 słyszymy proroka przemawiającego w imieniu Pańskim: „Inaczej ten, kto zabija wołu na ofiarę, jakoby zabił człowieka”: Czy tak naprawdę jest? Jak mamy to rozumieć? Pamiętamy, że Bóg nakazał ludziom ofiarować woły; czyż więc człowiek, który okazuje posłuszeństwo temu nakazowi, ofiarując wołu, popełnia grzeszny czyn, tak samo zły, jakby zamordował człowieka? Odpowiadam, że w dniach, gdy Izajasz wypowiedział te słowa, Izrael błądził i realizował Boskie przykazania w duchu pychy serca, składając woły na ofiarę po to, by pokazać swoją religijność innym. Pan chciał, iżby wiedzieli, że jeśli ofiarowali woły kierowani jakąkolwiek inną pobudką niż działanie w duchu Boskich przykazań, to było to grzechem. Zabicie człowieka jest grzechem. Także zabicie wołu w duchu pychy byłoby grzechem, ponieważ pycha jest grzechem. Nie ma znaczenia, jak dobry jest czyn, bo jeśli stoi za nim zła pobudka, jest on grzechem.
Jeśli człowiek ofiarujący modlitwę myślałby o tym, żeby zrobić wrażenie na słuchaczach itp., jego modlitwa byłaby grzechem. Może się zdarzyć, że każde słowo jego modlitwy jest prawdziwe i w całkowitej zgodzie z Bożym Słowem; możliwe, że modlitwa taka będzie bardziej harmonizować z Boskim planem niż wiele modlitw innych osób, ale w oczach Boga będzie ona grzechem, ponieważ do złożenia jej w ofierze skłaniał duch próżności i pychy. Możemy dokonywać miłosiernych czynów, ale nie liczy się to, jak bardzo pomogłyby one naszym bliźnim, jeśli miały na celu przyciągnąć uwagę innych i skierować ją na nas oraz sprawić, że ujrzymy swoje nazwisko w gazecie itp. — w oczach Bożych nie była to dobroczynność. Znajdujemy taką myśl, tylko jeszcze bardziej uwypukloną, gdy Słowo Boże nas informuje, że brak czynienia dobrze jest grzechem. Chodzi o zapis w Jak. 4:17: „Kto urnie dobrze czynić, a nie czyni, grzech ma Pamiętacie Samuela, gdy mówił do Boga Izraela: „A mnie nie daj Boże, abym miał grzeszyć przeciw Panu, przestawając modlić się za wami” [1 Sam. 12:23]. Stąd też, jeśli wiecie, że jakiś brat w Chrystusie jest doświadczany, a nie modlicie się za nim, popełniacie grzech. Niedociągnięciem z waszej strony jest nie tylko to, że nie modlicie się za nim, ale i to, że nie macie ducha współczucia dla niego. Powie ktoś: »Jeśli tak się rzeczy mają, to wszyscy jesteśmy grzesznikami, bez wyjątku«. A ja odpowiem: Tak, tak właśnie jest. Nie wiem, czy jakimś sposobem mógłbym zostać uznany za grzesznika w myśl praw stanu Nowy Jork, ale jeśli nie jestem grzesznikiem według standardów prawnych tego stanu, to jestem nim w myśl standardu doskonałej miłości, jeśli Bóg wymaga ode mnie, by zmierzać do owego doskonałego standardu.
W Gal. 3:22 czytamy: „Pismo zamknęło wszystko pod grzech” Mogą być różnice, jeśli chodzi o charakter grzechu i wielkość grzechu, który popełniamy, ale jednocześnie nie ma różnicy co do tego, że wszyscy jesteśmy grzesznikami i dlatego wszyscy potrzebujemy Zbawiciela, tego, który może zbawić.
Następnie, drodzy przyjaciele, chcemy dowiedzieć się nieco o tym, dlaczego dzisiaj grzech jest taki powszechny; dlaczego i wielcy, i mali, dobrzy i źli, wyuczeni i prości — dlaczego wszyscy mniej lub bardziej uwikłani są w grzech. Chcemy też wiedzieć, jaki będzie tego rezultat i jak Bóg na to patrzy. Jaka jest nasza nadzieja i perspektywy na przyszłość? Moglibyśmy powiedzieć, że Biblia jest księgą, którą można by nazwać historią grzechu, ukazującą grzech od początku aż po wielką kulminację. Gdy udajemy się do Słowa Bożego, stwierdzamy, że grzech dzieli się na trzy wielkie okresy.
Pierwszy, poczynając od odległej wieczności, gdy pierwotny akt grzechu nie miał jeszcze miejsca. Boski wszechświat był czysty, święty i sprawiedliwy, tak jak został oryginalnie stworzony. Nazwiemy go „teoretycznym stadium grzechu” Istniała wtedy jedynie bierna zasada, jedynie możliwość, która nie stała się faktem. W końcu jednak nadszedł dzień, gdy pojawił się pierwszy grzech, pierwsze wystąpienie przeciwko Bogu, a wtedy skończyło się teoretyczne stadium grzechu. Stał się on faktem, rzeczywistością, doświadczeniem, stąd też okres, który się wówczas zaczął, określamy mianem „stadium doświadczenia w którym doświadczamy grzechu. Ze Słowa Bożego dowiadujemy się wszakże, że grzech nie zawsze będzie czynną zasadą, żywą rzeczywistością, gdyż nadchodzi dzień, kiedy zostanie popełniony ostatni grzech i stadium doświadczenia grzechu się skończy, a wszechświat znów będzie święty i nie będzie więcej przekleństwa. Jeśli był grzech, nie mogło brakować przekleństwa. Gdy nie ma przekleństwa, jest tak dlatego, że nie ma grzechu. To o tym czasie mówi Apostoł w 1 Kor. 15:55: „Gdzież jest, o śmierci! bodziec twój? Gdzież jest, piekło! zwycięstwo twoje?” Stwierdza też, co ma na myśli, mówiąc o bodźcu śmierci — jest to grzech.
Przyjdzie czas, gdy powiedzą: »0 śmierci! Gdzież jest bodziec twój?«, bo będzie to już przeszłość. Grzech nie będzie dłużej teorią czy faktem, lecz okropnym wspomnieniem, strasznym wspomnieniem, potwornym wspomnieniem. Biblia ukazuje nam bardzo wyraźnie pochodzenie grzechu: jak, kiedy, gdzie i dlaczego pierwszy grzech miał miejsce. Pokazuje, w jakl sposób grzech pochodził od istoty, którą dzisiaj nazywamy diabłem. Dlaczego Bóg w ogóle uczynił diabła? Odpowiadamy: Bóg nigdy diabła nie uczynił. Wszelkie dzieło Boże jest dobre, jak czytamy w 5 Mojż. 32:4: „On jest skałą! Doskonałe jest dzieło jego” (NB). Będąc stworzonym, diabeł nie był diabłem, lecz istotą świętą, jednym z najwyższych pośród zastępów anielskich. Uwagę naszą zwraca, drodzy przyjaciele, zapis w Ezech. 28:15. W rozdziale tym świat jest porównany do Tyru; mamy tam też ukazane wielkie podobieństwo między światem ludzi a Tyrem. Jest także pokazane wielkie podobieństwo między królem Tyru a Szatanem: „Byłeś w Eden, ogrodzie Bożym” Król Tyru nigdy nie był w Edenie, ale Szatan był. „Tyś był Cherubinem pomazanym, nakrywającym” Była pewna klasa anielska pomiędzy tymi najwyższymi rangą spośród stworzonych aniołów. Diabeł nie był jedynie aniołem, lecz jednym z najwyższych pośród aniołów. Czytamy dalej: „Byłeś doskonałym na drogach twoich ode dnia tego, któregoś jest stworzony, aż się znalazła nieprawość w tobie” Mamy tutaj informację, że po swoim stworzeniu nie był on diabłem, lecz był doskonały, święty i dobry, natomiast poprzez nieposłuszeństwo przekształcił się w diabła, jakim jest dziś. Czas nam nie pozwoli, by omówić jego pierwszy grzech — co to było i w jaki sposób stał się on istotą szatańską, jaką już odtąd pozostał. Pan wskazuje jednak, iż miał szczególny powód, by dozwolić na to, że diabeł popadł w grzech i przywiódł do grzechu cały rodzaj ludzki. W ogromnej większości ludzie, rozglądając się po otaczającym świecie i widząc smutek, grzech i kłopoty oraz dostrzegając fakt, że to grzech jest bezpośrednio lub pośrednio odpowiedzialny za każdą wylaną łzę, za każdy zaistniały zgon, za wszelkie boleści i zmartwienia i że to on leży u podstaw każdej katastrofy i każdego nieszczęścia — dziwią się, dlaczego Bóg pozwolił diabłu wprowadzić grzech i dokonać takiego zamętu pośród mieszkańców tego globu. Nie dlatego, że nie mógł temu zapobiec, gdyż w swej nieskończonej mądrości mógł to powstrzymać. Dlaczego tego nie zrobił? Odpowiadam: Ponieważ ma wspaniały cel; widział, co można osiągnąć, dozwalając diabłu, by przez jakiś czas szedł swoją drogą oraz zezwalając rodzajowi ludzkiemu, by on również obierał swoje ścieżki.
Nasz Ojciec Niebieski chciał nie tylko mieć czysty i święty wszechświat, ale wszechświat, w którym nie byłoby grzechu, w którym nigdy nie będzie żadnego zagrożenia grzechu. Jak można to było osiągnąć? Cóż, Bóg mógł dokonać tego na wiele sposobów. Po pierwsze, przez uczynienie każdego członka rodzaju ludzkiego i wszystkich zastępów anielskich zwyczajnymi maszynami. Mógł stworzyć mechaniczne istoty, które nie mogłyby robić źle, gdyby zechciały. Bogu nie upodobało się jednak mieć takich właśnie istot, a wam i mnie też by się nie podobało być takimi kreaturami we wszechświecie. Pamiętacie, że stwarzając ojca Adama w ogrodzie Eden, Bóg rzekł: „Uczyńmy człowieka na wyobrażenie nasze” Nie sugerujemy, jakoby człowiek był stworzony w takim samym kształcie i ciele jak Bóg. On musi mieć wspaniałe i chwalebne ciało, ale nie takie jak nasze; my mamy bowiem ciało, które trzeba podtrzymywać, podczas gdy Bóg posiada ciało samoistne. My mamy zęby i żołądek, ale Bóg nie musi jeść, żeby żyć i dlatego ich nie potrzebuje; On nie jest zależny od pokarmu. W naszym ciele posiadamy płuca, ale Bóg nie musi oddychać, żeby żyć; stąd też i Jego ciało musi być całkowicie odmienne od naszego. Jakie ono jest, nie wiemy. Sformułowanie „na wyobrażenie nasze” ma odniesienie do wielu rzeczy, ale zasadniczą sprawą jest to, że Bóg jest moralnie wolny i takim też uczynił człowieka — moralnie wolnym; takimi też uczynił aniołów oraz istotę, którą zwiemy diabłem; wszystkie one mają wolność robić, co chcą. Wiemy, że Bóg mógł urządzić całą sprawę inaczej, tak jak to się czasem przedstawia w następujący sposób: Większość z was ma dzieci. Chcecie posłać chłopaka po cukier do skiepu. Po drodze zatrzymuje się on i bawi z innymi chłopcami, zajmuje mu to do powrotu więcej czasu. Ale załóżmy, że macie chłopca, który zamiast płuc i żołądka oraz innych organów ma w sobie pełno kółek, sprężynek itp. Gdybyście chcieli posłać go po cukier, po prostu skierowalibyście go w odpowiednią stronę i wystartowali; poszedłby bezpośrednio do sklepu, nabył cukier i wrócił, nie bawiąc się po drodze z innymi chłopakami. Nikt nie chciałby takiego chłopca. Również Bóg nie chciał takich dzieci. Bóg mógł uczynić takich aniołów i członków ludzkiej rasy, ale tacy by Go nie zadowolili. Bóg nie mógłby się cieszyć takim rodzajem ludzkim, który by nie grzeszył, bo by nie mógł zgrzeszyć. Bóg wiedział, że wcześniej czy później myśl o buncie pojawi się u Jego stworzeń i postanowił ich ostrzec; wskazał na niestosowność grzechu, a następnie zdecydował pozostawić to ich moralnej wolności. W swej mądrości przewidział, jaki będzie rezultat. Przewidział upadek Szatana, przewidział odstępstwo ludzi, ale tego nie spowodował; nie było to żadne przeznaczenie. Bóg zezwolił na to z powodu ich moralnej wolności wyboru drogi postępowania, a rezultatem był grzech i tym sposobem grzech skutkuje problemami i śmiercią od sześciu tysięcy lat. Wynikiem zaś będzie udzielenie Boskim stworzeniom w całym wszechświecie tak wielkiej lekcji, że nigdy jej nie zapomną. Paweł mówi w Liście do Koryntian: „Staliśmy się dziwowiskiem światu, Aniołom iludziom” [1 Kor. 4:9]. Słowo „dziwowisko” w przełożeniu znaczy teatr Swiat jest wielkim teatrem; aniołowie w niebie, spoglądając w dół na tę straszną tragedię grzechu i śmierci, widzą coś, co daje im takie pojęcie na temat okropności grzechu, że ci aniołowie, którzy są czyści i święci, pozostaną takimi na zawsze — nie dlatego po prostu, że było im powiedziane, aby nie grzeszyć, lecz dlatego, że widzieli coś, co daje im takie pojęcie o okropności grzechu, jakiego nie mogliby się nauczyć w żaden inny sposób. Stwierdzenie to jest prawdziwe także w odniesieniu do rodzaju ludzkiego. Patrząc wstecz na ten stan, ludzie również będą sobie uzmysławiać okropieństwo grzechu. Gdy Boski wszechświat zostanie uczyniony czystym, pozostanie takim przez całą wieczność. Nigdy nie będzie najmniejszego niebezpieczeństwa czy szansy, że znowu coś „zaiskrzy”. Teraz widzimy, dlaczego Bóg nie przeszkodził, lecz zezwolił na pojawienie się grzechu. Znajdujemy coś jeszcze. Grzech był ponadto w znacznej mierze dziedziczony i człowiek znajdował się w takim położeniu, że przekazywał grzech swoim dzieciom i wnukom, pokolenie po pokoleniu, aż do obecnego czasu, tak że nie ma nikogo sprawiedliwego, gdyż wszyscy jesteśmy potomkami grzesznika, ojca Adama. To dlatego Pismo Święte mówi, że z natury jesteśmy dziećmi gniewu. Małe dziecko, nowo narodzone niemowlę, jest grzeszne, gdy się rodzi. Wszyscy są dziećmi gniewu. Czy to możliwe? Dlaczego, przecież to małe, nowo narodzone dziecię nie może popełniać grzechu. Musicie jednak pamiętać, że to małe dziecko odziedziczyło po rodzicach grzeszne cechy; jego ojciec mógł mieć bardzo pobudliwy temperament itp. Załóżmy, że ojciec umiera, gdy dziecko ma zaledwie parę miesięcy i nie będzie pamiętać swego ojca. Jednak gdy dorośnie, ludzie będą mówić: »Widać w tym dziecku temperament jego ojca«. Skąd ono go ma? Nie z przykładu oj ca, lecz utajony w dziecku w momencie narodzin, stopniowo dawał o sobie znać i dziecko zaczęło ujawniać grzeszne cechy i odsłaniać to, co odziedziczyło po swoim ojcu. Stąd bierze się powszechność grzechu.
A teraz nieco o lekarstwie na grzech i Bożej metodzie postępowania z nim. Osiemnaście stuleci temu Pan Jezus przyszedł na ziemię. Przyszedł w tym celu, by umrzeć za grzech, „za wszystkich śmierci skosztować” Drodzy przyjaciele, Biblia nam przypomina, że przyszedł On, aby umrzeć za nasze grzechy, i o tym, w jaki sposób mamy z tego korzystać dzięki wierze w to, że umarł On za nasze grzechy — wszyscy są darmo usprawiedliwieni, jeśli wierzą w Pana Jezusa Chrystusa. Co to sprawia, jeśli w Niego wierzymy i przyjmujemy za swego Zbawiciela? Czy rzeczywiście usuwa to nasz grzech? Nie. Przyjąłem Jezusa Chrystusa, a mimo to grzeszę. Wy Go przyjęliście, a i tak grzeszycie. Faktem jest, drodzy przyjaciele, że dopóki nie zostaniemy podniesieni do absolutnej doskonałości, życie w doskonałości będzie niemożliwe. Zilustrujmy to. Istota doskonała na pewno nie jest niewierna. Moglibyście mnie zapytać: Kiedy byłeś w Pittsburgu? Ja mógłbym odpowiedzieć: Byłem trzeciego lipca, ale w rzeczywistości był to czwarty lipca. Powiecie, że to był tylko błąd. To był błąd, ale też kłamstwo. Dlaczego? Nie, nie uważacie, że nie byłem wierny prawdzie. Fakt jest jednak taki, że mnie tam nie było. Dlaczego to powiedziałem? Ponieważ nie byłem doskonały, popełniłem błąd. Dalej, mógłbym stwierdzić: Tak postrzegam tę osobę, ale moje spojrzenie mnie zwodzi. Mógłbym też stwierdzić: Słyszałem to czy tamto, ale była to pomyłka, gdyż zawiódł mnie słuch. Jest tak, bo jesteśmy niedoskonali i nie dostaniemy doskonałych ciał aż do restytucji. Również przyjęcie Chrystusa w istocie nie usuwa wszystkich moich grzechów, ale umożliwia mi zajmowanie przed obliczem Boga takiej pozycji, jakbym był człowiekiem doskonałym, zaś Ojcu Niebieskiemu przykrywanie moich grzechów i patrzenie na mnie nie przez pryzmat mojej własnej sprawiedliwości, lecz poprzez szatę sprawiedliwości Chrystusowej. I tak w Izaj. 1:18 czytamy: „Choćby były grzechy wasze jako szkarłat, jako śnieg zbieleją Przedstawmy to obrazowo: Na polu leży spory stos odpadków i rupieci. W nocy nadciąga burza śnieżna i następnego ranka pole wygląda pięknie, bo nie widać sterty staroci. Czy odpadki i rupiecie zostały zabrane? Nie, one nadal tam są, tylko okrywa je śnieg. Tego samego dokonywać ma krew Chrystusa. Wybiela itak jak śnieg zakrywa grzechy. Zatem ciągle popełniamy błędy i grzechy, ale Bóg ich nie widzi, gdyż zasługa Odkupiciela przykrywa je jak śnieg i wyglądamy na czystych. Ktoś powie: »Czy on ma na myśli, że przyjąwszy Jezusa Chrystusa za naszego Zbawiciela, możemy robić, co chcemy, popełniać morderstwa, kradzieże lub cokolwiek innego, a Pan stwierdzi: On nie ma grzechu, bo zakryłem go krwią swego Syna?«. Nie, bo tekst nam mówi, że są pewne grzechy, których krew Chrystusa nie obejmuje. Zauważcie, jak zostało to wyrażone: „Kto by mówił przeciwko Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczono ani w tym wieku, ani w przyszłym” Krew Chrystusa nie zakrywa bowiem wszystkich grzechów; gdyby tak było, zapewne bylibyśmy doskonali. Ale jakie to są grzechy? Czy musi to być jakieś straszliwe przestępstwo, żeby stanowić ów niewybaczalny grzech? Każdy grzech jest grzechem przeciwko „świętości” ale nie przeciwko „duchowi świętemu” Dla zobrazowania: Wyobraźcie sobie człowieka, który prowadził sklep odzieżowy i miał trochę ubrań na sprzedaż. Pewien klient przyszedł na zakupy, obejrzał ubrania i zapytał, czy są z wełny. Załóżmy, że w połowie były z bawełny, ale nieświadomy sprzedawca sądził, iż całe są wełniane, gdy więc usłyszał pytanie: Czy to wełna?, odrzekł: Tak, ubrania te są całe z wełny, nie ma tu domieszki bawełny. Nie powiedział prawdy i popełnił grzech, ale nie był to grzech przeciwko duchowi świętości. Nie miał on bowiem świadomości, że nie mówi prawdy. Teraz zaś, drodzy przyjaciele, załóżmy, że pewien człowiek miał sklep i odzież na sprzedaż, przy czym niektóre z ubrań były w połowie z bawełny i sprzedawca o tym wiedział. Załóżmy, że wchodzi klient i pyta: Czy to wełna? Sprzedawca natomiast, wiedząc, że nie, ale nie chcąc stracić okazji, odpowiada: Tak, to wełna. To jest grzech przeciwko duchowi świętości. Umyślnie wypowiada kłamstwo, a to jest grzech niewybaczalny przeciwko świętemu duchowi Bożemu. »A więc, powiecie, twierdzisz, że tamten człowiek jest stracony, bo powiedział, że ubranie było wełniane, choć nie było?« Nie, ale Pismo Swięte stwierdza, że nigdy nie będzie mieć przebaczenia. Nigdy nie będzie mu odpuszczone owo nieprawdziwe stwierdzenie. Jeśli nigdy, to czy czeka go zagłada? Drodzy przyjaciele, w tym miejscu pojawia się zamieszanie. Ludzie mieszają grzech niewybaczalny z grzechem na śmierć. A zachodzi tu ogromna różnica. Dla zobrazowania weźmy prawa w naszym kraju. Oto człowiek, który ukradł dziesięć dolarów. Nigdy nie zostanie mu to wybaczone. Czy to znaczy, że go powieszą? Oczywiście, że nie. Będzie musiał ponieść konsekwencje i zapłacić karę; może spędzi sześć miesięcy albo rok w więzieniu, a gdy czas spędzony w więzieniu minie, kara będzie zapłacona. Gdyby mu odpuszczono, mógłby zostać zwolniony trzy miesiące lub pół roku wcześniej, a i wtedy by go nie powieszono, gdyż jego wykroczenie na to nie zasługiwało. Za każdym razem, gdy wy czy ja popełniamy grzech, wiedząc, że jest to coś złego, popełniamy grzech niewybaczalny, a to oznacza, że zostaniemy za ten grzech ukarani, ale z jego powodu nie będziemy zgubieni. Może to nas jednakże doprowadzić do miejsca, w którym zguba będzie ostateczna. Bóg będzie widział, czy potrzebne jest karanie. Wyrażając to nieco inaczej: Za każdym razem, gdy ktoś czyni źle, wiedząc o tym, nie podlega z tego powodu zginieniu, ale to oznacza, że popełnił grzech, za który nie ma odpuszczenia i znajduje się on w większym niebezpieczeństwie zagłady, niż gdyby nie zgrzeszył.
Dla zobrazowania: Przypuśćmy, że na tej scenie rozciągnięta jest długa lina z węzłem pośrodku; jedna jej strona prowadzi w dobrym, a druga w złym kierunku. Wyobraźmy sobie, że świat znajduje się na tej linie albo po jednej, albo po drugiej stronie tego centralnego punktu. To, jaki obierzemy kierunek, wyznacza, jakl kształtujemy charakter. Jeśli pójdziemy w dobrą stronę, kształtujemy dobry charakter, jeśli w innym kierunku, formujemy zły charakter. Gdy docieramy do końca tej liny w dobrym kierunku, nasz charakter jest doskonały, ale nie jesteśmy doskonali jako ludzkie istoty. Jednakże nienawidziliśmy grzechu, a miłowaliśmy sprawiedliwość i osiągnęliśmy miejsce, w którym zostaliśmy całkowicie wypróbowani i sprawdzeni i przez całą wieczność nie uczynimy niczego, co zniszczyłoby doskonały Boży wszechświat; to pokazuje, że nadajemy się do wiecznego życia. Nie jesteście doskonali, ale posiadacie charakter, który wskazuje, że będziecie doskonali, gdy dostaniecie doskonałe ciało. I przeciwnie, za każdym razem, gdy robicie coś złego, o czym wiecie, że jest to złe, kształtujecie charakter, który — jeśli nadal tak będzie — świadczy, iż nie będzie możliwości ani prawdopodobieństwa, że się zmienicie i zwrócicie w kierunku świętości, lecz odwrotnie — że pójdziecie w lewą stronę od tego centralnego znaku, podążając ku dolnemu końcowi. Teraz przedstawmy to tak: Przypuśćmy, że jakiś człowiek popełnił ten niewybaczalny grzech. Zdawał sobie sprawę, że ubranie było tylko w połowie z wełny, a powiedział, że całe. Powiedział nieprawdę i popełnił niewybaczalny grzech, poszedł w złym kierunku i znalazł się o krok bliżej końca, niż był wcześniej. Ponosi odpowiedzialność za to, że postąpił źle. Pan zezwoli więc na to, że człowiek ten dostanie chłostę i upomnienia. Może dozwoli na śmierć kogoś bliskiego, może dopuści jakieś nieszczęście itp. Zainteresowani mogą nie pomyśleć, że jest to karanie, ale ów człowiek to wie. Stopniowo może go ono przyprowadzić do rozsądku, a wówczas stwierdzi: »Jest mi przykro i będę lepiej postępować«, skieruje kroki w odwrotnym kierunku i stopniowo dotrze do celu, jakim jest doskonałe serce. Ale może też być przeciwnie: spowoduje to hardość jego serca, tak że od jednego zła przejdzie do innego. Pan próbował nawrócić go przy pomocy chłost itp., lecz on się nie nawrócił, tak że ostatecznie wyraźnie dociera do końca, a jego przypadek nie pozostawia nadziei i na nic zdadzą się modlitwy za kimś takim. Każdy z grzechów dopomagał mu do takiego stanu, nie tylko ten pierwszy grzech, lecz ten pierwszy stanowił dla niego zagrożenie, jak czytamy w Mar. 3:29: „Ale kto bluźni przeciwko Duchowi Swiętemu, nie ma odpuszczenia na wieki, ale winien jest sądu wiecznego” Znalazł się on w niebezpieczeństwie, ale nie jest zgubiony. Stwarza to coraz większe zagrożenie, aż stopniowo przychodzi zginienie. A zatem, drodzy przyjaciele, patrząc z tego punktu widzenia, każda drobna sprawa wywiera wpływ, dopomagając nam obierać albo jeden, albo drugi kierunek. Powiecie: »Ja nigdy nie znajdę się tak nisko, w tak złym stanie«. Drodzy przyjaciele, nie przeoczcie faktu, że nikt nie dostaje się tam, wykonawszy jeden krok, lecz dzieje się to stopniowo. Również idąc w dobrym kierunku, nie docieramy tam, zrobiwszy jeden krok, ale zachowując wierność w tej czy innej sprawie, w końcu się tam znajdziemy. Tę część naszych grzechów, które nie są rozmyślne, krew Chrystusa zakrywa, a za te, które są umyślne, dostajemy karanie. W przypadku grzechów wymieszanych, gdzie więcej jest premedytacji, a tylko trochę słabości, dostajemy karę i jeśli nie staramy się polepszyć wówczas, gdy dosięga nas karanie, możemy znaleźć się w takim położeniu, że grzech będzie całkowicie rozmyślny, a wtedy nie ma już dla niego odpuszczenia. W chwili śmierci każda ludzka istota musi się znajdować albo w jednym, albo w drugim położeniu; musi mieć uformowany albo dobry, albo zły charakter. Są dwie drogi. Jedna klasa, zaczynając chrześcijański bieg, może popełniać pewne grzechy i wyciągać lekcje w swym sercu oraz starać się być bardziej wierną, po czym są oni wytrwali, podążają w dobrym kierunku i prą naprzód, w stronę punktu oznaczającego nagrodę. Inna klasa startuje, lecz zawraca, zaś Pan ich chłoszcze, ale oni czynią bardzo powolny postęp, cofają się i robią to znowu i znowu, aż w końcu doprowadza ich to do stanu, gdy Pan stwierdza: »Widzę, że w ich przypadku muszę dopuścić wielkie problemy i sroższe nieszczęścia«. Przypuszczamy, że w wielu przypadkach klasa ta będzie musiała przejść przez wielki ucisk, a w tym samym czasie świat również przechodzi przez swój wielki ucisk. Rozumiemy, iż to oni będą wielkim ludem stojącym przed tronem; wychodzą z wielkiego ucisku, obmywszy swoje szaty i wybieliwszy je we krwi Baranka. W ten sposób widzimy, że różnica między tymi, co stanowią „malutkie stadko” a „wielkim ludem” polega na tym, że ta pierwsza klasa popełni niewiele grzechów przeciwko duchowi świętemu, i to szczególnie na początku swego chrześcijańskiego biegu, zaś klasa „wielkiego ludu” będzie potrzebować wielkiego ucisku, by osiągnąć cel. Wy i ja nie możemy w tym życiu uzyskać takiego stopnia rozwoju, żeby już nie grzeszyć, ale możemy osiągnąć taki stan, w którym nie będziemy popełniać grzechu przeciwko duchowi świętemu i nie popełnimy żadnego grzechu rozmyślnie i dobrowolnie. Tego oczekuje od nas Pan, jeśli zamierzamy znaleźć się w owej klasie. Miałem wątpliwości, czy oprócz Jezusa znajdzie się tam ktoś, kto na początku swego chrześcijańskiego biegu nie zgrzeszył przeciwko duchowi świętemu, ponieważ On smaga każdego, którego za syna przyjmuje [Hebr. 12:6]. Musimy osiągnąć stan, w którym będziemy wierni i posłuszni Bogu bez Jego rózgi.
Inne pytanie: Czy myślicie, że ktokolwiek popełni niewybaczalny grzech z wyjątkiem poświęconych chrześcijan? Tak, każdy oprócz dziecka i osoby niedorozwiniętej. Oni nie mogliby, ponieważ nie posiadają dość rozumu, żeby świadomie robić źle. Ale choć inteligentny mężczyzna czy kobieta mogą popełnić grzech przeciwko duchowi świętemu, nie mogą popełnić grzechu na śmierć. Ci, którzy są ze świata, mogą zgrzeszyć przeciwko duchowi świętemu, ale nie mogą posunąć się aż tak daleko, by zgrzeszyć na śmierć, gdyż nie posiadają światła i wiedzy na tyle, by całkowicie upaść. Ci, którzy nie poświęcili się Chrystusowi, mogą do pewnego stopnia rozwinąć swój charakter, ale nie posiadają tyle światła i znajomości, by móc osiągnąć szczyt. Są w stanie pokonać część drogi. Weźmy na przykład człowieka, który ma połowę zdolności i odpowiedzialności w stosunku do tego, co posiada poświęcony chrześcijanin. Używa ich on w miarę swych możliwości, czyniąc najlepiej jak potrafi. Gdy umiera, jest w połowie drogi do celu. W połowie uformował swój charakter i w połowie jest gotowy do życia wiecznego. Z drugiej strony, gdyby zamiast czynić dobrze, postępował źle, ta połowa sposobności dałaby mu możność przejścia połowy drogi w dół, i to tylko tak daleko, na ile pozwoliłby mu jego brak wiedzy. Gdyby wszakże miał 99 procent sposobności, a obrałby zły kierunek, osiągnąłby 99 procent drogi w dół. W myśl Biblii „ziemskie zastępy” mają powstać z grobów w takim stanie, w jakim do nich poszły Ci, którzy byli w połowie drogi w dół na skali rozwoju charakteru, powstaną w połowie drogi, a ci, którzy byli w połowie drogi w górę, wyjdą w połowie drogi wznoszącej ich do doskonałości i wystartują tam, gdzie powstali z grobu. Człowiek, który znajdował się w połowie drogi w górę, bardzo szybko zakończy swój bieg, lecz inaczej rzecz się ma z tym, kto był w połowie drogi w dół. Człowiek, który był pijakiem i odczuwał tak silną potrzebę picia mocnych trunków, że stała się ona częścią jego samego, będzie czuł to pragnienie, gdy powstanie z grobu. Co go czeka? Stan rzeczy na świecie będzie wówczas zupełnie inny. Po pierwsze będzie czuł potrzebę wypicia. Jednak w tym czasie prawo będzie ściśle przestrzegane i nie będzie miejsca, dokąd człowiek mógłby przed nim uciec. Sprawiedliwość będzie wagą, a prawo miarą [Izaj. 28:171. Pomyślcie, ile wycierpi ten człowiek z powodu niemożności zaspokojenia nawyku. Będzie cierpiał z powodu złego nałogu; potem otrzyma chłostę. Im człowiek bardziej upadł, tym trudniej będzie mu się podnieść do doskonałości. Im dalej był na złej drodze kształtowania charakteru, tym będzie mu ciężej. Natomiast człowiek, który był w połowie drogi w górę, mając charakter częściowo uformowany w dobrym kierunku, szybko osiągnie pełną doskonałość charakteru i będzie gotowy do życia wiecznego. Amen.
Convention Report