Królestwo Boże

      Wygłoszono w Ritchies Hall, Filadelfia, 4 października 1903. Zanotował br. J. W. Gilbert z Filadelfii.

      Naszym tematem tego popołudnia będzie Królestwo Boże. Przeczytaj­my Psalm 145, wersety od 8 do 17: „Dobrotliwy i miłosierny jest Pan, nierychły do gniewu, i wielkiego miłosierdzia. Dobryć jest Pan wszystkim, a miłosierdzie jego nad wszystkimi sprawami jego. Niech cię wysławiają, Panie! wszystkie sprawy twoje, a święci twoi niech ci błogosławią. Sławę królestwa twego niech opowiadają, a o możności twojej niech rozmawia­ją; aby oznajmili synom ludzkim mocy jego, a chwałę i ozdobę królestwa jego. Królestwo twoje jest królestwo wszystkich wieków, a panowanie twoje nie ustaje nad wszystkimi narodami. Trzyma Pan wszystkich upadających, a podnosi wszystkich obalonych. Oczy wszystkich w tobie nadzieję mają, a ty im dajesz pokarm ich czasu swojego. Otwierasz rękę twoją, a nasycasz wszystko, co żyje, według upodobania twego. Sprawiedliwy jest Pan we wszystkich drogach swoich i miłosierny we wszystkich sprawach swoich”.

      Chcemy jeszcze raz zwrócić uwagę na słowa od środkowej części wersetu 10. do końca 12. wersetu: „Święci twoi niech ci błogosławią. Sławę króle­stwa twego niech opowiadają, a o możności twojej niech rozmawiają; aby oznajmili synom ludzkim mocy jego, a chwałę i ozdobę królestwa jego”. To jest celem naszego dzisiejszego spotkania – opowiadać o Jego możnych dziełach i o wspaniałej chwale Jego Królestwa. Temat, który wybraliśmy, jest ważny. Z pewnością za taki jest on uważany przez autora tej księgi. Ewidentnie wydawał się ważny dla posłanych z nieba założycieli chrześci­jaństwa. To, że temat ten był ważny dla uczniów, jest oczywiste; wskazują na to liczne do niego odniesienia we wszystkich ich pismach. Słyszeliśmy o szkarłatnej nici, która snuje się przez całą Biblię, ale jest też nić purpu­rowa. Szkarłat jest symbolem krwi Chrystusa, natomiast purpura jest em­blematem królewskości i władzy. Przekonujemy się, że temat ten zajmował poczesne miejsce w pieśniach psalmisty, u proroków oraz w przemowach Mistrza. Był on również obecny w dyskusjach naśladowców Mistrza. To, że jest on ważny, można też wywnioskować przez analogię. Zauważamy, że im większe jest królestwo, tym ważniejsze jest zastanawianie się nad nim. Królestwo Bogodo w południowej Afryce ma bardzo niewielkie znaczenie, ale gdy przejdziemy do Królestwa Anglii, stwierdzamy, że jest ważniejsze, bo jest największe ze wszystkich. Królestwo Boga jest jednak daleko więk­sze od jakiegokolwiek z tych ziemskich królestw i dlatego powinno być najważniejsze ze wszystkich. Czerpiemy wiele korzyści z zastanawiania się nad ziemskimi królestwami. Jeśli ze studiowania królestw ludzkich można czerpać korzyść, zysk lub przyjemność, to o ileż bardziej będzie tak w przy­padku rozważań nad Królestwem Bożym? Zdajemy sobie sprawę, że często pojawiają się pewne różnice co do historii ziemskich królestw; tak samo jest w odniesieniu do historii Królestwa Bożego. Rzymscy katolicy opisują i opowiadają jeden pogląd na jego temat; prezbiterianie mówią nam co in­nego. Mniejsza z tym, lecz skoro ludzie popełniają omyłki, to jakże będzie to wiarygodne, jeśli pozyskamy ową historię od samego Króla.

      Mamy Księgę, która została napisana przez samego Króla i to do niej właśnie mamy zamiar się odwoływać dzisiejszego popołudnia. W myśl powszechnie panującego wśród chrześcijan poglądu Bóg nigdy nie miał królestwa, aż do czasu sięgającego około osiemnastu stuleci wstecz. Jest to błędne mniemanie. W odległej przeszłości – czy to milion, czy dziesiątki miliardów lat temu – istniał czas, gdy Bóg był sam i w tej odległej prze­szłości Bóg stworzył swoje pierwsze stworzenie, powołując do życia swego jednorodzonego Syna.

      Wielu ludzi prezentuje złe poglądy na ten temat; uważają oni, że Syn istniał tak długo jak Ojciec. Ale już same słowa, że jest On Synem Boga, stanowią dowód, że pogląd ten jest zły. Gdy Bóg stworzył swego Syna, stwo­rzył wtedy również swoje Królestwo. Aby założyć królestwo, potrzebne są trzy rzeczy: po pierwsze, król, po drugie, dominium i po trzecie, podwład­ni. Gdy zabraknie choćby jednej z tych rzeczy, nie może być mowy o króle­stwie. Tak długo, jak nasz Ojciec Niebieski nie stworzył inteligentnej istoty, nie posiadał Królestwa. Boże Królestwo było ogromne, ale niestety bardzo słabo zamieszkałe. Bóg jednak miał plan co do zaludnienia swego państwa i wyznaczył swego Syna do dzieła stwarzania. Stąd też widzimy, jak Króle­stwo rosło wraz ze stwarzaniem zastępów niebieskich. Była to część Bożego Królestwa; w całym wielkim wszechświecie nie istnieje zakątek, który by nie był częścią Królestwa Pana Boga.

      Gdy został stworzony człowiek, znajdował się on w Bożym Królestwie. Tak więc teraz możemy widzieć Królestwo Boże obejmujące każdy kraniec wszechświata i każdą żyjącą na nim istotę. Bezdyskusyjnie Bóg ma władzę nad całym stworzeniem. Widzimy zatem, że nie było takiego wieku, w któ­rym Królestwo Boże by nie istniało. To dlatego możemy przeczytać słowa Pawła w 1Tym. 1:17: „Przetoż królowi wieków nieśmiertelnemu, niewi­dzialnemu samemu mądremu Bogu, niech będzie cześć i chwała na wieki wieków” i dlatego czytamy w Jer. 10:10: „Ale Pan jest Bóg prawy, jest Bóg żywy i król wieczny”.

      Jednak mniej więcej w tym czasie, gdy był stworzony człowiek, znalazła się istota, która zaczęła pragnąć własnego wywyższenia. Był to Lucyfer, jak czytamy w Izaj. 14:13-14: „A przecież to ty mawiałeś w swoim sercu: Wstą­pię na niebiosa, swój tron wyniosę ponad gwiazdy Boże i zasiądę na górze narad, na najdalszej północy. Wstąpię na szczyty obłoków, zrównam się z Najwyższym” (NB).

      Lucyfer powinien był zdusić te buntownicze myśli, ale nie zrobił tego, i stopniowo myśli te doprowadziły go do działania i skłonił również Ada­ma do buntu. Szatan, jak i istoty stworzone przez Boga na ziemi, wystąpiły przeciwko Bogu.

      Bóg mógł w jednej chwili stłumić ten bunt, ale najwyraźniej miał mą­drzejszy plan. Pamiętacie, jak Kuba wystąpiła przeciwko Hiszpanii? Hisz­pania posłała statki, by stłumić ten bunt. Przypuśćmy, że Hiszpania obrała­by inny kierunek i król Hiszpanii by rzekł: »Sądzą, że mogą się obejść beze mnie, ale nie mogą. Ja jestem jedynym, który ich wspiera i im pomaga. Teraz mam zamiar pozwolić im, żeby było, jak chcą i ogłoszę blokadę prze­ciwko ich wyspie. Pokażę im, jak będą mieli ciężko, gdy spróbują poradzić sobie beze mnie. Po jakimś czasie będą się z własnej woli cieszyć, gdy złożą broń i mi się poddadzą«. Obrazuje to nieco plan Boga. Mógłby On rzec: »Na sześć tysięcy lat zostawię ziemię w znacznym stopniu samą sobie, a gdy nadejdzie czas posłania moich przedstawicieli, wtedy zechcą, żebym to ja nad nimi królował«. Pamiętamy, że w Psalm 103:10 stwierdza On: „Nie według grzechów naszych obchodzi się z nami, ani według nieprawości na­szych odpłaca nam”.

      I będzie tak, że w odpowiednim czasie, przy wtórym przyjściu Jezusa Chrystusa, ten zły król teraźniejszego świata zostanie doprowadzony do swego kresu i Królestwo Boże jeszcze raz oświetli ziemię. Zbuntował się tylko ów mały glob ziemski, nie całe Królestwo Boga. Bóg trzymał Szatana tu, na tej ziemi i odgrodził tę część swego Królestwa od wszystkich błogo­sławieństw Królestwa Niebieskiego. Królestwo Boga istniało od stworzenia Jego Syna, ale tego Bożego Królestwa nie było tutaj; tutaj był obcy kraj.

      Na początku okresu, jaki nastał po upadku, Bóg miał tutaj „przyjaciół”, którzy nie byli buntownikami tak jak reszta. Pamiętacie, że Abraham był nazwany „przyjacielem Boga”. Jednak gdy śledzimy dalsze dzieje, aż do cza­su sprzed około dziewiętnastu stuleci, czytamy, jak to Bóg posłał najwyższą istotę ze swego Królestwa. Posłał swego Syna, nie tylko z poselstwem, ale by tutaj żył i by tutaj umarł. Celem posłania Jego Syna było przełamanie pewnej istniejącej bariery. Co było tą barierą?

      Sprawiedliwość. Było niezbędne, aby sprawiedliwość została zaspokojo­na i tego właśnie dokonał Jezus. Musiała zostać zapłacona kara, jaka ciąży­ła na Adamie. Nie było nadziei dla człowieka, gdyby musiał zapłacić sam za siebie. Jezus jednakże zstąpił na ziemię, znalazł się wśród buntowników i umarł, aby usunąć tę barierę. Jezus nie przyszedł na ziemię po to, by stać się obywatelem królestwa Szatana. Otwarcie wyznał, że Jego Królestwo nie jest z tego świata. Z tego powodu odmówił pokłonienia się owemu odwiecznemu wrogowi sprawiedliwości, jak czytamy w Mat. 4:8. Widzimy tu, że Jezus odmówił okazania poddaństwa Szatanowi; odmówił uznania go za króla. Ta sama myśl pojawia się w Ew. Jana 14:30: „Idzie książę świata tego, a we mnie nic nie ma”. Nie ma on we mnie podwładnego. Bóg jest moim królem. Swoim własnym życiem okazywał to samo (Jan 15:18-20). Nasz Zbawiciel chciał, żebyśmy zrozumieli, że tutaj my również, idąc Jego ślada­mi, musimy zachować taką samą postawę wobec świata jak On.

      Podczas całej swojej służby nasz Zbawiciel tak właśnie uczył i stale po­wtarzał: „Bliskie jest królestwo niebieskie”. Uczynił nawet coś więcej; po­wiedział: Nadchodzi czas, gdy „sporządzam (…) królestwo” [Łuk. 22:29]. Zauważcie, że choć Jezus głosił Królestwo w czasie pierwszego przyjścia, nie ustanowił go wtedy. Przyszedł, aby usunąć barierę. Niektórzy jednak mogą być w tym względzie niezadowoleni i twierdzić, że Królestwo Boże zostało ustanowione podczas pierwszego przyjścia. Ale nie zostało. Gdyby tak było, to dlaczego się modlicie: „Przyjdź królestwo twoje, bądź wola two­ja jako w niebie, tak i na ziemi”?

      »O, może ktoś powiedzieć, ja nigdy nie sądziłem, że chodziło o prawdzi­we Królestwo, lecz jedynie o głoszenie Ewangelii.«

      Czy nigdy nie czytałeś słów apostoła Pawła, jak mówi: „Albowiem nie w słowie, lecz w mocy przejawia się królestwo Boże” [1Kor. 4:20 BT]?

      Jeśli ziemscy królowie mają taką moc, jaką mają, to jakąż wielką moc musi mieć Bóg? Dalej, chcę, abyście zauważyli, że słowo „królestwo” jest zawsze w liczbie pojedynczej. Różne denominacje nie tworzą Królestwa Bożego.

      Tę samą myśl mamy znowu w Obj. 11:15. Rozumiemy, że dzieje się to w czasie brzmienia siódmej trąby, w czasie drugiego przyjścia naszego Pana. A w Ew. Jana 18:36 Jezus bardzo stanowczo zwraca się do Piłata, od­powiadając mu: „Moje królestwo nie jest z tego świata”. Z własnych słów naszego Pana do Piłata wnioskujemy, że jak długo istnieje ten świat, tak długo Jego Królestwo nie zostanie założone.

      Podczas pierwszego przyjścia Pan uczył nas, żeby szukać Królestwa, ale podczas drugiego przyjścia każdy sam znajdzie się w Królestwie. Wówczas będzie mieć miejsce dążenie do posłuszeństwa względem praw Królestwa, a nie ubieganie się o to, by się do niego dostać.

      Bóg tak zrządził, że niektórzy z nas mogą się dostać do Królestwa już teraz, jak czytamy w Kol. 1:13. Wiecie, że jeśli pragniecie stać się miesz­kańcami jakiegoś miejsca, musicie w nim najpierw zamieszkać, ale Bóg tak to urządził, że możemy się stać obywatelami Jego Królestwa, nie mieszkając w nim uprzednio. Musimy wyrzec się poddaństwa względem Szatana i poświęcić swoje życie Bogu. W rzeczywistości jesteśmy w króle­stwie Szatana, ale w duchu – w Królestwie Boga. Widać to w myśli wyra­żonej w Dz.Ap. 14:22.

            Dalej, w 1Kor. 6:9-10 Paweł mówi coś szczególnego odnośnie tego Kró­lestwa. Zwróćcie uwagę na słowo „dziedziczyć”. Apostoł nam pokazuje, że w jakimś sensie mamy odziedziczyć to Królestwo. W jaki sposób? Ta sama myśl pojawia się w Jak. 2:5, gdzie Apostoł stwierdza: „Słuchajcie, bracia moi mili! azaż Bóg nie obrał ubogich na tym świecie, aby byli bogatymi w wierze i dziedzicami królestwa, które obiecał tym, którzy go miłują?”. Widać tu, że apostoł Jakub wyraża taką samą myśl, jaką wcześniej wyraził Paweł. Oznacza to właśnie, że stwierdzenie, iż weszliśmy do królestwa An­glii, znaczyłoby, że staliśmy się mieszkańcami tego kraju, ale powiedzieć, że je odziedziczyliśmy, znaczyłoby, że zasiedliśmy na jego tronie. Ci, któ­rzy uznali Chrystusa, liczą się jako obywatele Królestwa Bożego, a wtedy zaprasza ich On na swój tron, jak czytamy w Obj. 3:21 i jak Mistrz stwier­dza w Łuk. 16:16. W Mat. 11:12 Pan ponownie odnosi się do tego chwa­lebnego Królestwa i do tej klasy. Obietnica głosi, że będziemy wzbudzeni w pierwszym zmartwychwstaniu i zasiądziemy na Jego tronie. Najpierw musi się jednak dokonać zmiana natury. W 1Kor. 15:50 czytamy, że ciało i krew nie mogą odziedziczyć Królestwa Bożego. Nie znaczy to, że ciało i krew nie mogą być w Królestwie, jako że Adam był ciałem i krwią i był w Królestwie.

      Przez osiemnaście stuleci Bóg miał na świecie swój lud, tych, którzy Go wielbili i czcili oraz starali się czynić Jego wolę. Są to ci ludzie, którzy mają z Nim królować. Pamiętacie obietnicę, że „jeśli cierpimy, z nim też królo­wać będziemy” [2 Tym. 2:12]. Zobacz również: Mat. 19:28, 1Kor. 6:2 i Obj. 20:4,6. Jest to klasa, do której odnosi się zapis Obj. 5:9. W Psalmie 72:6-13 jest również o niej mowa. Rozumiemy, że będzie czas, gdy Pan ustanowi swoje Królestwo, kiedy przeciwstawi się Szatanowi, a wtedy Chrystus i Jego Kościół posiądą Królestwo i będą panować. Ale zauważcie, drodzy przyja­ciele, że nie mówię, iż będziemy obywatelami Królestwa Boga, lecz Króle­stwa Niebios, a to jest różnica. W czasie drugiego przyjścia ludzie znajdą się w Królestwie Boga, ale nie w Królestwie Niebios.

      Królestwo Niebios obejmie jedynie tych, którzy posiadają duchową na­turę, gdy tymczasem Królestwo Boże będzie obejmować wszystkich na ziemi. Od upadku klasa Królestwa, obywatele Królestwa Bożego znajdo­wali się na tej ziemi, czy to rozwijając się jako ludzcy, czy jako duchowi członkowie, i tym sposobem „królestwo niebieskie” i „królestwo Boga” były wykorzystywane na przemian. Jan Chrzciciel był nazwany największym ze wszystkich proroków, jakkolwiek najmniejszy w Królestwie Niebieskim będzie większy niż on. Jan Chrzciciel będzie w Królestwie Boga, ale nie w Królestwie Niebios. To, jak się przekonujemy, stanowi przyczynę, dla któ­rej w Ew. Mateusza Jezus powiedział do nauczonych w Piśmie i faryzeuszy: „Zaprawdę powiadam wam, że was celnicy i wszetecznice uprzedzają do królestwa Bożego” [Mat. 21:31]. Zauważcie, że nie powiedział: Wy nie wej­dziecie do królestwa, nie, lecz że nie wejdą tam wtedy.

      Człowiek nie może być próbowany poza obrębem Królestwa. Przez osiemnaście stuleci Bóg nie doświadczał całego świata, ale tylko tych, któ­rzy stali się obywatelami. Gdy nadejdzie czas, że Boże Królestwo obejmie ziemię, wówczas świat będzie mieć swoją próbę i swoją szansę.

      Widzimy, że życie człowieka tutaj może wpłynąć na jego życie w czasach Królestwa poprzez rozwinięcie złego lub dobrego charakteru.

      Próba Adama się nie powiodła i jak tylko okazał się nieposłuszny, znalazł się poza Królestwem. Jezus był na próbie, gdy przebywał na ziemi, ale wciąż pozostał mieszkańcem Królestwa Bożego.

      Cała ludzkość, ci, co umarli i ci, co umierają oraz którzy się dopiero urodzą, znajdą się na próbie, jaką przeprowadzać będą Chrystus i Kościół. „Azaż nie wiecie, iż święci będą sądzili świat?” [1Kor. 6:2].

      Następnie, przy końcu Tysiąclecia, gdy wszelkie zło zostanie pokona­ne, nasze modlitwy zostaną wysłuchane – Królestwo przyjdzie i będzie się działa Boża wola. Wtedy spełni się modlitwa złoczyńcy z krzyża i dokona się to, co zapowiada werset z Dan. 7:27: „A królestwo i władza, i dostojeń­stwo królewskie pod wszystkim niebem dane będzie ludowi świętych naj­wyższych miejsc, którego królestwo będzie królestwo wieczne, a wszystkie zwierzchności jemu służyć i onego słuchać będą”. I wtedy się przekonamy, że również nasz tekst znajdzie swoje wypełnienie. Nic dziwnego, że psal­mista mógł powiedzieć: „Niech mówią o chwale królestwa twego i niech opiewają potęgę twoją” [Psalm 145:11 NB].

      Jak dotąd, Pan powściąga swe ręce od sześciu tysięcy lat; Bóg pozwolił ludziom na bunt. Lecz w owym nowym, chwalebnym wieku błogosławienia zamierza jeszcze raz otworzyć swe ramiona i wszyscy, którzy osiągną har­monię z Nim, będą błogosławieni, a ci, co tego nie zrobią, zostaną wygła­dzeni sprzed oblicza Pana. Amen.

St. Paul Enterprise, 29 sierpnia 1916