Tysiąc lat jak dzień wczorajszy
„Albowieni tysiąc lat w oczach twoich jest jak dzień wczorajszy, który przeminął” – Psalm 90:4 (NB).
Wygłoszono w domu braterstwa Wise w Indianapolis, Indiana, 19 stycznia 1915.
Przeczytajmy od pierwszego wersetu: „Panie, Tyś był ostoją naszą z pokolenia w pokolenie. Zanim góry powstały, zanim stworzyłeś ziemię i świat, od wieków na wieki Tyś jest, o Boże! Ty znowu człowieka w proch obracasz i mówisz: Wracajcie, synowie ludzcy! Albowiem tysiąc lat w oczach twoich jest jak dzień wczorajszy, który przeminął, i jak straż nocna. Wartko porywasz ich, są jak sen poranny, jak trawa, która znika: rano kwitnie i rośnie, pod wieczór więdnie i usycha”
Uważamy, że skoro Biblia jest Słowem Bożym, to powinniśmy przyjmować każde znajdujące się w niej stwierdzenie jako ważne i zawieraj ące cenną lekcję. Co oznacza stwierdzenie: „Tysiąc lat w oczach twoich jest jak dzień wczorajszy”? Oznacza to po prostu, że Bóg posiada lepszą wizję czasu, niż posiadamy my. Stwierdzenie to zgadza się ze słowami apostoła Piotra, który mówi: „Jeden dzień u Pana jest jak tysiąc lat” [2Piotra 3:8 BT].
Mamy zamiar zastanowić się nad tą lekcją i czegoś się z niej nauczyć; sformułowana jest w dość specyficznym języku. Cofnijmy się do początku. Bóg stworzył Ziemię sześć [okresów po siedem] tysięcy lat przed stworzeniem człowieka – wspaniałej istoty. Człowiek był podobny do zwierząt; był też podobny do aniołów; człowiek stworzony przez Boga był obrazem samego Stwórcy. Boża Księga stwierdza, że stworzył On ojca Adama z prochu Ziemi; tchnął w jego nozdrza dech żywota i człowiek stał się duszą żyjącą.
Profesor uniwersytetu powiedział: »Nie wierzę, że Bóg stworzył człowieka z błota«. Tak nie jest powiedziane. Ukształtował On człowieka z prochu ziemi. Czym jest proch ziemi? Gdy zagadniecie o tę kwestię osobę z ograniczoną wiedzą chemiczną, odpowie wam, że nie ma czegoś takiego jak błoto. Proch ziemi zawiera różne pierwiastki chemiczne. Wiemy, że składa się on z drobnych cząsteczek wapnia, węgla, aluminium, srebra, żelaza, miedzi i różnych innych metali. Nie ma chemicznego minerału zwanego błotem. Bóg uformował człowieka z prochu ziemi. Nie znaczy to, że ulepił go z błota. Wziął elementy składające się z tych metali, a miał ich aż nadto, żeby stworzyć człowieka. Nie ma w ludzkim ciele ani jednego pierwiastka, który by nie występował w ziemi. Uważa się, że proporcja różnych elementów w ludzkim ciele jest podobna do tej w ziemi. Blisko trzy czwarte ciała stanowi woda. Zaś stosunkowo mało jest złota i w ziemi, i w ciele.
Widzimy więc, jak stosowne i prawdziwe jest sformułowanie, że Bóg ukształtował człowieka z prochu ziemi. To dlatego, aby żyć, mamy jeść to, co wyrasta z ziemi. Rzeczy te rosną, wchłaniając określone cząstki ziemskiego prochu. Zboże wchłania takie elementy, które nie byłyby dobre dla ziemniaków, a jednak w glebie na tym samym polu znajdują się pierwiastki, których potrzebują ziemniaki i rosną one poprzez ich pobieranie z gruntu. Dlatego też trzeba uprawiać coś innego na polu, na którym rosło zboże, gdyż zboże pobrało już potrzebne dlań pierwiastki.
Dlaczego jemy ziemniaki? Ponieważ potrzebujemy tych pierwiastków w naszych ciałach. Przenikają one z prochu ziemi do owoców i warzyw, które jemy. Tym sposobem mamy więcej z prochu ziemi w nas. Ukazuje to, że za każdym stwierdzeniem w Biblii kryje się mądrość Boża.
Dzikie zwierzęta uczynione są z tych samych czynników składowych co nasze ciała, zawierając wapń, węgiel, kamień itd. To dlatego, jedząc mięso zwierzyny, nabieramy sił. Bóg dał człowiekowi ziemskie ciało, uczynione z ziemskich składników. Rozumiemy więc, dlaczego człowiek lubi kontakt z ziemią. Został on stworzony z ziemi i lepiej zadowala go ziemia niż niebo; i raczej woli tutaj pozostać.
Człowiek został uczyniony podobnym do aniołów. Nie ze względu na ciało; ono przypomina raczej ciało zwierzęce. Nie mamy pojęcia, z czego zrobione jest ciało anielskie, ale aniołowie zostali stworzeni na wyobrażenie Boże. Bóg wyposażył ich w zdolność rozumowania, w pojęcia moralne, wolność wnioskowania i pojmowania oraz osądzania przewidzianych dla nich błogosławieństw wielkiego Stwórcy. Zwierzęta tego nie potrafią.
Bóg stworzył człowieka na swój obraz. Człowiek również może rozumować. Był wolny moralnie i zdolny do decydowania o sobie samym odnośnie tego, jak mógłby postąpić. Pod jednym względem został stworzony na podobieństwo dzikich zwierząt, pod innym na kształt aniołów, posiadając podobne cechy moralne, ale został też stworzony podobnym do Boga.
Aniołowie byli wyobrażeniem Bożym, ale nie byli podobieństwem Boga. W Izaj. 14:12-14 znajdujemy słowa dotyczące „Łucyfera, syna jutrzenki” „Wstąpię na wysokość obłoków, będę równy Najwyższemu.” Był on wyobrażeniem Bożym, ale nie był Bożym podobieństwem. Nie był zadowolony.
Co stanowi o Bożym podobieństwie? „Uczyńmy człowieka na wyobrażenie nasze, według podobieństwa naszego; a niech panuje” [1Moj. 1:26]. Bóg był królem i władcą nad wszystkim, co znajdowało się niżej niż On. Bóg uczynił człowieka królem i podporządkował mu wszystkie zwierzęta. Bóg jest królem wszechświata, tak jak człowiek był królem nad ziemskimi stworzeniami. Aniołom nigdy nie zostało dane królestwo i panowanie.
„Cóż jest człowiek, iż nań pamiętasz? (…) chwałą i czcią ukoronowałeś go” – powiedział psalmista [Psalm 8:5]. Pod pewnymi względami Bóg uczynił człowieka niższym, a pod innymi wyższym od aniołów. Człowiekowi Bóg dał władzę, ale nigdy nie dał jej aniołom.
Pismo Święte nam mówi, że Szatan był niezadowolony. Rzekł: „Nad gwiazdy Boże wywyższę stolicę moją (…) – będę równy Najwyższemu” Skoro człowiek był królem, on też chciał być królem. Zamierzał być królem, a człowieka uczynić swoim podwładnym.
Bóg zaplanował, żeby człowiek trwał w takim stanie, ale ten utracił zarówno podobieństwo, jak i wyobrażenie Boże. Obecnie człowiek nie stanowi już Bożego podobieństwa. Nie może sprawować władzy nad dzikimi zwierzętami. Jakże byłoby to dla niego łatwe, gdyby zachował Boże podobieństwo! Wskutek grzechu utracił swoją władzę i stał się jak dzikie zwierzę w dzisiejszym czasie: „Ale człowiek we czci nie zostaje [w stanie czci znajdował się dawno temu w ogrodzie Eden], podobnym będąc bydlętom, które giną” (Psalm 49:13). Ach, gdybyż zachował posłuszeństwo względem Boga! Człowiek nie miał umierać, a zwierzęta tak. W odległych czasach, poprzedzających erę Chrystusa, zwierzęta umierały. Zwierzęta zostały stworzone tysiące lat wcześniej, zanim na ziemi pojawił się człowiek. Jak gwałtownie się one rozmnożyły! Przepełniłyby ziemię, gdyby Bóg nie zarządził, że jedne pożerały drugie. Były uczynione, żeby umierać i „są po to, by je łapano i zabijano” (2Piotra 2:12 NB). Jest to w ich naturze, ale z ich śmiercią nie wiąże się nic nieprzyjemnego. Człowiekowi Bóg pozwała mieć kłopoty, bo chce, żeby miał przyszłe życie.
Zwierzęta nie otrzymają przyszłego życia, aby zrównoważyć to obecne. Ze zwierzętami jest tak jak z ludźmi, którzy cierpią na ataki epilepsji, ale powróciwszy do równowagi, nie pamiętają, że coś się z nimi działo. Zwierzęta nie odczuwają cierpień umysłowych tak jak człowiek. Dla nich naturalne jest umierać, a dla człowieka żyć.
Gdy człowiek zgrzeszył przeciwko Bogu, poszedł śladem zwierząt. Pismo Swięte opowiada nam, jak wąż skusił matkę Ewę. Prawdopodobnie w taki sposób: Przechadzając się po ogrodzie Eden, tam gdzie znajdowało się drzewo życia oraz drzewo poznania dobrego i złego, pomyślała ona: »Z tego drzewa nie wolno nam jeść«. Ale leżał tam na nim wąż. Ona mogła powiedzieć: »Czyż to nie okropne – akurat tu, na tym drzewie?«. Wtedy wąż zaczął jeść. Ona to widziała. Zaraz pomyślała: »Ciekawe, czy padnie martwy?«. Ale on nie umarł. To tak, jak np. człowiekowi zaszkodziłyby niedojrzałe jabłka, a krowa może je jeść i wcale jej to nie szkodzi. Drzewo to było dobre dla zwierząt, ale nie dla rodzaju ludzkiego. Następnie niewidzialny Szatan wyszeptał jej do ucha: »Jeśli to nie zaszkodziło wężowi, to i tobie nie zaszkodzi«.
I tak poszła ona za przykładem zwierzęcia. Prawdopodobnie pomyślała, że w tym jednym postąpi jak on i na tym koniec. Tak się nie da. Człowiek mógłby sobie powiedzieć: »Postąpię jak złodziej i ukradnę trochę pieniędzy. Później przestanę i już nie będę kradł«. Ale zacząłby mieć takie uczucia jak złodziej. Okaleczyłoby to jego charakter i ułatwiło popełnienie następnej kradzieży. Wkrótce nie mógłby przestać być złodziejem. W taki właśnie sposób rasa ludzka utraciła podobieństwo do Boga i do aniołów, i od tamtej pory aż dotąd jest jak zwierzyna. Jest jak „bydlęta, które giną Dla bydląt jest naturalne, że umierają, ale dla człowieka umieranie nie jest naturalne. Nie było Bożym zamiarem, żeby człowiek umierał. Zwierzęta lubią zajmować się czymś błahym. Jest wielu ludzi, którzy żyją jak dzikie zwierzęta – dobrze się bawiąc. Możemy to widzieć, że człowiek upadł, ale nie od razu zdajemy sobie sprawę z jego rzeczywistego stanu. Nigdy bowiem nie widzieliśmy człowieka doskonałego.
Jezus był człowiekiem doskonałym. Jakże cudownej rzeczy dokonał! Miał władzę nad zwierzętami polnymi. Potrafił wjechać na źrebięciu oślicy do Jerozolimy. Mial więcej władzy nad tym źrebięciem niż jego matka. Wcześniej nikt na nim nie jechał, a Jezus nie miał z tym problemu. Zaś lud słał swoje szaty na drodze. Młody osiołek, na którym nikt nigdy nie jechał, uciekiby najchętniej, gdyż ten dziwny człowiek siedział na jego grzbiecie.
Przy innej okazji Jezus powiedział swoim uczniom, żeby udali się w pewne miejsce, aby łowić ryby. Uczynili tak i wyłowili rybę, a gdy ją przynieśli, w jej pyszczku znajdowała się moneta.
Kiedy indziej, gdy całą noc zapuszczali sieci i nic nie złowili, powiedział im, żeby zarzucili sieć po drugiej stronie. Zrobili tak i rezultat był wspaniały Jezus panował nad rybami morskimi. Ukazuje to nieco z władzy doskonałego człowieka. Wzbudzał On umarłych, gdyż była w Nim moc Boża. Natomiast niektóre rzeczy robił nie dlatego, że posiadał specjalną moc Bożą, lecz dzięki posiadanej przez Niego sile doskonałego człowieka. Mógł chodzić po wodzie w czasie burzy. To, co ogólnie określamy mianem „doskonałego człowieka” znaczy po prostu, że niektórzy są trochę lepsi niż reszta z nas.
Z powodu grzechu człowiek wszystko utracił. Utracił swój dom w ogrodzie Eden wraz ze wszystkimi jego dobrodziejstwami. Mamy Słowo Boże, które zapowiada, że pewnego dnia wszystko zostanie mu przywrócone. Owego dnia „lampart będzie leżał obok koźlęcia” Wierzymy, że przyjdzie czas, gdy prawdopodobnie wszystkie zwierzęta będą łagodne. Oznacza to również, że nadejdzie czas, gdy ludzie, którzy są grzeszni, źli i podobni do zwierząt, będą umieli dobrze żyć ze sobą. Przyjdzie czas, że ludzie zostaną pozbawieni wszystkiego, co w nich zwierzęce, i znów będą obrazem Boga (Dz.Ap. 3:21).
To ma być restytucja – przywrócenie wszystkiego, co zostało utracone. Wszystko ma być takie, jak było w ogrodzie Eden. Będą to rzeczy tak znakomite i wspaniałe, że nikt nie będzie chciał opuścić tej ziemi. Jestem pewny, że wszystko będzie chwalebne i cudowne i gdy nastanie ten dzień, ludzie będą pragnąć pozostać tutaj.
Ale przekonujemy się, że Bóg zamierzył zabrać pewną klasę ze świata. Dlaczego, skoro wszystko ma być takie doskonałe? Sądzimy, że właśnie tego dokonuje Bóg przez ostanie dziewiętnaście stuleci. Ci, co ściśle podążają śladem Chrystusa, otrzymują przemianę natury i będą mieć naturę jak Bóg – będą obrazem Boga (2Kor. 3:18).
Innymi słowy, Bóg patrzy, by się przekonać, czy tak bardzo pragniemy być jak On, że podejmujemy wszelkie wysiłki, aby Go naśladować. Jezus był jak On. „Kto mnie widzi, widzi i Ojca mego” (Jan 14:9). Gdy patrzysz na Jezusa, możesz zobaczyć dobroć Ojca – Ojcowskie miłosierdzie. Chcemy naśladować Pana Jezusa, a Ojciec Niebieski przygląda się, jak to robimy.
Ludzie dziwią się, dlaczego tak ciężko jest być chrześcijaninem – dlaczego droga jest taka trudna i wąska. Gdyby była zbyt łatwa, byłoby ich zbyt wielu. On szuka tylko nielicznych. Gdyby wszyscy zostali wybrani, zostałoby nie dość, by napełnić ziemię. Ojciec Niebieski zaplanował, że populacja na ziemi będzie ogromna. Inny powód: nagroda będzie bardzo chwalebna i wysoka. Wybrani będą dziedzicami Boga i współdziedzicami z Panem i Zbawicielem, Jezusem Chrystusem. Bóg zamierzył, że Jego Syn zajmie najwyższe miejsce we wszechświecie, ponad aniołami. Jezus modlił się za swoimi naśladowcami, żeby kiedyś mogli być jednym, jak On i Ojciec. Bóg Ojciec, Jezus Syn i Kościół.
Biblia nigdzie nie wskazuje, żeby duch święty był osobą. Bóg jest pojedynczą istotą. Jezus jest pojedynczą istotą; duch święty jest jedynie ideą. Mawiamy: człowiek ma życzliwego ducha – jest dobrym bliźnim – oznacza to jego usposobienie czy charakter. Duch Boga był w Chrystusie. Chrystus miał tego samego ducha, jakiego ma Bóg – lojalność względem zasad sprawiedliwości. Nie znaczy to, że jakaś osoba wchodzi w nas i w nas żyje, lecz ma w nas „wejść” Boskie usposobienie. W ten sposób Bóg, Jego Syn i Kościół mają się stać jednością. Ojciec jest wyżej niż Syn, Syn wyżej niż Kościół, a mimo to stanowią jedno w wielkim planie Ojca. To będzie prawdziwa „trójca”, ale Bóg będzie ponad wszystkim.
Apostoł mówi o cierpieniach obecnej godziny, twierdząc, iż nie są godne chwały, jaka się ma w nas objawić. Dowiadujemy się, że klasa ta będzie przechodzić wiele utrapień z powodów naturalnych i duchowych.
Owa klasa będzie uczestniczyć z Jezusem w błogosławieniu wszystkich mieszkańców ziemi. Ludzie tęsknią za błogosławieństwem, zdając sobie sprawę, że rzeczy nie tak się mają, jak powinny. Każdy przyzna, że ludzkie wysiłki kończą się niepowodzeniem. Bezowocne są wszelkie usiłowania zaprowadzenia pokoju na ziemi. Przy całej umiejętności lekarzy nie wymyślono sposobu na zachowanie życia ludzi. Zawiodły wszelakie wysiłki w celu uczynienia ziemi szczęśliwym miejscem. Bóg zamierza tego dokonać. Jezus i Kościół skorzystają z Boskiej mocy, a wtedy wszystko zostanie doprowadzone do doskonałości, tak że ostatecznie ziemia będzie tak doskonała, jak doskonałe jest niebo. Biblia mówi, że wszystkie rodziny, niebiańskie czy ziemskie, będą szczęśliwe i zadowolone.
Dla uczynienia tej ziemi doskonałą potrzeba będzie tysiąca lat (Obj. 20:5). Pod koniec tysiąca łat Jezus odda Królestwo z powrotem Ojcu, poddawszy wszystko pod Boskie zarządzanie. Na ziemi nie będzie grzesznika. Ludzie zaniechają wszelkich grzesznych pragnień. Wszyscy, którzy nie zrezygnują z grzechu, zostaną unicestwieni. Można by rzec, że Bóg mógłby z pewnością odmienić każdego grzesznika w taki czy inny sposób. Rozumiemy, że ci, którzy odmówią tej przemiany, zostaną zgładzeni we wtórej śmierci.
W Piśmie Świętym do Boga odnoszą się różne imiona. Wiemy, że zanim Mojżesz udał się do Egiptu, zapytał Pana: Kto mnie posyła? Egipcjanie nadawali swoim bogom imiona, jednym takie, drugim inne. Mojżesz chciał wiedzieć, co mówić ludowi o tym, kto go posłał. Bóg rzekł do Mojżesza: „Jestem, który jestem” Powiedz im, że „Jestem” cię posłał. On był tym, kim był; nie mógł być udzielony żaden Jego opis. Jakże musiało to zdumieć Mojżesza!
Nieco później zaczęto powszechnie używać innego imienia, a było to imię JHWH. Jest to szczególne słowo. Może się ono wywodzić od czasownika być wyrażonego w czasie przyszłym, w znaczeniu niech będzie on będzie Nasz Ojciec Niebieski chce, żebyśmy wiedzieli, że prawdziwy czas nastanie w przyszłości. Gdy przeminą wszyscy inni bogowie, pozostanie jedynie On, a Jego moc nigdy się nie wyczerpie i będzie trwać. On będzie po wszystkie wieki – On jest wielkim JHWH. Gdy nasz Ojciec mówi do nas, mówi o przyszłych sprawach.
Spoglądając na czas, gdy wszelki grzech zostanie wymazany, Bóg zdaje się przemawiać z owej pozycji, mówiąc: »Będę się tak bardzo cieszyć, gdy ten czas nastanie. Będę się mógł radować z każdego mojego stworzenia, gdy grzech zostanie wymazany«.
„Tysiąc lat jest jak dzień wczorajszy” A czym jest ów „dzień wczorajszy”? Przeważnie odnosi się to do dnia, który właśnie przeminął. Z jakiej perspektywy przemawia Bóg? Z pozycji zajmowanej już po Tysiącleciu. Bożym „dniem wczorajszym” będzie Milenium. Mówi o nim jako o dniu, który właśnie przeminął – o wielkim, tysiącletnim dniu odpocznienia.
A teraz, drodzy przyjaciele, pomyślcie tylko, co dzień ten przyniesie dla człowieka. Obecnie nikt nie jest zadowolony. Rzadko jest tak, że dzień mija, a my czujemy się po prostu dobrze. Mamy problemy ze swoim umysłem i ze swoim ciałem, z naszymi rękami, z naszymi nogami i oczami. Mamy kłopoty rodzinne i ze znajomymi oraz rodzinami znajomych – problemy ze wszystkim.
Wyobraźcie sobie, że nie będzie problemów z niczym – że wszystkie kłopoty się skończą, całkowicie przestaną istnieć. Czy nie będzie to wspaniałe miejsce do życia – niebo?
Całkiem sporo ugrupowań mówi nam o Bogu. Musimy wszakże zaakceptować inną definicję Boga, jeśli mamy przyjąć ich poglądy. Jakże się cieszymy, mogąc opowiedzieć im o siódmym dniu tysiącletnim, jakkolwiek nie wierzą oni weń, gdy im o tym mówimy. Przyjdzie czas, gdy uwierzą. „Musisz znowu prorokować o wielu ludach i narodach, i językach, i królach” (Obj. 10:11).
W następnym wieku świat będzie się radował, mogąc otrzymać świadectwo odnośnie dobroci Boga – gdy wszystko zostanie przywrócone do takiego stanu, jaki według Boga powinien panować na ziemi; zaś stan Chrystusa pozwoli Mu nader wywyższyć imię tego wspaniałego Boga i wszechmocnego Stwórcy.
St. Paul Enterprise, 22 sierpnia 1916