Wyniki porównania pychy i pokory

      Konwencja Badaczy Pisma Świętego w Tampa, Floryda, piątek, 18 lutego 1910.

      Drodzy bracia i siostry, może zdziwi was nieco, gdy powiem, że zamierzam dzisiaj odegrać rolę policjanta i wręczyć wam nakaz sądowy, wy zaś oczywiście lękacie się, cóż to za dochodzenie chcę przeprowadzić – czy w sprawie morderstwa, czy może kradzieży lub w jakiejś innej. Chodzi o coś jeszcze gorszego. Wiem, że raczej bylibyście skłonni powiedzieć: »Cóż może być gorszego od tamtych rzeczy?«. Tym, co uważam za znacznie gorsze, jest PYCHA.

      Jest to sprawa o wiele poważniejszej natury niż zabójstwo czy kradzież, ponieważ ani wy, ani ja nie chcemy popełnić morderstwa lub kogoś okraść, ale istnieje wielkie zagrożenie w związku z pychą. Nasz temat można nazwać „Wyniki porównania pychy i pokory”, a zwrócimy uwagę na zapis Jak. 4:5-6: „Albo mniemacie, iż próżno Pismo mówi: Izali ku zazdrości pożąda duch, który w nas mieszka? Owszem, hojniejszą daje łaskę; bo mówi: Bóg się pysznym sprzeciwia, ale pokornym łaskę daje”

      Jestem pewny, drodzy przyjaciele, że nie ma ważniejszego tematu niż ten, a mimo to jest to stale jeden z trudniejszych tematów do omawiania, gdyż ludzie, którzy by tego najbardziej potrzebowali, są ostatnimi, którzy to przyznają lub w to wierzą. Stwierdzam, że ci, którzy mają największą dozę pychy, to ci sami, którzy będą się buntować na myśl, że pycha jest w ich sercach. Są oni skłonni myśleć o pysze u innych ludzi, a pomijają pychę, jaką sami posiadają. Podam przykład: słyszałem o słudze w jednej z denomincji, który był poważnie zainteresowany naszymi poglądami na temat Pisma Swiętego. Cieszyłem się, widząc, że zaczął pojmować niektóre rzeczy, ale wkrótce się przekonałem, że ma znaczną miarę pychy. Gdy się z nim rozmawiało, mawiał: »Uważa się mnie za najbardziej uzdolnionego badacza Biblii w Ohio. Ja nigdy tego nie mówię, ale wszyscy inni tak. Bracie Barton, jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś o Biblii, napisz do mnie«. Pomyślałem, że ów biedak potrzebuje pomocy, tak więc powiedziałem: »Cieszę się, że zaczynasz odczuwać powodzenie w związku z niektórymi rzeczami, ale chciałbym udzielić ci pewnego małego ostrzeżenia, a mianowicie – niezależnie od tego, jak wielkie to nam może przynosić błogosławieństwo, utracimy je, jeśli nasze serca nie będą współgrać z duchem Boga. Jeśli nasze serca są pełne dumy, zniweczy to wszelkie dobro, jakie wypływa z Boskiego Słowa. Tak więc, bracie, podczas gdy badasz te sprawy, nie zapominaj o pielęgnowaniu pokory«. »Tak, wiem, pycha jest czymś okropnym. Czasem, gdy popatrzę na moją kongregację i widzę, jak kobiety pysznią się swoimi kapeluszami, z ledwością mogę to znieść, a jednak wiem, że niektóre noszą je z powodu pychy.«

      Są różne rodzaje pychy, a jeden z nich polega na tym, że człowiek jest przeświadczony, iż zna je wszystkie.

      Inny przykład: Zostałem podjęty obiadem w domu pewnej siostry i byłem zdumiony faktem, że znajdowała się ona pod jarzmem pychy. Nie chciałem jej osądzać, ale rzeczy, które mówiła i to, jak się zachowywała, wpłynęły na to, iż pomyślałem, że była w tym względzie poszkodowana. Tego popołudnia powiedziałem wykład specjalnie dla niej – ją miałem na myśli, choć oczywiście wszystkim tego nie powiedziałem. Byłem ostrożny, robiąc uwagi odnoszące się do niej i patrzyłem w innym kierunku, ale to ją miałem na myśli. Po zebraniu zaczęła iść w moją stronę, a ja pomyślałem, że musiała zdać sobie sprawę, że myślałem o niej. Powiedziała: »O, bracie Barton, tak się cieszę, że poruszyłeś ten temat, gdyż są na tej sali osoby, które tego właśnie potrzebowały«. Odniosła temat do innych, ale nie do siebie.

      Nie wiecie, kogo wyróżniłem tego popołudnia; wyobraźcie sobie, że to byliście wy, a wtedy znajdziecie się po bezpiecznej stronie. Jeśli coś pasuje do waszego przypadku, zastosujcie się. Nie bardzo mam zwyczaj mówić o rzeczach, które nie są nam potrzebne. Niektórzy usługujący powiedzieliby: »Wiem, że nie robicie tych złych rzeczy, o których mówiłem, ale są takie osoby w Kentucky i Nowym Orleanie itd., co je robią«. Nie lubię tego. Jeśli wiem o czymś, czego potrzebują bracia w innych miejscach, czekam i mówię im o tym, gdy tam się udaję. Jeśli wiem o czymś, czego potrzebują bracia tutaj, na konwencji w Tampa, to zamierzam im to powiedzieć. Załóżmy, że jesteś chory i posyłasz po lekarza; jeśli zostawił ci lekarstwo, to kiedy wraca, pyta, czyje zażyłeś i czy czujesz się lepiej. Nie, doktorze, gorzej niż uprzednio. Dlaczego? Byłem pewny, że to lekarstwo cię uleczy, a jednak jest wyraźnie gorzej. Nie przychodziłem, bo myślałem, że ono ci pomogło. Czy zażywałeś lekarstwo zgodnie z zaleceniem? Nie, doktorze, nie przyjmowałem go, gdyż wziąłem je dla brata. Nic dziwnego! Nie patrz, żeby to twój brat zażył lekarstwo, sam je przyjmuj, a tym sposobem będziesz miał z niego pożytek.

      Pierwszą przyczynę, dla której tak trudno jest mówić na ten temat, stanowi fakt, że ci, którzy tego najbardziej potrzebują, są ostatnimi, którzy byliby chętni w to uwierzyć.

      Inną przyczyną jest błędne mniemanie, jakie się powszechnie przyjęło w kwestii natury pychy i pokory. Wiele rzeczy uważa się za pokorę, a one wcale nią nie są. Co więcej, mnóstwo rzeczy uważa się za dowody pychy, a one wcale nimi nie są. Przywołam doświadczenie w tym względzie sprzed kilku lat. Przy kolacji siostra nadmieniła, jak bardzo się cieszy, że nie posiada pychy. »Mam tak wiele pięknych pierścionków – czyż pycha nie nakazywałaby mi ich nosić? Czy to nie dowodzi, że nie mam pychy?« O nie, siostro, czasem to pycha powstrzymuje ludzi od noszenia pierścionków, bo myślą, że nie są one tak ozdobne jak u innych. W istocie to pycha zniechęca ich przed noszeniem. Powiedziała: »Muszę dodać, że jest tu dla mnie lekcja. To nie to powstrzymuje mnie od noszenia pierścionków, bo muszę uzupełnić, że zawsze miałam takie brzydkie palce itd., iż zdecydowałam, że najlepszym sposobem, by nie kierować na nie uwagi, będzie nienoszenie pierścionków«. Sądziła, że w całej tej sprawie nie ma pychy, a to, co uważała za dowód skromności, w rzeczywistości było dowodem pychy. Oto kolejna ilustracja tego zagadnienia. W innym miejscu był pewien dżentelmen, baptysta. Niektórzy z nich nie mają guzików, lecz haftki. 0w dżentelmen podszedł do mnie i powiedział: »Bardzo podobał mi się twój wykład, ale mam pytanie: Czy krawat nosisz, żeby podobać się Bogu, czy ludziom?«

      »Tak, noszę go, żeby przypodobać się Bogu.« »Nie, to nieprawda.« »Nie powinieneś pytać, skoro wiesz.« »Jak możesz?« «Powiem ci. Przypuśćmy, na przykład, że miałbym wspaniałą diamentową spinkę w moim krawacie. Czy mógłbym go nosić ku chwale Bożej?« »Nie.« »Zgadzam się z tobą. Po pierwsze dlatego, że niektórzy słuchacze nie zwracaliby uwagi na to, co mówię, lecz na spinkę. Powiedzieliby: Cóż za błyszcząca spinka. Ile on za nią zapłacił? Czy jest prawdziwa, czy sztuczna? Zamiast zwracać uwagę na mój wielbiący Boga wykład, poświęcaliby uwagę mojej spince. Nie mógłbym jej nosić ku chwale Bożej. Nie mógłbym wyjść bez krawatu, żeby ludzie nie pytali: Czy to przynależy do jego religii? Nie chcę, żeby ludzie w ogóle myśleli o mnie dlatego, że mam wspaniałą spinkę albo że nie mam krawata. Chcę, aby myśleli o tym, co im mówię, a nie o jakiejś przesadzie w jedną lub w drugą stronę.« W ten sposób widzimy, drodzy przyjaciele, że ów poczciwy dżentelmen uważał to za dowód pokory. A brak krawatu nie musi oznaczać pokory. Można być nawet dumnym ze swej pokory. Niezależnie od formy pychy chcemy się trzymać od niej z daleka, zdając sobie sprawę, że Bóg niezwykle ceni pokorne serce.

      Jeszcze inna myśl: zarówno dla was, jak i dla mnie niezbędne jest nie tylko to, by uznawać wartość pokory i niebezpieczeństwo pychy, lecz znacznie bardziej, żeby mieć umiłowanie pokory, co będzie nas prowadzić do sukcesów w dążeniu do niej. Pamiętacie, co mówi Pismo Święte w Filip. 2:8:

      „I postawą znaleziony jako człowiek, sam się poniżył, będąc posłusznym aż do śmierci, a to śmierci krzyżowej”. Tę samą myśl znajdujemy w 1Piotra 5:6: „Uniżajcież się tedy pod mocną ręką Bożą, aby was wywyższył czasu swego”. Także w Łuk. 14:11: „Bo wszelki, kto się wywyższa, poniżony będzie, a kto się poniża, wywyższony będzie”. Co sprawuje w nas pycha, a co uniżenie? Chcemy rozpoznawać różnicę między pokorą a pychą, żeby starać się o pokorę. Zacytowany na początku naszego kazania werset, Jak. 4:5, pochodził z wersji autoryzowanej [Authorized Version] i nie jest dobrze przetłumaczony. Weźmy pod rozwagę wersję poprawioną {Revised Version] albo przekład Diaglott. „Albo mniemacie, iż próżno Pismo mówi: Izali ku zazdrości pożąda duch, który w nas mieszka?” [BG] Czy sądzicie, że Pismo mówi na próżno, gdy opowiada o wielkich rzeczach, jakie sprawi nam pokora? Z pewnością nie. Słowo Boże niczego nie mówi na próżno.

      Pierwsze skutki pychy i pokory są takie, że pycha odwiedzie nas od wielu błogosławieństw, a pokora będzie nas do wielu błogosławieństw prowadzić. Często mamy nadzieję, że Bóg będzie nam błogosławił. On oczywiście zamierza nas błogosławić. Są błogosławieństwa dzisiejsze, wczorajsze i jutrzejsze. Pytanie tylko, kiedy będziemy w odpowiednim stanie serca, by je dostać. Jeśli mamy ducha uniżenia, rzeczy, które dla innych byłyby strasznym nieszczęściem, dla nas będą miały w sobie elementy wielkiego błogosławieństwa. I odwrotnie, jeśli mamy ducha pychy, rzeczy, które dla innych mogłyby stanowić błogosławieństwo, dla nas będą strasznym przekleństwem. Błogosławieństwa, jakie otrzymujemy, zależą przeważnie od pokory, jaką posiadamy. Niektórzy byliby skłonni powiedzieć: »Sądziłem, że nasze błogosławieństwa są proporcjonalne do naszej wiedzy«. Nie, są proporcjonalne do pokory.

      Jeśli przybyłeś na tę konwencję z sercem pełnym uniżenia, odniesiesz błogosławieństwo. Z drugiej zaś strony zdajemy sobie sprawę, że pod wieloma względami pycha ograbi nas z błogosławieństw. Na tej konwencji jakiś brat mógłby w swoim świadectwie podać kilka pomocnych myśli, ale jeśli twoje serce przepełnia pycha, nie odniesiesz żadnego błogosławieństwa, gdyż takie serce będzie rozmyślać o tym, o ile lepiej ty byś to powiedział, będąc tam na górze. Będziesz krytykować ubogi język, to lub owo, i zagubisz błogosławieństwo. Natomiast brat, który posiada ducha uniżenia, nie zwróci uwagi na takie rzeczy i odniesie błogosławieństwo. Zgadza się to z tekstem: „Bóg się pysznym sprzeciwia, ale pokornym łaskę daje” [Jak. 4:6]. Podobne słowa znajdujemy w 1Piotra 5:5-6 „Także, młodsi! bądźcie poddani starszym, a wszyscy jedni drugim bądźcie poddani. Pokorą bądźcie wewnątrz ozdobieni, gdyż Bóg pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje”

      Dlatego też, drodzy przyjaciele, cieszymy się, że mamy przywilej podzielenia się pierwszym dłuższym wykładem, ponieważ ufam, iż dzięki Bożej opatrzności to, co mamy i możemy powiedzieć, pomoże wam osiągnąć taki stan serca, abyście odnieśli wielkie błogosławieństwo i odjechali stąd w większym uniżeniu. Chcę wspomnieć prosty przykład, który ilustruje błogosławieństwo pokory, którego pycha może nas pozbawić. Na początku tego roku niektórzy z nas mieli błogosławieństwo uczestnictwa w konwencji w Memphis, Tennessee. Najpierw mnie tam nie było, dojechałem w trakcie i byłem zdumiony niewielką liczbą uczestników – ponad tuzin. Było to tak małe grono, że przeniesiono się z przygotowanej do nabożeństw sali do pokoju jednego z przyjaciół. Nigdy nie brałem udziału w konwencji, z której odniosłem tak wielkie błogosławieństwo, a jedna z przyczyn była następująca: Owi poczciwi przyjaciele w Memphis poczynili przygotowania do dużej społeczności; mieli dobre, przestronne miejsce, by pomieścić sporą ilość, a jednak nie pamiętam ani słowa usprawiedliwiania się, że nie przyjechało więcej osób. Ani słowa narzekania, że nie poczyniono więcej zachęty. Nikt nie zdawał się tego odczuwać, że przyjaciele nie byli sposobni przyjechać, natomiast wszyscy zdawali się być zdeterminowani co do tego, że otrzymali takie błogosławieństwo, iż nie wyglądało, jakoby w ogóle o tym pamiętali, że nie przybyły tam tłumy. Gdyby miała tam miejsce pycha, oglądalibyśmy smutne spojrzenia na twarzach członków zboru i usłyszelibyśmy w ich świadectwach jakieś przeprosiny za to, że nie była to liczniejsza społeczność. Jestem pewny, że było to dla mnie większe błogosławieństwo niż kiedykolwiek wcześniej. Tak samo jest tutaj. Błogosławieństwo nie zależy bowiem od tego, kto tutaj jest, albo od zdolności mówców czy rozmiarów społeczności lub też od tego, jaka jest pogoda, ile macie pieniędzy w kieszeni, czy macie ładny, czy brzydki pokój, lecz od pokory, jaką macie w sercu.

      Po drugie: Chciałbym zwrócić waszą uwagę na dwa punkty w tym porównaniu. Chcę przypomnieć karcenie, jakiego doznacie za sprawą pychy oraz sposób, w jaki możecie uniknąć karania, jeśli w waszym sercu jest pokora. Pan za bardzo kocha i ciebie, i mnie, żeby dozwolić na powstanie w naszych sercach czegoś, co sprowadzi na nas niebezpieczeństwo. Gdy twoje dziecko pochwyci jakiegoś groźnego gada, nie pozwolisz mu go przygarnąć, lecz nakażesz mu go szybko wypuścić i nie będziesz przy tym zbyt łagodny. Chodzi o to, że twoje dziecko musi się go pozbyć, bez względu na to, czy ty będziesz miły, czy nie. Tak też jest z Ojcem Niebieskim – jest On świadom tego, że nie ma doświadczenia, które byłoby dla nas gorsze niż pycha. Jeśli mamy ją w naszych sercach, Bóg chce sprawić, żebyśmy się jej pozbyli i użyje do tego rózgi. Pamiętacie, jak Nabuchodonozor – czytamy o tym w Dan. 4 – po doświadczeniu poniżenia uczynił wyznanie, w którym wychwala Boga itp. Może zdziwi was, jak Pan zamierza to zrobić. Dam wam przykład na podstawie aktualnego przypadku w jednym ze zgromadzeń.

      W pewnym miejscu brat zainteresował się Prawdą kilka lat temu. Był pijakiem itd. i gdy zaczął się interesować Prawdą, niektórzy mówili: »No, tak, nie można spodziewać się niczego lepszego. Popatrzcie na życie, jakie prowadził; oczywiście, że to na nic«. A jednak zmienił on swoje życie i czynił postęp w odwrotnym kierunku. Pan błogosławił mu nie tylko w tym, że wzrastał w łasce, ale dał mu też okazję do służby. Człowiek ten zapoczątkował zbór w swoim mieście, a i w okolicznych miasteczkach znaleźli się zainteresowani, tak że prowadził on zebrania w różnych miejscach i jeździł na nie 50 mil lub więcej. Kiedyś zostałem zaproszony do tego miasteczka i ów brat przyszedł za zebranie. Gdy spacerowaliśmy na zewnątrz, powiedział:

      >Bracie Barton, wiesz co nieco o moich wcześniejszych doświadczeniach, o moim wcześniejszym życiu; jak Pan nim pokierował i jak mi pobłogosławił. Bardzo to doceniam, ale muszę wyznać, że miałem sporą dozę pychy w związku z tymi sprawami. Często bracia mnie chwalili, mówili o moich wykładach, o tym, że jestem zdolnym mówcą itp. Wiem, że to nie było w porządku odczuwać w ten sposób, ale lubiłem słuchać takich rzeczy, lubiłem myśleć o tym, że potrafiłem zrobić znacznie więcej od nich. Wiem, że to była pycha i że powinienem się jej pozbyć, ale podobał mi się taki stan rzeczy. No i cóż, powiedział, Pan musiał mnie ukorzyć i zrobił to. Jakiś czas temu poczułem się na tyle źle, że nie byłem w stanie pracować. Pewnego dnia człowiek, dla którego pracowałem, powiedział, że się rozłożę, jeśli czegoś nie zażyję i poradził: Wypij szklaneczkę whisky i dodaj coś do niej; to cię postawi na nogi. Jeśli tego nie zrobisz, będziesz musiał położyć się do łóżka. Wiedziałem, że to był dobry środek, a ponieważ sytuacja jest wyjątkowa, zdecydowałem się go zastosować«. Zażył więc tę dawkę i gdy odzyskał świadomość, znajdował się w domu, w łóżku, po czym usłyszał, co za- szło. Ze sklepu wyszedł pijany, zataczał się po ulicach i na każdym zakręcie wygłaszał kazanie. W końcu dotarł do domu i pomyślał sobie, że wszystko stracone. Stwierdził: >Cały wpływ, jaki osiągnąłem dzięki wysiłkom przez wszystkie te lata, przepadł w ciągu zaledwie paru chwil«. Widział, że stała za tym pycha i że Pan wykorzystał takl sposób, by go poskromić. On ma dokładnie skuteczny sposób na ciebie, a odmienny dla kogoś innego. Ani wy, ani ja nie możemy myśleć, że uda nam się wytrwać o własnych siłach. Nie ma takiej sytuacji, z której Bóg nie mógłby nas wydostać, pod warunkiem, że zachowamy pokorę. Mówi On w Izaj. 2:11-12: „Oczy wyniosłe człowiecze zniżone będą, a wysokość ludzka nachylona będzie; ale sam Pan wywyższony będzie dnia onego. Albowiem dzień Pana zastępów przyjdzie na wszelkiego pysznego i wyniosłego, i na każdego wywyższonego, że będzie poniżony” To jest dzień, w którym żyjemy. Uniżajmy się więc i usiłujmy wywyższać Pana w swoim życiu.

      Po trzecie, ocenia się, że nic nie prowadzi nas bardziej w kierunku wtórej śmierci niż pycha. I nic bardziej nas od niej nie oddała jak pokora. Nie wierzę, że choć jedna dusza miałaby być stracona, chyba że u podstaw leżeć będzie pycha. Tak było w przypadku Szatana i jak uczy Biblia, tak samo będzie ze wszystkimi, co idą szatańskim śladem. Mężczyzna lub kobieta, którzy rozwijają pychę, sami zaciskają sobie stryczek na szyi. Ci, którzy pielęgnują pokorę, zmniejszają prawdopodobieństwo, że ich przypadek będzie z gatunku tych beznadziejnych, jak jest to wyrażone w Przyp. 16:18: „Przed zginieniem przychodzi pycha, a przed upadkiem wyniosłość ducha

      Po czwarte, pycha będzie wyolbrzymiać nasze obecne doświadczenia, gdy zaś pokora dawać nam będzie coraz więcej pokoju. Ci, którzy mają wiele pychy w swych sercach, nie mogą cieszyć się z doświadczeń obecnego życia. Przypomina mi się, jak to było z doświadczeniami w moim życiu, a wiem, że i wy jesteście świadomi takich doświadczeń w swoim. Jak często byliśmy pozbawieni błogosławieństwa na zebraniu, ponieważ nie poświęcano nam uwagi, nie poproszono do modlitwy nie zauważano nas w takim stopniu, jak byśmy sobie tego życzyli. To całkiem łatwe: pojechać na konwencję i zostać ograbionym z błogosławieństwa z powodu niewielkiej pychy. Nawet tu, na tej konwencji – może nikt nie wyszedł po was na stację albo było coś nie tak z waszym pokojem, nie był wystarczająco ładny. Pokora skłonna będzie twierdzić: »No cóż, wszyscy popełniamy błędy; mnie też zdarza się czasem niechcący kogoś zlekceważyć, więc i inni mogą tak postąpić ze mną«. Pycha powie: »Nie rozumiem, jak mogą w moim przypadku popełnić jakiś błąd; gdyby tylko wiedzieli, jaki jestem ważny, wysłaliby po mnie delegację. Co takiego? Nie zatrzymali dla mnie najlepszego pokoju?!« Dla ciebie ta konwencja byłaby stracona i siedziałbyś ze zbuntowanym sercem, ponieważ jest w nim pycha.

      Drodzy przyjaciele, prosta prawda jest taka, że pycha stanowi środek, który powodować będzie w waszym życiu wiele bólu i cierpienia, których moglibyśmy uniknąć, gdybyśmy mieli więcej pokory. Chcę być szczery i opowiem wam jedno z moich doświadczeń.

      Wiele lat temu, zanim jeszcze zostałem pielgrzymem, uczestniczyłem w lokalnej konwencji. Zebrało się około setki przyjaciół i przez dwa lub trzy dni były przyjemne nabożeństwa. Zostało zaplanowane, że powiem ostatni wykład. Miałem przemawiać od 20.00 do 21.30. Po południu ostatniego dnia pojawił się na konwencji brat, którego się nie spodziewano, a miał on spore zdolności i znaczną znajomość Pańskiego Słowa. Braterstwo przyszli do mnie i powiedzieli: »Brat ten a ten przybył na konwencję i nie zostawimy go bez możliwości usłużenia nam wykładem; musimy uwzględnić go w dzisiejszym programie. Czy miałbyś coś przeciwko temu, żeby odstąpić mu część swojego czasu?«. Tak też zostało postanowione. Pamiętam, że ów brat zaczął mówić o godzinie 20.00 i był to bardzo pożyteczny wykład. Każdy mógł wyciągnąć z niego dobrą lekcję. Ja odnosiłem błogosławieństwo aż do chwili, gdy nadszedł czas, by brat zakończył swoje wystąpienie. Prawdopodobnie nikt tego nie wiedział oprócz mnie, ale ów brat kontynuował i wcale nie zamierzał kończyć. Nie podobało mi się to. Mówił do 20.45, a potem stwierdził: »Wykorzystałem już znaczną część czasu brata Bartona«. Niektórzy mówili, żeby kontynuował, ale nie ja. I przemawiał dalej, aż do godziny 21.00. Zapewniam was, że dla mnie był to najgorszy i najokropniejszy wykład, jaki kiedykolwiek słyszałem; nie było w nim nic dobrego ani pomocnego, a to po prostu dlatego, że w moim sercu była pycha. Wstydziłem się sam przed sobą. Odjechałem z tej konwencji i miałem takie kazanie, jakiego prawdopodobnie nie miał nikt inny. Postanowiłem, że nigdy nie będę zadowolony, dopóki nie znajdę się w miejscu, gdzie jakiś brat wykorzysta cały mój czas. Tak samo powinno być z każdym innym.

      Po piąte, pycha obraża się z powodu drobnych afrontów itp. Ktoś, kto ma pychę w sercu, powie: »Gdy przemawiam do grupy przyjaciół, niektórzy z nich się odwracają«. Albo stwierdzi: »Sądzę, że mógłbym powiedzieć tak samo dobre rzeczy jak inni«. Pycha zauważy także: »Braterstwo nie głosują na mnie, ponieważ przez długi czas mieszkałem w mieście«. Pokora czuje różnicę i wie, jak nie zwracać na coś uwagi. Tak dobrze zostało to wyrażone przez psalmistę w Psalmie 69:31-33: „Tedy będę chwalił imię Boże pieśnią, a będę je wielbił z dziękczynieniem. A będzie to przyjemniejsze Panu, niżeli wół albo cielec rogaty z rozdzielonymi kopytami. To widząc pokorni rozradują się, szukając Boga, a ożyje serce ich” Psalmista spogląda na przemianę Wieku Zydowskiego w Wiek Ewangelii, gdy Panu bardziej będzie się podobał duch pokory niż ofiary z cielców i wołów. Jednak, drodzy przyjaciele, jedynymi, którzy mogą tak stwierdzić, są ludzie pokorni. Pycha rzekłaby:

      »Nie chcesz chyba powiedzieć, że się mylę, sądząc, iż jest coś lepszego niż te ofiary?«. W tej sprawie nie możemy się mylić. Pokorne serce powie: »Cieszę się, że nastała nowa dyspensacja; cieszę się, że musiano zmienić obrzędy, gdyż teraz wygląda to jakoś lepiej«. A zatem, drodzy przyjaciele, tak też będzie i z nami. Jeśli więc dostałeś tu, w Tampie, kiepski pokój w stosunku do tego, jakiego oczekiwałeś, to jeśli masz pychę, jesteś nędznikiem; jeśli natomiast jesteś przepełniony pokorą, będziesz się cieszyć, że ktoś dostał lepszy pokój. I tak samo ma być odnośnie wszystkich naszych doświadczeń. Jeśli ktoś potraktuje was nieuprzejmie, to duch pokory sprawi, iż będziecie się cieszyć, że gdyby spotkało to kogoś innego, mógłby nie wytrzymać, ale Bóg zapewnił nam łaskę pokory, która nie obrusza się czymś takim – tak zareagowałaby pokora.

      Inny przykład: W trakcie wykładu na pewnej konwencji jeden brat zaczął rozmowę z drugim. Mówcy to przeszkadzało. Zwrócił uwagę zagadującemu bratu i powiedział: »Nie sądzisz, że byłoby lepiej, gdybyś poczekał do zakończenia zebrania?«. Ten zaś opowiadał: »Wyszedłem i chodziłem tam i z powrotem, aż mi się wydało, że owładnął mną Szatan. Zacząłem odczuwać złość na brata, który mi zwrócił uwagę podczas zebrania«. Dla mnie jednak ów przedstawiony przez niego fakt stanowił podstawę, by uważać, że brat ten nie podszedł do niego tak solidnie, jak powinien. Przykro mi to stwierdzić, ale jest on jednym z tych, co zajmują takie śmiałe stanowisko wobec naszego drogiego brata Russella i jego pracy. Pan dopuszcza na was i na mnie takie próby. Gdy one przychodzą, naszą reakcją powinna być radość z tego, że tak jest. Jeśli takie doświadczenie miałoby się wam przytrafić i jeśli mielibyście zostać ukorzeni, nie złośćcie się, lecz przeciwnie- powiedzcie: »Cieszę się, stare ciało, że ci się dostało, i mam nadzieję, że oberwiesz jeszcze raz«. Uczcie się podporządkowywać sobie swoje ciało.

      Po szóste: Nie sądzimy, że ci, którzy objawiają taką straszną pychę, doszli do takiego stanu w jednym momencie, ale jeśli będziecie pielęgnować pychę choćby w nieznacznej formie, to będzie się ona rozwijać i urośnie do wielkich rozmiarów, prowadząc do innych rzeczy i stopniowo pycha stanie się tak okropna, że niemożliwe będzie zabicie tego potwora. Pamiętam przypadek jednego brata, który poszedł do jednej ze społeczności, które praktykują usługiwanie i usiadł obok kogoś, kto został wezwany do ofiarowania modlitwy. Ów człowiek powiedział dobrą modlitwę, ale gdy usiadł, rzekł: »Co o tym myślisz – czy słyszałeś kiedyś lepszą modlitwę od tej?«. Pycha nie zawsze będzie przybierać takie wyraziste formy, ale może prowadzić nas do okropnych rzeczy.

      Chciałbym teraz zwrócić waszą uwagę na 2 List do Tymoteusza, trzeci rozdział. Apostoł mówi tam o czasach ostatecznych. (Proszę, weźcie Biblię i przeczytajcie ten rozdział.) Zrazu mogłoby się wydawać, że owe różnorodne terminy zostały wymienione niedbale i bezładnie, ale jeśli przypatrzycie się uważnie, to jest tam zamierzony porządek i każda rzecz prowadzi do następnej itd. Samolubstwo prowadzi do pychy. Pycha do bluźnierstwa, czyli włożenia w usta Boga tego, czego On nie powiedział. Może nam się zdarzyć, że wyrazimy się w sposób niezgodny z Pismem Świętym; jeśli mamy pychę, nie wycofamy się z danego stwierdzenia, tylko przekręcamy słowo i przypisujemy mu takie znaczenie, jakiego nie posiada. Dalej Apostoł mówi o tych, którzy są pyszni, bluźnierczy, rodzicom nieposłuszni itd. Widzimy, że pycha powoduje brak szacunku dla rodziców itp.

      Po siódme: Inne porównanie wskazuje, że pycha sprawi, iż utracimy wiele możliwości do służby, pokora natomiast, przeciwnie – umożliwi nam dostrzeżenie licznych okazji do usługi. Pycha skłoni nas do rozglądania się za szczególnymi okazjami, tak że przeoczymy te, które pokora uznałaby za wartościowe. Pycha sprawia, że będziemy chcieli specjalnych sposobności, a wtedy zlekceważymy okazje, które dostrzegłaby pokora. Nie jest to ani moją, ani waszą sprawą dyktować, jakiego rodzaju możliwości powinniśmy mieć. Mamy z wdzięcznością chwytać się każdej sposobności, jaka się nadarza, zgodnie z Bożą mądrością, jaką nas Bóg obdarował. Pycha każe nam znacznie bardziej patrzeć na to, co zewnętrzne, niż na rezultaty niewidzialne. Pycha wiedzie człowieka do odczuwania niezadowolenia, gdyż stwierdza: »Nie mogę przy pomocy moich usiłowań nikogo przyprowadzić do Prawdy«. Pokora powie: »Nie szukam widzialnych rezultatów, chcę być cierpliwa«. Pamiętam brata, który opowiadał mi o rozdawaniu broszurek, o tym, że potrafił rozdawać je wszystkim, bogatym i możnym, wykształconym i prostym. Dokładnie tak jest z naszym Ojcem Niebieskim – jest On tak bogaty, że nie musi troszczyć się o to, że w pewnych okolicznościach dzieje się jakaś ewidentna strata, albo jak z deszczem, który pada na ocean i na rzeki, które są wystarczająco mokre. Ten sam Bóg, co zsyła deszcz, rozsyła także owe ulotki. Naszą sprawą jest być wdzięcznym i za to, że mamy możliwości, nieważne, czy widzimy rezultaty, czy nie. Pycha nie chce rozdawać broszurek, lecz mówi, że chce takiego rodzaju okazji, by błyszczeć, by przyciągać uwagę ku sobie. Pokora zaś przeciwnie – mówi: »Bądźmy uniżonego usposobienia, tak żebyśmy mogli powiedzieć, iż nasza praca nie jest daremna w Panu, niezależnie od tego, czy widzimy skutki, czy nie. Zamierzam trwać w Jego służbie, wiedząc, że On będzie kierował moimi wysiłkami. Służę Mu, ponieważ Go kocham, a nie dlatego, że chcę zyskać jakąś miarę światowych wpływów«.

      Następnie, drodzy przyjaciele – z jeszcze jednego względu pycha odwiedzie nas od wielu sposobności. Pan ma świadomość, że nie byliście gotowi na te wielkie możliwości, że napełnią was one dumą, że będą dla was szkodą i dlatego nie dawał wam tych wielkich sposobności. Oto, przykładowo, mamy brata, który nie musi mieć tak wielu naturalnych zdolności, jakich ty byś oczekiwał. Pan natomiast widzi pokorę w sercu tego brata, która usposobi go do pracy dla Pańskiej chwały. Bóg nie tylko odbierze sposobności, jakie mamy, ale powstrzyrna się od udzielania nam okazji do służby, jeśli zezwolimy, by pycha weszła do naszych serc.

      Macie pewną odpowiedzialność, i ja również, w stosunku do braterstwa, z którymi jesteście w kontakcie. Chcemy robić to, co byłoby pomocne dla innych. W szczególności dotyczy to pielgrzymów, starszych itp. Nie idźcie do brata i nie mówcie: »0, bracie, to było wspaniałe. Nie wiem, kiedy słyszeliśmy taki wykład«. Nie wiecie, jak bardzo tego typu uwagi mogą się przyczynić do upadku brata. W związku z tym powinniśmy być ostrożni w odnoszeniu się do braci pielgrzymów. Powinniśmy działać tak, by im nie szkodzić. Możemy powiedzieć: »Cieszę się, że Pan przyzwolił, aby wykorzystać cię w ten sposób«. Po jednym zebraniu brat Bohnet powiedział:

      »Naprawdę się cieszę, że Pan zesłał taki dobry wykład poprzez takiego starego mizeraka, jakim jesteś«. Wyrażajmy się raczej w taki sposób niż zbyt dobitnie w inny. Zdajemy sobie zatem sprawę z tego, że istnieją wielkie możliwości, a my możemy je utracić, jeśli będziemy posiadać ducha pychy; jeśli jednak będziemy mieć ducha pokory, odniesiemy z tych wszystkich sposobności wielkie błogosławieństwo i stwierdzimy, że nasze możliwości rosną. Jest to pięknie wyrażone w Przyp. 29:23: „Pycha człowiecza poniża go; ale pokorny w duchu sławy dostępuje”

      Po ósme: Człowiek, który ma pychę w sercu, nie jest wolny. Jest on w najgorszego rodzaju niewoli. Natomiast człowiek, który posiada w swym sercu ducha uniżenia, cieszy się najwyższą wolnością. Człowiek pyszny nie jest wolny. Jeśli zostanie poproszony do modlitwy; nie jest wolny, by myśleć o rzeczach, które byłoby najlepiej powiedzieć, nie jest wolny, by wyrazić uczucia swego serca. Powie natomiast: »Ciekawe, co mogłem wyrazić lepiej, co by ładniej zabrzmiało, co zabrzmiałoby lepiej, niż to powiedział brat ten a ten w swojej modlitwie na rozpoczęcie nabożeństwa«. Pycha sprawia, że myśli się za dużo o zgromadzeniu, a za mało o Panu. Człowiek, który jest starszym i ma wygłosić wykład, posiadając w sercu pychę, nie będzie mógł tego zrobić, bo pycha każe mu zapytać: »O czym mam mówić?«. Będzie się zastanawiał: »Mógłbym powiedzieć wykład o cierpliwości albo może raczej o kołach w kole z Proroctwa Ezechiela; jeśli powiem o cierpliwości, to – jak sądzę – bardzo pomoże braterstwu. Wszyscy bardzo tego potrzebujemy i byłaby to praktyczna lekcja. Ale jeśli powiem o kole w kołach, to zyskałbym znacznie więcej uznania. Ale bracia mogą też stwierdzić: To było dobre, ale nie tak dobre, jak powiedział brat ten a ten jakiś czas temu. Było w porządku, ale nie nauczyliśmy się nic specjalnie znaczącego. Z drugiej jednak strony mogą rzec: Czyż nie był to przyjemny wykład? Jeśli się nie wie czegoś z Biblii, to czy nie było to właśnie coś wielkiego – mógłbym odnieść z tego tym większą chwałę«. Ów brat nie jest wolny, by dopomagać ludowi Bożemu, ani też nie jest wolny, by mówić o najlepszych sprawach, dyskutować o rzeczach, które będą budujące i wzmacniające dla ludu Bożego. W jakże strasznych znajduje się więzach. Pamiętam, jak kiedyś jeden brat powiedział do mnie: >Myślałem o tym, żeby w następną niedzielę podzielić się rozważaniem na temat „koła w kołach” ale teraz sądzę, że wezmę inny temat. Chcemy uwolnić się od ducha pychy. Jeśli jakiś brat zaprezentuje pogląd inny, niż my wcześniej posiadaliśmy, to jeśli mamy pychę, zniewoli nas ona i nie dowiemy się, jaki pogląd jest słuszny. Ona wykorzysta całą swoją moc, by nam wmówić, że to druga strona się myli, a my mamy rację. Nieważne, jak mocne byłyby czyjeś dowody – one nas nie przekonają. A my, drodzy przyjaciele, chcemy mieć wolność, by się dowiadywać, co jest lepsze i robić to, co jest słuszne; by swobodnie wypowiadać to, co będzie najkorzystniejsze oraz pielęgnować takiego ducha, który nas wyzwoli i umożliwi z naszej strony jak największą użyteczność dla ludu Bożego.

      Po dziewiąte: Przekonujemy się, że nie może nam się przydarzyć nic tak niebezpiecznego jak pycha i odwrotnie, nic bardziej nie uświadamia nam niebezpieczeństwa jak pokora. Wszyscy mamy słabości i wiemy, że stale się one ujawniają. Jeśli, drodzy przyjaciele, mamy ducha pokory, będziemy je rozpoznawać i jeszcze bardziej stanowczo z nimi walczyć. Z drugiej zaś strony, jeśli mamy ducha pychy, nie rozpoznamy ich i będziemy ślepi na to, co nam zagraża.

      Po dziesiąte: Pycha będzie wywoływać kłopoty, gdy zaś pokora będzie im zapobiegać. Jest wiele spraw, na które pycha wywiera wpływ. Weźmy spotkania ludu Bożego. Przypuśćmy, że jakiś brat lub siostra powiedzą coś niezbyt akuratnego. Prawdopodobnie mieli właściwą myśl, ale nie wyrazili jej tak stosownie, jak by mogli. Pokora da przyzwolenie na taki sposób wyrażenia się i będzie skłonna wyprostować ten mały błąd. Inaczej jest z pychą, która zechce pokazać, jak wiele wie.

      Z jeszcze innego względu pycha rodzi problemy. Prowadzi nas ona do myślenia, że nie dostajemy tego, co nam się należy, że jesteśmy usuwani w cień, że w ostatnich wyborach powinniśmy byli zostać wybrani na starszego, że powinniśmy być częściej proszeni do modlitwy itp. Wskutek tego wzrasta korzeń goryczy, który szukać będzie sposobu, by się jakoś wydostać na zewnątrz.

      Po jedenaste: Słowo Boże poświadcza, że pycha stać będzie jak wielka bariera na drodze do naszej przychylności ze strony Boga i Jego ludu, gdy zaś pokora będzie do tego dopomagać. Bardzo pięknie zostało to wyrażone przez proroka: Izaj. 57:15: „Bo tak mówi on najdostojniejszy i najwyższy, który mieszka w wieczności, a święte jest imię jego: Ja, który mieszkam na wysokości na miejscu świętem, mieszkam i z tym, który jest skruszonego i uniżonego ducha, ożywiając ducha pokornych, ożywiając serce skruszonych” Możemy zauważyć, że dzieci Boga, które pielęgnują pychę w swych sercach, nie mogą mieć takiej społeczności z Bogiem, jaką cieszyliby się, gdyby nie było w nich pychy. To samo sprawdza się w przypadku Bożego ludu. Jeśli macie w sobie ducha pychy, będzie on nakierowany na wywieranie wpływu na wasz związek z ludem Bożym. Cały czas narastać będzie gorzkość w waszych sercach i nie będziecie mieć zadowolenia ze społeczności.

      Po dwunaste: Ponadto niemożliwe jest, aby ktokolwiek z dzieci Bożych czuł to samo względem brata, który posiada ducha pychy. Wiem, na przykład, że jeśli znajdzie się taki brat, wyczulony z powodu pychy, to nigdy mu nie wystarczy poświęcanej jego osobie uwagi, będzie za dużo o sobie myślał, narzekając na to lub owo, co ktoś zrobił. My zaś stwierdzimy: »Nie zależy mi na jego towarzystwie, bo mogę powiedzieć coś, co go urazi; dlatego go unikam, jako że jest to najlepsza droga, by mu pomóc«. Często znajdują się tacy, którzy stale zaznaczają, że ktoś nie traktuje ich tak samo, jak oni traktują innych. Zdajemy sobie sprawę, że musimy czynić różnice i jeśli brat nie jest takiego usposobienia, żeby dało mu się pomóc, nie mamy wywierać na niego nacisku, bo moglibyśmy go zranić. Pycha prowadzi do wielkich przykrości i niezadowolenia. Natomiast pokora sprzyja wielkiej radości. Wiem, że kocham was tak bardzo, że jeśli zobaczyłbym przejawy pychy, nie czułbym się zbyt szczęśliwy; gdyż mam świadomość grożącego wam niebezpieczeństwa. Z drugiej strony, gdybyście ją odkryli we mnie, napełniłoby to wasze serca smutkiem. Wiem, że za bardzo was kocham, a wy za bardzo kochacie mnie, żebyśmy zasmucali nawzajem swoje serca. Postępowanie w duchu uniżenia sprawi radość w sercach naszych braci, bo przecież staramy się naśladować pokorę naszego Mistrza.

      Po trzynaste: Pycha będzie nas coraz bardziej prowadzić do harmonii z duchem tego świata i odwrotnie – nic nie wyrwie nas szybciej od świata niż pokora.

      Gdy w czasach Przybytku na pustyni Bóg nakazał Mojżeszowi zbudować Namiot Swiadectwa, rzekł mu, że ma on być tak usytuowany, aby brama była zawsze zwrócona na wschód, a sam Przybytek na zachód, niezależnie od tego, jakie było podłoże. Dostrzegacie sens? Najwyższy kapłan mógł wejść do Miejsca Swiętego jedynie w kierunku przeciwnym do drogi, jaką podążał świat. Tak i my możemy dostać się do Miejsca Swiętego jedynie przez pójście śladem naszego Mistrza w kierunku przeciwnym do tego, w jakim zmierza świat. Jeśli jednak pielęgnujemy pychę, będzie to podążanie w tym samym kierunku co świat, który poważa pychę i uznaje ją za cnotę. Prorok wyraża to w Mal. 3:15: „Owszem, pyszne mamy za błogosławione, ponieważ się ci budują, którzy czynią niezbożność, a którzy kuszą Boga, zachowani bywają. Inne wersety ukazują nam piękno pokory, jak czytamy: „Błogosławieni ubodzy w duchu” czyli ci, którzy są pokorni, którzy są łagodni i mają uniżonego ducha.

      Są dwie formy pychy: pierwsza: samopoważanie i druga: samoakceptacja. Pierwsza forma dotyczy naszej opinii na własny temat; to uznanie, jakie mamy dla samych siebie. Druga odnosi się do opinii innych o nas oraz do naszego stosunku względem opinii, jakie inni o nas posiadają, czyli pragnienia, żeby mieli o nas dobre zdanie. Pokora mówi: »Bardzo doceniam to, że Bóg dał mi dom, w którym zostałem wyćwiczony, bo dzięki temu odnoszę korzyść, jakiej nie odniósłbym w przeciwnym razie«. Mamy mieć taki rodzaj pokory, który mówi: »Jestem wdzięczny Bogu za to, że dał mi tyle przywilejów«. Pycha zaś nakaże nam myśleć, że jesteśmy ważniejsi od niemalże wszystkich, że inni ludzie popełniają błędy, ale nie my, że inni ludzie nie dość dla nas robią.

      Wracając do naszego nagłówkowego tekstu, czy sądzicie, że Pismo Święte mówi to na darmo? Czy nie uważacie, że pycha musi być straszną rzeczą, skoro Biblia tak wiele mówi przeciwko niej i czy nie sądzicie, że pokora jest czymś chwalebnym, skoro Biblia mówi o niej tak dużo i zachęca nas, byśmy się o nią starali?

      Drodzy przyjaciele, oby Bóg w swej łaskawości pomógł i mnie, i wam myśleć o lekcjach z naszego codziennego życia w duchu pokory, abyśmy ostatecznie zostali uznani za godnych owego najbardziej wywyższonego miejsca we wszechświecie, jakie Bóg może kiedykolwiek komuś dać, czyli połączenia się z Panem Jezusem. Amen.

      Convention Report