Żołnierze Chrystusa
„Przetoż ty cierp złe, jako dobry żołnierz Jezusa Chrystusa” – 2 Tym. 2:3.
Wygłoszono w styczniu 1907 roku.
Ziemia jest wielkim polem bitewnym. Są walki partii politycznych, walka z grzechem, z nałogami, z insektami, z chorobami. Niektórzy uczynili z walki swoją profesję – są żołnierzami. Musimy walczyć o nasz chleb powszedni. Gdy stajemy się chrześcijanami, nie zaprzestajemy walki, lecz walczymy ciężej niż kiedykolwiek, i to pod wieloma względami. Toczymy dobry bój wiary. Wielu staje do walki, a Pismo Święte ich zachęca i pokrzepia. Tysiąc dziewięćset lat temu zostało w Palestynie uruchomione pierwsze biuro werbunkowe; od tamtej pory tysiące wstąpiły do wojska.
Jest wiele punktów wspólnych dla bycia żołnierzem w rzeczywistej armii a żołnierzem w armii duchowej. Do normalnej armii wstępuje się na pięć czy dziesięć lat; do armii duchowej wstępuje się na całą wieczność. Każdy dowolny człowiek może się zaciągnąć do zwykłej armii; trzeba być wysokim, mieć dobre zdrowie itp. Chociaż w walce lepszym mógłby okazać się ten, kto nie przeszedł pomyślnie testów rekrutacyjnych i nie został przyjęty. Aby zaciągnąć się do armii Pańskiej, pewne kwalifikacje są niezbędne. Po pierwsze kandydaci muszą uznawać Pana za swego Zbawcę i Odkupiciela. Nieważne, ile zrobiłeś dobrych uczynków, jak bardzo jesteś rozumny – nie zostaniesz przyjęty, jeśli nie spełnisz tego pierwszego wymagania.
Co oznacza zaciągnięcie się do wojska? Czego wymaga się w dowolnej armii? Musisz iść do biura rekrutacji, podpisać określone dokumenty, zrezygnować z prawa decydowania o sobie i z własnej woli. Twoją wolą musi być wola dowódcy, musisz iść tam, gdzie on rozkaże.
Gdy przyłączasz się do armii Pańskiej, zaciągnięciem jest poświęcenie. Musisz zaprzestać walki dla siebie i walczyć dla Pana – czy będzie to zaszczytem, czy hańbą. Gdy wykonałeś ten krok, jesteś w armii Pana (Rzym. 12:1). Niektórzy walczą tylko chwilami, cierpią niewiele; a ilu jest takich, co oddali się całkowicie i uczynili z tego swój główny cel?
Co skiania nas do tego, by wstąpić do armii Pana? Pięć rzeczy:
1) Miłość i wdzięczność za to, co On dla nas uczynił. Byłoby dziwne, gdybyśmy nie byli skłonni nieco wycierpieć! Gdy mamy właściwą miłość i wdzięczność, nikt nas nie powstrzyma przed zaciągnięciem się.
2) Ponieważ harmonizuje to ze szlachetnością charakteru. Nie ma nic większego i lepszego niż walczyć dla naszego Niebieskiego Ojca i Jego Syna.
3) Ponieważ zdajemy sobie sprawę, że nagroda na koniec jest wspanialsza i lepsza niż w jakiejkolwiek innej walce. Przypatrzcie się, co daje świat! Zobaczcie, co dostajemy my (2Kor. 4:17-18).
4) Gdyż mamy świadomość, że obecne wynagrodzenie jest wyższe i bardziej pożądane niż zarobki w innych armiach. Dostajemy ze stukrotnym okładem. Nikt też nie powie, że ma tylko próby. Mamy wiele radości i błogosławieństw.
5) Ponieważ ci, co staną się dobrymi żołnierzami, będą mieć możliwość błogosławienia świata i pomagania tym dookoła siebie znacznie lepiej, niż prowadząc swoje życie w inny sposób.
Nie myślcie, że ma to być łatwe; porównanie do żołnierza byłoby nieodpowiednie, gdybyśmy nie musieli znosić trudów. Trudy rekompensowane są przez radości towarzyszące najdłuższej bitwie. Słowa: walka” i czmaga nie” pokazują, że ponosimy pewien koszt. Walczyć” (cierpieć męczarnie) – oznacza to, że życiu chrześcijanina towarzyszy ból, choć nie mamy powodu, by obawiać się prób, gdyż Chrystus nam pomaga. Kim są nasi wrogowie? Skoro jesteśmy żołnierzami, musimy prowadzić walkę. Gdzie jest wróg, z którym walczymy? Głównym jest sam Szatan (Efezj. 6:12). Jesteśmy mali i słabi w porównaniu do takiego potężnego przeciwnika. Jednak „nie bój się, bo więcej ich z nami, niż z nimi” (2Król. 6:16).
„Nie dziwcie się, bracia, jeżeli was świat nienawidzi” (1Jana 3:13 NB). A zatem i świat jest przeciwko nam. „Czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest nieprzyjaźnią z Bogiem?” (Jak. 4:4 BT).
Najgorszym wrogiem jesteśmy my sami. Chcemy powstrzymać ducha gorzkości, złośliwości, zazdrości od zadomowienia się w naszych sercach. Wszystko, co przejawia skłonność do odciągania nas od Pana, jest naszym wrogiem, bez względu na to, czego dotyczy.
Potrzebujemy wskazówek, jak walczyć (Psalm 144:1). Nasz Ojciec Niebieski jest naszym nauczycielem. On nam pokazuje, co zrobić, jak zaatakować przeciwnika, żeby udało nam się zwyciężyć. Musimy nauczyć się różnych rzeczy, aby być dobrymi żołnierzami. Jedną z zasadniczych spraw jest powściągliwość (1 Kor. 9:25). Skoro sportowcy są w stanie tyle przetrzymać, by spełnić swe pragnienia, to ile powinni być gotowi poświęcić chrześcijanie? Żołnierze znoszą wiele, by wydostać się spod zasięgu wroga, czasem porzucają karabiny i okrycia, choć są im one bardzo potrzebne; a co my ofiarowalibyśmy z ochotą, żeby tylko uciec przed mocnymi chwytami Szatana?
Jeśli nasza religia jest coś warta, warta jest wszystkiego – interesów, towarzystwa, uczuć itp. Jakże powinniśmy być powściągliwi, praktykując samokontrolę w odniesieniu do własnych apetytów, pragnienia przysmaków, bogactwa czy ambicji. „Żaden żołnierz nie daje się wplątać w sprawy doczesnego życia” [2 Tym. 2:4 NB]. Zasadniczo na żołnierzy bierze się osoby samotne, niezwiązane; jeśli ich umysł nie będzie się zajmował tym, co robią, nie będą dobrze sprawować swej służby. Nie jest złą rzeczą dla chrześcijanina zawrzeć związek małżeński; Apostoł i nasz Pan pokazują, że jest to dobre. Nie mamy prawa nikogo osądzać, w ich przypadku może to być właściwe. Jeśli jednak jest możliwe, aby pozostać samotnym, to ileż więcej możemy zrobić w służbie Pańskiej. „A tak ten, kto daje za mąż, dobrze czyni; ale który nie daje za mąż, lepiej czyni” [1Kor. 7:38]. Jest konieczne, abyśmy mieli oczy otwarte, żeby nas wróg nie schwytał i nie uniemożliwił nam bycia dobrymi żołnierzami. Czy tak zarządzamy swoimi sprawami, żeby poświęcać więcej czasu dla Pana (1Tes. 5:5-8)? Bądźcie trzeźwi, żołnierze, bo którzy się w nocy zabawiają i piją, nie będą rano gotowi do walki. Jeśli w pełni korzystamy z przyjemności i dobrodziejstw tego życia, nie będziemy w stanie walczyć i nie uda nam się odnieść zwycięstwa. Dlatego potrzebne są inne rzeczy, takie jak odwaga, uczciwość i wierność.
Pieśń 6:4 – „Groźna jak zbrojne zastępy” (BT). Wydaje się to zagadkowe: „zbrojne zastępy”, dlaczego „groźna”? Zapytałem żołnierza. Gdy ludzie są bliscy poddania się, gdy wróg jest silny i wszystko dokoła bliskie zguby, to jeśli kilku mężczyzn biegnie naprzód i powiewa sztandarami, pobudza to siły żołnierzy i ich zapał; zbierają swe siły na nowo i walczą jak oszalali; nie ma nic groźniejszego niż zastępy unoszące sztandary. Co stanowi nasze sztandary?
Pieśń 2:4 – Miłość dla Niego, dla Jego sprawy; w miłości nie ma bojaźni. Jest wymagane posłuszeństwo, nie po prostu posłuszeństwo, lecz ochocze posłuszeństwo. Wielu jest posłusznych, lecz nie dostrzegają oni, jaką wartość ma ochocze posłuszeństwo, bez ociągania się – gotowość w działaniu, gotowość w walce. Jeśli pielęgnujemy ducha, który bezzwłocznie słucha, wygranie bitwy nie będzie trudne. Gdy Pan rozkaże nam zrobić jakąś niewielką rzecz, to jeśli zabraknie nam szybkości, potkniemy się na punkcie konieczności podjęcia decyzji. Przestudiuj 1Kor. 9:26. Nie mamy walczyć w dowolny sposób. Gdy walczy dwoje ludzi, zwycięstwo może odnieść nawet ten słabszy, bo jego uderzenia były przemyślane, wymierzone nie w powietrze. Obserwuj i patrz, jakiego rodzaju uderzeń oczekuje od nas Pan. Nie myślcie, że liczy się dowolny rodzaj aktywności (2Tym. 2:5).
Co stanowi naszą broń (Efez. 6:11)? Nasza broń nie jest cielesna, nie mamy walczyć gorzkością, złośliwością itp., nie mamy innych ranić. „Udaremniamy ukryte knowania” (2 Kor. 10:4-5 BT). „Żadna broń ukuta przeciwko tobie nic nie wskóra” (Izaj. 54:17 NB; Psalm 149:6; Psalm 144:2). Twierdza – kto potrzebuje twierdzy? Tylko żołnierze, i Pan dostarczy wszystkich potrzebnych rzeczy. Kantyna działa tylko dla żołnierzy, wszyscy inni nie mają do niej wstępu. Wielu chce wiedzieć, dlaczego jest tak, że gdy udają się do Biblii, nie widzą tych wspaniałych rzeczy, jakie widzą inni. Biblia jest pokarmem dla żołnierza i nikt inny nie może z niej korzystać, dopóki nie stanie się żołnierzem (1 Kor. 9:7). Czy sami ponoszą koszty? Czy to nie rząd ich zaopatruje? A czy to nie Pan zaopatruje nas? „A Bóg mój napełni wszelką potrzebę waszą” [Filip. 4:19].
Byłoby wielkim błogosławieństwem, gdybyśmy mogli sobie uzmysłowić, jaką twierdzę mamy w naszym Niebiańskim Ojcu. Wielu ufa, ale czy jest to wielka ufność? Bo powinna być. „,Jeśli Bóg za nami, któż przeciwko nam?” [Rzym. 8:31]. Przecież nikt. Czy Szatan nie jest przeciwko nam z całych swoich sil? On myśli, że jest przeciwko nam, ale w rzeczywistości jest za nami; usiłuje szkodzić ludowi Bożemu, ale pomaga w naszym rozwoju; jego sprzeciw stanowi dla nas wyzwanie i jeśli damy mu odpór, będzie to dla nas wzmocnieniem i pomocą; on naprawdę nas szlifuje (Psalm 2:1-4). Równie dobrze można by próbować unicestwić Słońce, żeby nie istniało; nie da się jednak zaszkodzić Słońcu ani zniweczyć planu. Bóg się śmieje na myśl o słabowitym człowieku próbującym udaremnić Jego plan.
Żołnierze są szczęśliwi, niefrasobliwi, w pięknych mundurach; gdy jednak pojawia się ciężkie zadanie, nie wyglądają już tak radośnie. Jesteśmy beztroscy, ale gdy przyjdą bardziej surowe doświadczenia, możemy już nie czuć się tak szczęśliwi, a jednak możemy być bardziej zdeterminowani, by służyć Panu, niż byliśmy kiedykolwiek przedtem. Najpierw nie mamy ciężkich walk, ale zanim zostaniemy posłani, musimy przejść ćwiczenia. Nie ma znaczenia, czy żołnierz osiąga cel; oczekuje się od niego, że będzie działał jak najlepiej. Gorliwość, z jaką ćwiczył, sprawdzi się w ciężkiej bitwie. Sposób, w jaki odnosimy zwycięstwo w małych sprawach, wykaże, czy zamierzamy zwyciężyć w wielkiej bitwie; wielkie zwycięstwo składa się z małych zwycięstw. Co sprawia, że zwyciężamy? Wiara – wiara w obietnice, jakie Bóg zawarł w swoim Słowie.
Pierwszym zwycięstwem, jakie odnosimy, jest poświęcenie się. Przeciwnik i wszyscy nasi wrogowie będą starali się zapobiec naszemu poświęceniu, stąd też pytanie, w jaki sposób zamierzamy wygrać. Jeśli uwierzymy Pismu Świętemu, to przekonamy się, że jest to rozumna służba, a nie chcemy pełnić służby nierozsądnej. Skoro Pan mówi, że jest ona rozumna, to będziemy ją pełnić. Co odnosi zwycięstwo? Wiara. Gdy czasami wygląda na to, że nie damy rady, to czy zamierzamy pokonać owe zniechęcenie? To zależy od wiary. W jaki sposób? Jeśli uwierzymy w zwycięstwo, wówczas zwyciężymy. Skoro mój Ojciec Niebieski zapewnił zakrycie moich niedoskonałości, to wie, że tego potrzebuję. Są też walki innego rodzaju. Pycha – „pycha przychodzi przed upadkiem” [Przyp. 16:18]. Jeśli w to uwierzymy, będziemy się starać pozbyć pychy. Bóg daje nam zwycięstwo. Jak? Daje nam obietnice. Chcemy zrozumieć, co zwycięstwo oznacza. Nie oznacza ono podania najlepszego argumentu. Jeśli udałoby mi się kogoś przekonać, że to nie on ma rację, tylko ja, to byłoby to zwycięstwo? Nie. Może powiedzieliśmy jakieś niemiłe rzeczy. Przekonanie owego człowieka to żadne zwycięstwo, jeśli byliśmy nieco sarkastyczni itp.; nie byłoby to działanie na podobieństwo Chrystusa i nawet za taką cenę nie musi zostać przekonany. Nasze największe porażki są często naszymi największymi zwycięstwami. Czy znajomość Biblii zapewnia zwycięstwo? Nie. Jeśli odnosimy zwycięstwo, może nie poznaliśmy Biblii tak, jak znalibyśmy ją w przeciwnym razie. Czy powinniśmy spędzać czas na badaniu, jeśli mamy okazję iść do pracy? Kiedy w ogóle mamy czas na studiowanie? Gdybym został w domu, kosztowałoby mnie to zwycięstwo. Mógłbym się więcej dowiedzieć o zapisach Słowa, gdzie jest dany werset itd.
W każdym przypadku zwycięstwo oznacza postawienie woli Pańskiej na pierwszym miejscu; sprawą drugorzędną jest rezultat. Przeciwnik jest bardzo mądry i przebiegły; próbuje nas pozyskać, przechodząc od jakiegoś ważnego ataku do jakiegoś małego. Dajecie dziesięcinę z mięty anyżku lub kminku, a ważniejsze rzeczy w Zakonie pomijacie. Oni nie znali głównych zasad odnośnie tego, czego Pan od nas wymaga. Powinniśmy się bać, ażeby Przeciwnik nie pozbawił nas owoców walki. Na początku wojny panowały ostre restrykcje w związku z dezercją, w późniejszym okresie dawano ludziom szanse na dezercję. Dlaczego? Wszyscy mężczyźni, którzy zdezerterowali, nawet jeśli walczyli przez całe cztery lata, tracili honorowe zwolnienie i rentę. Jeśli walczyli zaledwie przez ostatnie trzy miesiące, otrzymywali honorowy wypis i rentę. Analogia jest następująca – na początku Pan nas osłania, jakkolwiek nie ingeruje w naszą wolną wolę; szczególną troską otacza niemowlęta, ale z czasem Pan burzy ogrodzenie i daje nam szansę, byśmy mogli zdezerterować; oznacza to jednak utratę wszystkiego. Pamiętajcie, są dwie rzeczy, których musi nauczyć się każdy żołnierz:
Po pierwsze – osiągać cel,
Po drugie – utrzymać pozycję.
Chwyćmy się żywota wiecznego i bądźmy wiernymi aż do końca.
St. Paul Enterprise, 11 grudnia 1917